-
Posts
15 -
Joined
-
Last visited
Kali Mari's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Prawdopodobnie nazwą :evil_lol:
-
Dokładnie :) Co prawda Reks nadal jest zazdrosny o uwagę i jedzenie, ale tego chyba nie przeskoczymy, bo Sonja również wykazuje zazdrość, kiedy głaszczemy Reksa. Teraz pozostaje nam nauka wspólnego życia (chyba że ktoś w końcu się dla niej znajdzie kto będzie ją chciał).
-
Dwa tygodnie temu martwiłam się o agresję Reksa w stosunku do Sonji. A tu oto co teraz w domu mamy :) [img]http://img141.imageshack.us/img141/1706/110709115734.jpg[/img] [img]http://img337.imageshack.us/img337/9029/110709134633.jpg[/img] [IMG]http://img337.imageshack.us/i/110709134633.jpg[/IMG]
-
[quote name='zmierzchnica']Mały potwór :diabloti: Ale to niesamowite, że Reks się tak daje męczyć ;) Spięcia spięciami, ale i tak cierpliwy jest.[/QUOTE] Zadziwia nas fakt, że tak szybko przestawił się z agresywnego na pasywnego kundla. Co prawda odżył, nie nudzi się już jak kiedyś, razem biegają gdzie tylko mogą i zapanowała ogólna przyjaźń między nimi... Czekamy tylko aż Reks ją ustawi żeby tak nie gryzła mocno :diabloti:
-
Wiem, i w te ich kłótnie nie ingerujemy, po prostu wtedy się przestraszyłam i dlatego krzyknęłam. No a poza tym wygląda na to, że jak tak dalej pójdzie, to Sonję będziemy musieli odganiać od Reksa, bo ta zaczyna się agresywna robić :evil_lol: Biedny Reks cały nos ma pogryziony.
-
A jak to jest z dwoma psami na spacerze? Jeśli jednego się uczy przywoływania to czy i drugiego powinno się nagradzać? Ja raczej bym nagrodziła i starego, bo czemu miałby nie dostać? Ale może moje myślenie jest błędne? :)
-
Po dzisiejszym dniu jestem pełna nadziei. Dzisiaj raz było małe spięcie, ale to może też nie było spięcie, a jedynie Reks przywoływał Sonję do porządku bo na nią warknął kiedy ta się bawiła kółkiem, a ja tylko się przestraszyłam. Tak czy siak Reks pozwala jej na siebie wchodzić, gryźć go dosyć mocno - wiadomo szczeniak to nie zna granicy do kiedy może gryźć. Reks sam szukał dzisiaj zabawy z nią - kładł się na ziemi, pokazywał brzuch i pozwalał aby to ona go "atakowała", no ale oczywiście on był jak zwykle górą, bo większy i jego pysk ma większy zasięg, aniżeli jej, no ale raz dał jej wygrać w ich zabawie. No i na dodatek leży obok niej po takich charcach. Tak więc nie powinno być źle, chociaż na pewno po tygodniu nie można powiedzieć że już jest ok. Na naszą czwórkę czeka jeszcze trochę roboty.
-
To trzecie zdjęcie jest the best :D Moje kundle to Reksio - nazywany przez znajomych Seksio. I znajda Sonja, nazywana Sunią, Sonką, księżniczką oraz młodą :)
-
Mamy taką nadzieję że Sonja go trochę ożywi, bo jak patrzyłam na zabawę mojego TŻ i Reksa, to nasuwała mi się refleksja że Reks nie umiał się z nim bawić. Nie wiedział jak, a wcześniej nie umiał nawet gryźć podczas zabawy. [quote]rzucając się dziko i ujadając[/quote] O, jakby o Reksie mówione. A to naprawdę dobra psina, tylko mam wrażenie że zagubiona.
-
Dzisiaj Reks i Sonja drugi raz się bawili/bawią :) Reksowi taka zabawa z nią nawet się podoba, mała próbuje go ugryźć za łapę, a ten ją za uszy bądź mordkę, przeważnie ona leży, ale Reks kładzie się na podłodze i pozwala, aby to ona była "stroną dominującą". Czekaliśmy aż Sonja zapiszczy z bólu, ciekawi jak zareaguje Reks. I ten moment dzisiaj nastąpił, ona zapiszczała a on się wystraszył, ale widząc że nic jej nie jest chciał bawić się dalej. A jak ona za mocno go ugryzła, to ten tylko zapiszczał lekko nic jej nie robiąc. Więc chyba jest nadzieja. O, właśnie Sonja mocniej pisnęła i ten skończył zabawę. Wcześniej Reks był typowym psem podwórkowym. Miał swoje miejsce na podwórku i tam siedział. Od jakiegoś czasu zmieniło się to, że częściej jest w domu aniżeli na podwórku. Na pewno brakowało mu kontaktu z właścicielem, bo ten zapracowany. Tak więc raczej niewiele czasu dla niego poświęcaliśmy. Ciężko to opisać bo wiem, że jak gdybym musiała usiąść i przemyśleć jego dotychczasowe życie, to nie bylibyśmy za najlepszymi właścicielami...
-
Co do Reksa. Niby jest ułożony - słucha się kiedy jego pan czegoś od niego chce, jedynie jego awersja do innych psów jest mocno zastanawiająca, ponieważ to już drugi pies mojego który jest agresywny względem innych psów. Na innym polu nie można na niego narzekać. Z atakowaniem Sonji też nie ma problemu bowiem samo wypowiedzenie jego imienia zdecydowanym głosem go stopuje. Ja bym była za kastracją Reksa, ale teraz jest pytanie czy nie zamuliło go by to jeszcze bardziej, bowiem teraz i tak ten pies jest bardzo hmm można powiedzieć zamulony (oprócz tego że jest zazdrosny o Sonję). To taka przerośnięta maskotka - można z nim zrobić co się chce. Po wspólnym spacerze mogę powiedzieć że Reks chodził swoimi dróżkami, Sonja za nim, ale jeśli ona gdzieś się wysunęła dalej niż on, biegł za nią ale się nią aż tak nie interesował. Cóż wątku tutaj Sonka nie ma, bo myślałam że samej mi się uda jej znaleźć nowy dom... a teraz ona się do nas przywiązała, my już ją zaakceptowaliśmy i spróbujemy powalczyć o to, abyśmy stworzyli dla niej dobry dom. Szkolenie odpada, ponieważ nie sądzę aby nasz budżet domowy miał jakiekolwiek dodatkowe środki przez jakiś czas.
-
Właścicieli nie szukaliśmy, bo ktoś ją podrzucił. Błąkała się zanim do nas trafiła. Nowego domu szukamy jej ciągle, niemniej coraz większe szanse są na to że jednak z nami zostanie - nikt jej nie chce. W tej chwili o życie Sonji się nie boję, na początku było gorzej, ale strach jest przed atakiem Reksa na nią. Niby teraz ona może jeść przy nim, bawić się obok niego, nawet dzisiaj oboje się bawili ze sobą i Reksowi się to podobało (prawdę mówiąc nie wiedział dokładnie jak ma z nią się bawić, delikatnie ją podgryzał i oboje biegali dobrze się bawiąc). Tak więc pokładam nadzieje na to, że przy spacerach lepiej się ze sobą dogadają, tym bardziej że teraz widać że wtedy ją może nie akceptuje, ale toleruje niby muszkę latającą obok niego. Może przy odrobinie wysiłku uda się ich obu do siebie dostosować? Co do rui Sonji i Reksa. Reks dopiero od roku interesuje się sukami w cieczce, nie wiem jak to możliwe, ale mój TŻ tak mówi. Co do Sonji - jeśliby została to na pewno ją wykastrujemy. Jedynie muszę zgłębić wiedzę o sukach, bowiem w moim domu nigdy suk nie było - tak więc ona jest pierwsza.
-
Witam, tydzień temu przybłąkała się do nas młoda sunia. Ma około pół roku. Nasz pies ma około 7 lat i zawsze był w stosunku do innych psów zabójcą. Atakował aby zabić. Mieliśmy nadzieję, że Reks nie będzie atakował szczeniaka i w dodatku suczkę. Gdy ją sprowadziliśmy do domu, było w miarę ok, Reks był zaciekawiony, obwąchiwał i nawet zaczął się z nią bawić, ale gdy Sonja chciała się napić z kubełka do podlewania kwiatów (nie wiedzieliśmy że tam jest woda), ten ją zaatakował i ugryzł do krwi. Musieliśmy go zbesztać, bowiem nie przestałby, byłoby po suczce. I chyba od tego momentu się zaczęło. Reks zazdrosny o nią jest strasznie. Jedzą oddzielnie, ale cały dzień przebywają razem, wyjątkiem są godziny, kiedy oboje jesteśmy w pracy - młodą zamykamy w łazience, a Reksa na dwór. Czasami na nią warknie, kilka razy się na nią rzucił, ale w tym momencie straciłam do niego zaufanie. Proszę o rady jak pomóc im obojgu dojść do akceptacji.
-
Uratowana sunia i jej psie dziecko MAJĄ DOMY-Dobre Miasto
Kali Mari replied to Jagoda1's topic in Już w nowym domu
Nie no, toż się nóż w kieszeni otwiera jak to przeczytałam... :/ Jestem z Dobrego i właśnie w niedzielę pod domem znalazłam "zagubionego" szczeniaka. I aktualnie szukam dla niej domu. Tak więc trzymam kciuki. -
Wypchnięty z samochodu, kaukaz...historia jakich wiele :((((
Kali Mari replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Witam, dzisiaj też wyrzucono u nas na wsi pod Olsztynem psa. A raczej małego psiaka, szczeniaka - wygląda na doga. Nie mam niestety aparatu żeby zrobić mu zdjęcie, a chciałabym mu pomóc. Ehh, ci ludzie :/