-
Posts
39 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kasiula1412
-
Mam nadzieję, że jeszcze nas pamiętacie:lol: Bardzo przepraszam, że się nie odzywam tak dłuuuuugo :oops: Tak mało jest czasu, że szkoda go marnować na internet ;) Sara (Klivia) miewa się świetnie, baaaardzo się pokochaliśmy :loveu:, jest cudownym stworzeniem, nie sprawia większych problemów, jest bardzo pogodna i kochana. Dogadujemy się w naszym wspólnym, języku:lol: Ona "mówi" nam w specyficzny sposób, czego potrzebuje :p Strasznie lubi się pieścić, normalnie wchodzi na kolana (kawał psa), kładzie łapy na naszych ramionach i się przytula, jak dziecko :lol: Kiedyś pisałam, że kopie dziury - otóż wiele się zmieniło w tej kwestii - nadal kopie, ale tylko po to by upolować kreta - przynosi nam zdobycz pod nogi i czeka na nagrodę :cool3: Jest bardzo grzecznym psem, szaleje strasznie po całym podwórku, ale gdy tylko ją zawołam - momentalnie jest przy mnie :lol: Rano, gdy tylko usłyszy mój budzik, od razu siada wyprostowana i poważna przy naszym łóżku, kładzie łapę na nas i pilnuje, żebyśmy nie zaspali :loveu: Jedyny problem to jej zrzucanie sierści - od sierpnia gdzieś do stycznia zrzuca sierść letnią i przygotowuje się do zimy, a od lutego już idzie wiosna i sierść znowu fruwa po mieszkaniu :lol: aż do końca lata :roll: Ok, to na razie tyle, chciałabym wysłać parę fotek Saruni, ale nie wiem, czy mogę bezpośrednio tutaj, czy do kogoś na maila... Pozdrawiam Was wszystkich :)
-
[quote name='gallegro']Nie dziwię się... sam mam podobne wrażenie, kiedy uzbrojony w kosiarkę staję oko w oko z tamtejszą trawą :razz:. [/quote] Hehe :D Ja już nie muszę kosić ;) Nie bardzo jest co ;) Same dołki...
-
Cokolwiek... :) Mogłabym pisać dużo, tylko czasu mało ;) W nocy już nie popuszcza, kiedy coś chce, siada i prosi :) Poza tym, nie mam już ogródka bo zrobiła sobie tam wygodne legowisko i przyczaja się na owady ;) Już nie płacze, kiedy wychodzimy, jednak jej wzrok wbity w nas jest tak smutny, że serce się kraje... Smycz jest na razie nadal wrogiem nr 1 :); cdn...
-
Ufff... Wreszcie troszkę luzu ;) Sprawa pierwsza - niestety, Klivia zmieniła imię na imię swojej poprzedniczki - dzieci mówią do niej Sara, jej się to podoba, więc tak już zostanie :) Mam nadzieję, że nie jest to problemem... Nasza wesoła dziewczynka jest ciągle w ruchu, w związku z tym zrobienie jej zdjęcia, zwłaszcza telefonem z ograniczonymi możliwościami niemal graniczy z cudem... Na szczęście czasem odpoczywa więc kilka zdjęć przesłałam na ten adres, co poprzednio... Mam nadzieję, że coś będzie można dostrzec na nich ;) W zasadzie nie mamy z nią większych problemów, czasem popuści sobie w nocy w domu (pewnie dlatego, że w nocy pije dużo, nie wiem, czy powinnam jej na noc chować wodę?) Śpi na swoim materacyku, czasem wskakuje Mieszkowi (synkowi) do łóżka i kładzie się obok niego ;) Wygląda to komicznie, ale nie chcemy jej na to pozwalać... Poza tym, kiedy coś zbroi i podniosę na nią głos, przychodzi, siada i podaje łapkę :) Co jeszcze... Pierwszy raz spotkałam się na żywo z tym, że pies zakopuje zapasy jedzenia po całym podwórku :) Dotychczas widziałam to tylko w filmach ;) Jest straszną pieszczochą, skradła już serca wszystkich którzy ją poznali :) Wkrótce napiszę coś jeszcze, pozdrawiamy wszystkich :D
-
No słuchajcie !!! Klivia jest jak młodsza siostra naszej Sary :) Wygląda i zachowuje się dokładnie, jak Sara rok temu, chodzi nawet utartymi przez Sarę ścieżkami :) Wczoraj była bardzo niespokojna, nie chciała opuszczać nas ani na krok przez całą noc.. Spała tuż przy naszym łóżku i reagowała na każdy mój ruch.. Dzisiaj była bardzo radosna ale spokojniejsza :) W ciągu dnia wybiegała się po podwórku, wyszalała się, w końcu przekonała się do swojego materacyka i właśnie śpi sobie smacznie. Niestety, dzieci nie dały się przekonać, że to siostra Sary, są pewne, że to Sara i tak ją wołają... A ona reaguje na każde ich słowo, a więc i na imię :D Jest strasznym pieszczochem, tuli się, kiedy tylko ma okazję :) Kiedy któreś z nas wychodzi ona strasznie płacze :( ale po powrocie radość jest ogromna :) Próbowaliśmy dzisiaj pospacerować na smyczy, ale było ciężko... Myślę, że z czasem damy radę ;) Dość na dzisiaj, reszta następnym razem :) Pozdrowienia dla wszystkich i trzymajcie kciuki ;)
-
Jeszcze czekamy, bo droga dłuuuga :) Ale już są coraz bliżej :D Chyba dopiero jutro napiszę, bo dzisiaj pewnie zapomnę o tym forum ;)
-
Tak, może :D, tylko jak widzicie w tytule, nie ma czym na razie :( Ale może coś się uda szybko wymyślić...
-
Przepraszam, ale mam problemy z netem :( Dzisiaj dopiero przeczytałam to wszystko i wysłałam zdjęcie na adres podany przez Paros. Zdjęcie jest możliwe w tym przypadku, ponieważ siatka miała przerwę w takim miejscu, że nie można tego było uzupełnić inną siatką, nie byłoby jej do czego przymocować, obok jest dom sąsiadów, a oni nie zgadzają się na to. Jednak Mariusz (mój mąż) załatał to za pomocą mocnej solidnej deski - nie do zdarcia :) Przykręcając ją do słupka i do podłoża, omijając dom sąsiadów ;) Zobaczycie na zdjęciu.
-
A może wyślę Wam zdjęcie tej załatanej dziury? Przecież to bez sensu takie czekanie :(
-
Tak, zrozumiała :) Ale trochę to potrwa :( ponieważ ta szczelinka jest w siatce sąsiadów i trzeba negocjować.. Na propozycję że to my ją załatamy powiedzieli, że zniszczymy im elewację... Ale jakoś damy radę...
-
[quote name='przyjaciel_koni'] (...) Jedynie ta "strona techniczna" (ogrodzenie- pytałam o nie wcześniej w rozmowie telefonicznej..., konieczność posiadania adresówki, poświęcenie psiakowi szczególnej uwagi na początku pobytu, by zdążył się z Wami "oswoić i przywiązać" itd.). Odrębna kwestia, to konieczność uświadomienie również dzieciom, że psiak jest nieco inny od poprzedniego. To właśnie stanowi przeszkodę w wyjeździe Klivii do Was w tej chwili. Jeśli tych przeszkód nie będzie - nie będzie żadnych przeciwwskazań. Wiem, że Patia jest skłonna odwiedzić Was ponownie i jeśli te wymienione "przeszkody" znikną - będziemy bardzo zadowoleni mogąc Klivię do Was wysłać ![/quote] Ale przecież gdyby Patia przyjechała ponownie, możliwe będzie tylko i wyłącznie zalepienie szczelinki, bo reszta dopiero będzie możliwa kiedy sunia będzie na miejscu... Adresówka czy poświęcenie psiakowi uwagi - tego przed adopcją Patia nie jest w stanie sprawdzić... Odnośnie dzieciaków już pisałam...
-
[quote name='Patia'] Kasiu , musicie być przygotowani na pracę z psem , naukę dobrych manier , komend , chodzenia na smyczy , chociażby do weterynarza, naukę bycia psem domowym a i dzieci muszą się od nowa nauczyć jak postępowac z nowym członkiem rodziny , bo może być on zupełnie rózny od poprzednika. Ja Cię podziwiam , że mając pełne ręce roboty w domu decydujesz się na psa , którego trzeba nauczyć wszystkiego od podstaw. [/quote] To brzmi dziwnie, bo przecież zawsze tak jest, kiedy w rodzinie pojawia się nowy członek, gdybym miała mieć np kolejne dziecko, też muszę je od podstaw uczyć [B]wszystkiego[/B] i jeszcze więcej (i trwa to jeszcze dłużej...) i całą rodzinę ustawiać początkowo pod jego kątem... Nie mogę pozwolić np, żeby starsze dzieci brały je na ręce, czy próbowały np karmić, bo mogłoby się to zakończyć tragicznie... A jednak nie jest to problemem i w kochającej się rodzinie jest to naturalna kolej rzeczy...
-
Myślę, Patia, że z tą szczeliną troszkę przesadzacie, nie sądzę, żeby wydostał się przez nią nawet malutki pieseczek, ale jeśli to ma być przeszkodą, mogę tą szczelinkę uzupełnić siatką... Co do mojej córeczki... Ona tak myśli, że wraca Sara, bardzo kochała naszą sunię, jak już pisałam jest dziewczynką z Zespołem Downa i nie wszystko jest dla niej jasne i oczywiste. Jest jednak na tyle rozsądna, że jeśli jej powiem, że piesek jest po "przejściach" i na razie trzeba postępować i traktować ją w określony sposób posłucha mnie. To chyba nic złego, prawda? I tak ma mnóstwo swoich przeżyć wewnętrznych... Ale nie będę się tu rozpisywać na ten temat, od tego są inne fora... Co do adresówki, rozmawialiśmy z Patią i przekazała nam, że jest to ważne, a myśmy tego nie negowali, więc nie rozumiem o co chodzi...
-
Wiecie co, mamy córeczkę z zespołem Downa i synka z padaczką. Wielokrotnie napotykaliśmy na różne bariery od samego początku, jednak można pewne rzeczy zrozumieć, jeśli robią czy mówią je ludzie, którzy nie mają o niczym pojęcia, mimo, że ogólnie panuje "tolerancja"... Natomiast jeśli bariery w adopcji psa stawiają ludzie, mający kontakt z takimi biedulkami, wiedzą, jak czekają na swój domek, na ludzi, którzy je pokochają, to aż dziw bierze... Dziwne jest że chcecie nadal przetrzymywać psy w miejscach, w których nie ma ciekawych warunków, miejsca są, jak piszecie zadłużone, więc nawet nie stać ich, żeby utrzymać psa tak jak na to zasługuje, pomijając fakt, że mają ciągle kontakt z innymi psami, a komuś, kto chce ofiarować psiakowi swój dom, swoją miłość odmawiacie, bo np za blisko jest pies sąsiada... O co w tym wszystkim chodzi?? Chyba, że znaleźliście lepszych kandydatów na rodzinę Klivii... Jeśli tak, my usuwamy się w cień, mając nadzieję, że pokochają ją tak, jak na to zasługuje... Ale takiej pewności nigdy mieć nie będziecie...
-
[quote name='KWL'] Tak więc na drodze do wydania Kliwii widzimy trzy przeszkody: 1. Przygotowanie posesji do pobytu nieznanego, potencjalnie uciekającego psa poprzez dostosowanie ogrodzenia i uniemożliwienie potencjalnego kontaktu z innymi psami (sąsiadów) 2. Wyjąsnienie prawdziwego statusu psa wszystkim domownikom i uwrażliwienie ich na możliwe różne reakcje psa. 3. Poświęcenie psu odpowiedniej ilości czasu i uwagi aby ustawić prawidłowe relacje i zsocjalizowanie suńki (np. spacery). KWL[/quote] ad 1 posesja jest przygotowana, nie ma możliwości, żeby pies uciekł, mamy dodatkowo zabezpieczone wyjście drugą bramką, specjalnie przygotowaną dla poprzedniego psa, kontakt z psami ma tylko wzrokowy, przez siatkę, nie wymagacie chyba że powiemy sąsiadom, żeby pozbyli się psa... ad 2 domownicy są przygotowani na tego właśnie psa, a to że podczas wizyty przedadopcyjnej dzieci wspominały Sarę, to chyba dobrze, prawda? To znaczy że naprawdę są w stanie pokochać zwierzę... ad 3 Jak w przypadku psa poprzedniego czas i uwagę dla psa mamy zarezerwowaną, robiliśmy to prawie trzy lata... Chyba, że macie na myśli to, że powinniśmy się zwolnić z pracy i całą uwagę poświęcić psu? Ale nie sądzę, by ktokolwiek tak robił, więc pewnie nie o to chodzi... Może ktoś dokładniej to objaśni?
-
Czy żeby ją przygarnąć, musimy zbudować specjalny nowy dom z dala od wszystkich sąsiadów, pozbyć się dzieci, żeby czasem się nie okazało, że ona ich nie lubi?? Przecież każdy pies uczy się wszystkiego po kolei, niczego od razu nie umie, nie zna itd... Naprawdę jestem bardzo zaskoczona tym co przeczytałam... Tym bardziej, że Sara też była psem "z drugiej ręki", nie mieliśmy jej od urodzenia, przybłąkała się do nas, wyrzucona i pobita... Też można się było wszystkiego spodziewać, a dzieci były jeszcze mniejsze niż obecnie...
-
Nie rozumiem tego... Czy wynika z tego, że wolelibyście żeby psa adoptować do trzymania na łańcuchu???? Chcemy sunii dać domek, to nie przypadek że akurat tutaj trafiliśmy, mogliśmy przecież szukać nowego pieska bliżej, prawda?? Zamiast nam w tym pomóc, wolicie zostawić ją w jakimś miejscu, które nie sprzyja jej normalnemu funkcjonowaniu?? Czegoś tutaj nie rozumiem...
-
I cisza... Nie wiem, na kiedy ewentualnie mogę transportu szukać...:roll:
-
[quote name='_beatka_']no wlaśnie, co z adopcją?[/quote] A co do adopcji, to nic nie podpisywaliśmy, papiery mają podobno przyjechać razem z sunią
-
[quote name='_beatka_']jak każesz zmieniać tytul, to znaczy, że wizyta byla udana:razz:[/quote] hmm... Zobaczymy, co napisze Patia ;) Wydaje mi się, że wszystko było ok, jednak nie wiem, jak powinny wyglądać tego typu wizyty i czy według jej uznania również wszystko w porządku :)
-
[quote name='przyjaciel_koni'] I o ewentualnym terminie, kiedy sunia będzie mogła do Was przyjechać ! [/quote] Jeżeli o nas chodzi to choćby zaraz ;)
-
Może zmieńcie tytuł tego wątku z powrotem na "poszukiwany transport Warszawa - Kraków" ?? :)
-
Była Patia :) Ale co do efektów to zobaczymy ;)
-
Jeszcze nic... Rozmawiałyśmy z Patią i prawdopodobnie będzie jutro :) Mam nadzieję ;)
-
Dobrze by było, żeby Patia skontaktowała się jakoś ze mną, bo dzisiaj jesteśmy w domu cały dzień, ale niestety jutro coś nam wypadło i większą część dnia może nas nie być :(...