Wszystko fajnie z tymi smakołykami ale dla mojej 1,5 rocznej suni wszystko jest fajne na spacerze tylko nie smakołyki (nie działają żadne psie przysmaki,ser,kiełbasa,tyńczyk). Próbowałam metodę drzewa,ale mój pies zupełnie nie kojarzy,ze jak ciągnie to stajemy. Jedyne co uzyskałam to w momencie zatrzymania szybkie podejście psa w moją stronę aby tylko poluzować smycz i jak ruszamy po okrzykach "ślicznie"!"super!" znów wyrywa się do ciągnięcia i tak w kółko przez następne pół godziny. W swojej rozpaczy i bezradności kupiłam obrożę uzdową ale prowadzenie psa w ten sposób to chyba jeszcze gorsza udręka.Tarza sie aby ją zdjąć,staje i za chiny nie chce się ruszyć. ehh.. już nie wiem co robić. Pozostaje jeszcze obroża zaciskowa, ale boję się że zrobię krzywdę psu i ucierpi na tym nasza relacja...