[quote name='izek77']Ineczka jest u Dominiki.
Dominika jak się spotkamy,lub przez tel potrafi godzinami gadać tylko o niej.:) Kochani jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, nic nie stoi na przeszkodzie by tam zajechać .:)
... bierzmy się za innego bidaka ...a jest takich ogrom .
I jak dla mnie to koniec tematu. :)[/QUOTE]
Właśnie w tym był problem. Chciałam się umówić na wizytę poadopcyjną, do czego mam święte prawo, dzwonię do domu gdzie pies być powinien i słyszę od kobiety że Inka została zabrana przez "panią ze schroniska" już z miesiąc temu. Co miałam sobie pomyśleć?
Nawiasem mówiąc owa "pani" nie była ani ze schroniska, ani z fundacji. Nie miała najmniejszego prawa psa zabierać,a jeśli już była taka konieczność, należało poinformować o tym schronisko i fundację.
Nie można było już miesiąc napisać gdzie jest Inka? Takie tajne operacje budzą niestety podejrzenia.
Wiele ludzi już mi tyle bajek opowiadało, że jak nie zobaczę to nie uwierzę.
Co do zastrzyku, Kiler to nie przesadzaj, u nas w schronie siedziała dwa lata i jakoś nikt z nią z igłą nie ganiał.