Jump to content
Dogomania

maumau

Members
  • Posts

    18
  • Joined

  • Last visited

maumau's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Dzieciaków nie ma, za to ma przestrzeń, niezły kawał lasu do przejścia i świeże, górskie powietrze :) Jest teraz mieszkanką w jednym z izerskich pensjonatów turystycznych, także kontaktu z ludźmi też ma pod dostatkiem. Z tego co wiem, sprawuje się nadal wspaniale, uczy się tropić i nadal łasuchem jest przednim :) No i przylepą ;) Domek znalazłam przypadkowo podczas wakacyjnej wycieczki, tak więc ścieżki losu czasem, mimo, że są nieodgadnione i przewrotne, prowadzą ku szczęśliwym zakończeniom. Pozdrawiam i kończę wątek.
  2. Witaj Irysku! Dziekuję za Twoje słowa, doceniam ten głos. Zoja ma od tygodnia już nowy domek, który mam nadzieje będzie już jej stałym miejscem życia. Jest systematycznie i cierpliwie przyzwyczajana do nowych właścicieli, dają sobie z nią świetnie rade i żadne skakanie czy psie figle nie są im straszne. I nie stanęły na przeszkodzie w pokochaniu suni. Jak do tej pory skarg, zażaleń i protestów nie było żadnych, więc chyba tym razem nam się udało :) Pozdrawiam
  3. no tak, Zoja już jest u mnie. Oddali ją i już... koniec problemu. Ale problem teraz mam ja, ponieważ Zoja wróciła odmieniona. Uściślając: jest zastraszona. Napisałam w tej sprawie mail do tych ludzi, ale nie mają ochoty ustosunkować się do moich zarzutów, więc postanowiłam napisać o tym na forum. Zoja przez dwa dni przy próbie głaskania miała odruchy typowe dla psa karconego biciem lub gwałtownym ruchem ręki: tuliła uszy, zniżała łepek, odsuwała się. Poza tym nie miała ochoty na zabawę i na na niemal wszystkie słowa reagowała po prostu strachem!! Byłam przerażona i czuję się winna, że oddałam ją w takie ręce, które miały dać jej ciepło, a okazały się nieludzkie. A podobno niejednego psa już wychowali... Teraz jest lepiej, Zojka ciągle się tuli i chce, żeby ją pieścić. Pewno zaznała to od nich tylko pierwszego dnia.... Cała sprawa jest dla mnie śmieszna, bo potraktowali psa jak zabawkę wytykając mu podstawowe zachowania występujące w okresie adaptacyjnym, o których i tak im pisałam. Nawet to zaczęło im przeszkadzać, ze Zoja jest za duża, czy że spuszczona ze smyczy już na [B]trzeci [/B]dzień po przyjeździe, nie słucha się za bardzo i UWAGA: biegnie w stronę wody!! Co za dziwny pies ... Po niespełna tygodniu każda wiadomość niemal dotyczyła tego, co Zoja nie robi, jaka jest niedobra, bo np. biega cały czas po ogródku czy skacze na gości. Byłam cierpliwa i wszystko przyjmowałam, starałam się tłumaczyć, że jest to normalne, ale już po tym czasie wiedziałam, że mój pies po prostu zawiódł ich oczekiwania, bo nie jest nakręcana maskotką, która wykonuje polecenia od zaraz. I że muszę się szykować na jej powrót. Szkoda słów, przekonałam się po raz kolejny jak ludzie potrafią być nieodpowiedzialni i tak złudnie szlachetni.. Mam nadzieję, że nie spotka Was nigdy coś takiego, w co włożycie naprawdę dużo uczucia, a to coś okaże się tego niegodne. To boli, niemal jak widok zbitego i zalęknionego psa, którego zawiódł los.
  4. Nie mam pojęcia, jak potraktuje to Zoja, ale ja nie nazwałabym tego wakacjami, to określenie chyba nie jest trafne. A psa można wszystkiego nauczyć i myślałam, że Państwo, którzy ją wzięli są gotowi na to, że wszystko się może dziać w jej początkowym okresie pobytu w nowym otoczeniu. Ale nie chodzi to wypominanie, więc na tym zakończe. Generalnie przychodzi mi tylko na myśl słowo nieodpowiedzialność i przykro mi, że Zoja potraktowana została właśnie tak, jakby była tam na wakacjach, a teraz ufffff, oddamy ja pańci, którą kocha. Nadal szukam kogoś, kto przygarnie Zojeczkę, na stałe, nie na jakąś próbę.
  5. Niestety, dowiedziałam się dzisiaj, że Zojka do mnie wraca. Nie spełniła oczekiwań... Wątek więc nadal aktualny, tym bardziej, że na obecnej stancji pozostaję do końca września i muszę szukać nowej. Mam nadzieję, że jednak znajdzie się ktoś na tyle cierpliwy, żeby wytrzymać ciężki okres adaptacyjny tego psiaka. Szukamy nadal!!!
  6. No i pojechała Zojeczka. Żegnałyśmy się z łezką smutku, ale i radości zarazem, bo nowa rodzinka dała mi wiele nadziei i ciepłych sygnałów ze swojej strony. A i Zojeczka nie miała oporów: sprzedana od pierwszego łakocia ;) Mam nadzieję, że już niedługo wszyscy się dotrą i będą cieszyć się w pełni wiernym i oddanym przyjacielem, troszkę czasu jednak to wymaga. (A propos: Zojka, nie przynoś wstydu i nie skacz po kuchennych blatach!!!!:roll:) Tak, tak: podążać za instrukcją to mały krok naprzód, niedługo pewnie, powstanie Wasza własna. Mam nadzieję, że nie doskwiera Rodzince za bardzo jej teraźniejsze emocjonowanie się. Ona nie jest przyzwyczajona do przebywania na codzień w większej "kupie", była tylko ze mną, więc stąd zapewne te wariactwa. (Zojka, nie śpimy na fotelu!!!!:roll:) Ale co ja teraz moge... tylko ucałować ją mentalnie:loveu: Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w wątku, szczególnie pidzej: rozdmuchała jak tylko mogła, za co wielkie ciepłe buziaki ;) Przede wszystkim jednak dziękuję Rodzince: wspaniali, ciepli ludzie, kochane i mądre dzieci- o takim domu Zojeczka mogła do niedawna tylko pomarzyć. Mam nadzieję, że odwdzięczy się miłością i oddaniem. Czekam na kolejne wieści, życząc wielu pieskich wrażeń i kolejnych porannych całusów :eviltong:
  7. Mam dobrą wiadomość:loveu: Zojeczka najprawdopodobniej pojedzie od sierpnia do nowego domku:multi: Zgłosiła się do mnie przesympatyczna i kochająca rodzina, gdzie mam nadzieję, Zojka znajdzie swoje miejsce na stałe. Cieszę się bardzo i mam nadzieję, że wszystko zakończy się pomyślnie. Oczywiście dam znać jak sprawa przebiega i jak się zakończy... Cieszymy się bardzo bardzo:loveu: Wierzę, że będzie dobrze tym razem!!!
  8. Dokładnie. Zojka całymi dniami siedzi sama w pokoju i czeka na mój powrót. Takie są też niestety moje studenckie warunki, że nie może nawet swobodnie poruszać się po mieszkaniu, tylko ma do dyspozycji jeden mały pokój. Dlatego pragnę dla niej normalnego życia, bo póki co ja jej takiego nie zapewnię- nawet, jak znajdę dla nas miejsce, to będzie dalej tak samo. Szkoda mi jej po prostu, bo wiem, że mogłaby mieć fajne, normalne psie warunki, więcej spacerów i zabawy przede wszystkim. Taka jest kochana, ale coraz bardziej smutna...
  9. To "i" z kropkami to właściwie wielka niewiadoma- obecnie nie mogę znaleźć stancji, na której mogłabym zamieszkać z sunią. Wszyscy boją się obecności psa!!! Szaleństwo... Zapewniam jednak, że w życiu nie oddam Zojeczki do schroniska, jeśli o tym pomyślałaś, nie poddam się i znajdę dom- dla niej samej lub dla nas razem. Los pokaże.
  10. Podnosimy Zojeczkę, bo szuka, szuka i szuka wciąż!!!! Czasu coraz mniej, za tydzień muszę się wyprowadzić z dotychczasowej stancji i.... :-(
  11. Jej tragedią jest to, że nie ma w jej życiu tragedii chyba.... Ale też potrzebuje spokojnego domku, a nie życia w ciągłej tułaczce. Tak jak inne potrzebuje opieki i zainteresowania, zamiast samotności.... Ten kochany psiak przede wszystkim szuka miejsca na zawsze, którego ja niestety nie mogę mu teraz zapewnić. Ciągle szuka..
  12. :multi: Zojeczka nadal szuka swojego domku!!!!
  13. No to skaczemy z Zojeczką!! [URL=http://img243.imageshack.us/my.php?image=dsc08084ld2.jpg][IMG]http://img243.imageshack.us/img243/452/dsc08084ld2.th.jpg[/IMG][/URL]
  14. Jesteś kochana :) Zojkę mam ponad rok, mieszkałam z nią na stancji z innymi lokatorami i właściwie każdego z nich traktowała prawie jak członka swojej psiej rodziny. Łatwo zaskarbić sobie przez to jej sympatię, bo otoczona była wieloma ludźmi i właściwie czasem mam wrażenie, że na spacerze woli właścicieli od ich pupilków ;) Ale oczywiście ja jestem najważniejsza i jest mi posłuszna :) , tylko piszę to, żeby pokazać, jak łatwo może się zaadaptować w nowym domku, w otoczeniu nowych ludzi. Co do umowy adopcyjnej, to biorę się za lekturę. Dziękuję z całego serduszka za pomoc!!
  15. Oczywiście, jak pisałam, sunia zostanie poddana zabiegowi. A co do tego, czy jest hałaśliwa... Jak również pisałam w pierwszym poście, często przebywa sama i nie ujada, nie szczeka tez w domu nie mając ku temu powodów. Jak każdy młody psiak jest bardzo czujna, ale daje znać szczeknięciem tylko wtedy, gdy coś ją zaniepokoi lub gdy jakiś kolega podwórkowy nawołuje :D Taki normalny psiak z niej :) I taki wyjątkowy jednocześnie...
×
×
  • Create New...