Barbie, a właściwie to już Bordie jest już w nowym domku - czyli u nas :multi: Podróz minęla bardzo fajnie ( pomijając fakt że było gorąco) , właściwie to kimała przez pół drogi. Pierwsze kroki w nowym domu: no cóż zaraz jak tylko wyszła z auta zaczela biegac po calym ogrodzie i wymachiwac ogonem, potem upatzryla sobie jedno miejsce w gestej trawie i była juz baaardzo szczęsliwa, do tego stopnia, że zaczeła sie w niej tarzać, wywracać i zaczepiac , żeby tylko ją głaskać ( niestety tych ujeć nie mam bo bateria siadla) . Chyba nie będzie tak źle z ta depresją, choć faktycznie mimo wszystko widać troche tej jej nieufnośc do człowieka. Teraz leży sobie obok mnie - wygląda na padniętą - no i cóż sie dziwić po dniu pełnym wrażeń każdy chciałby wreście iść spać...
p.s. niestety nie wiem , albo nawet nie moge wysłac zdjęć, jak tylko ta sztuka zostanie przez nas opanowana - wyślemy zdjęcia
pzdr sylwia, marcin, bordie