gdy ktos chce zarabiac na nieswiadomosci ludzi-rodzicow,ktorym sie daje nadzieje-to niech bierze za to pieniadze.Problem polega na tym,ze pies jest narzedziem,a terapeuta jest przewodnik.Ilu z przewodnikow psa do terapii ma ku temu uprawnienia? czyli po prostu wykształcenie w tym kierunku? niewielu ich. Denerwuje mnie,gdy terapia zostaje sprowadzona do glaskania łagodnego pieska.
Poza tym-na tym poziomie,na jakim jest dogoterpia u nas w Polsce,to wybaczcie-ale moze byc prowadzona tylko wolontarystycznie.Ewentualnie mozna uderzyc do miasta o lokal i kase na gadzety,typu szelki.