Jump to content
Dogomania

nona_s

Members
  • Posts

    17
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nona_s

  1. nona_s

    dysplazja

    mam pytanie do osób, które prześwietlały swoje psy u Siembiedy. Czy przed RTG pies jest usypiany? Znajoma mi kiedyś opowiadała, że jej pies był prześwietlany na żywca, bez głupiego jasia. Wtedy mnie jakoś to mało zainteresowało, ale teraz kiedy planuję umówić na RTG mojego psa, trochę mnie to dziwi.
  2. Witam, czy ktoś wybiera się może na kurs kynoterapii, który zaczyna się 21.11 we Wrocławiu i jest organizowany przez centrum edukacji z Bydgoszczy?
  3. o kurcze, ja jestem ze Strzegomia:lol: to może mam Jacobsa pod nosem. jeśli tak to na pewno go spotkam i zdam wam relacje:lol:
  4. Ale super:loveu::lol::loveu::lol: Konie, duży ogród, będzie miał co zaganiać nasz borderek. A w którą stronę za Wrocławiem mieszka, a może znacie nazwę miejscowości?może gdzieś blisko mnie...
  5. dlaczego takie cudo tak długo czeka:placz:???
  6. super,że coś się zaczęło dziać w wątku naszego Borderka.im więcej nas ,tym większe szanse na domek. do góry śliczny!
  7. piękny! i dalej samotny:placz:
  8. :placz: trzymam kciuki za mordkę
  9. naprawdę piękny,cudo:loveu: na pewno ktoś w końcu go zauważy, musimy go dalej pokazywać i na pewno się uda!
  10. co u naszego borderka? coś się ruszyło? co by tu zrobić
  11. co u naszego pięknego Jacopsika? czuję,że będzie dobrze!
  12. uda się uda:lol: ja wstawiłam go na forum szkolenia pozytywnego. musi się znaleźć jakaś bratnia dusza Jacopsika
  13. tak tu pusto na wątku tej ślicznotki:-( mam nadzieję,że mu się poszczęści... podnoszę rodaka mojego skarba
  14. mój Radek przez pierwsze dwa dni w ogóle nie sikał,dopiero trzeciego dnia rano.A przez kolejne pierwsze dni też nie za często. To jest na pewno normalne.i oczywiście tez wszędzie za mną chodził, psy ze schroniska potrzebują wyjątkowej bliskości.Będzie dobrze;)
  15. Witam wszystkich! ja jestem nowa na forum.o Ringo dowiedziałam się z forum border collie.Piesek mnie urzekł, pewnie dlatego ,że mój jest prawie identyczny i też jest z adopcji.śledzę jego wątek od jakiegoś czasu, nie mogę się oderwać i mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze.Ja z moim Radkiem:lol: też mielismy trudne początki. też był problem z mamą. po śmierci poprzedniego psiaka mama powiedziała,że już nigdy nie będzie miała psa.a ja 2 miesiące pózniej przywiozłam do domu Radka.mama miękła ale dalej twardo mówila ,że go nie chce.Mógł być w domu tylko wtedy jak ja jestem,a że ja studiuję w innym mieście to Radek co tydzień jezdził ze mną autobusem, mieszkaliśmy razem na stancji i było super:lol:. miałam nadzieję , że mama nigdy się nie zgodzi i tak będzie zawsze.Aż pewnego dnia mama odprowadziła nas na pks.Autobus był cały wypchany,ale jakoś się zmieściliśmy.Po kilku minutach mama zadzwoniła i powiedziala ,że ostatni raz go zabrałam że "nie będę psa męczyć".Teraz Radek jest zmoimi rodzicami bardzo zaprzyjazniony.Też nie lubi sam zostawać w domu zbyt długo,na początku wcale go nie zostawiałam.Bardzo bał się wszystkiego,prawdopodobnie był bity,poza tym miał złamany ogon, który bardzo trudno się goił,cudem uniknął amputacji.teraz po prawie 10 miesiącach od adopcji piesek jest całkiem inny, nie widać już po jego zachowani żadnej traumy.Ewusek na pewno Ringo też przejdzie metamorfoze i bedziesz to wszystko wspominała z uśmiechem.życze powodzenia i jesteśmy z Radkiem z wami.
  16. Mój ukochany ,wymarzony pieseczek.Miałam 10 lat,biegłam do domu z wypiekami na policzkach, mił być brązowy jamniczek...okazał się cudowną czarną-podpalaną kulką...kundelek.Przez te wszystkie lata było nam razem cudownie.razem dorastaliśmy.Pamiętam jak pierwszy raz pojechałam na kolonie.Zostawilam go na 2 tygodnie.Oboje strasznie tęskniliśmy.Przyżywał zemną wszystkie złe chwile,tulił się do mnie gdy było mi smutno,i skakał do góry jak ja byłam szcześliwa.BYł moim obrońcą.Jak wyjechałam na studia smucił się bardzo i witał mnie merdając ogonkiem w weekendy.Byliśmy razem 14 lat...Jesienią bardzo zachorował.Razem z mamą walczyłyśmy o niego przez 2 miesiące.Okazało się ,żę ma cukrzyce, do tego doszła też choroba wątroby.Azorek by jeszcze żył gdyby sąsiad powiedział ,że popsikał trawe chemiczną substacją:angryy:. 6 listopada Azorek cichutko pisnął i odszedł:placz:.Do końca miał błysk w oku. Nigdy go nie zapomne,najlepszy przyjaciel. A teraz od 4 miesięcy jest Radziu, mordka adoptowana ze schroniska.Wiem, że to Azorek sprawił tam z góry, że spotkałam na swojej drodze Radka.Dziękuję ci kochana psinko.
×
×
  • Create New...