Mój piesek umarł we wrześniu. Piękny, 8-letni złoty bokser umierał w okropnych męczarniach, do dziś męczy mnie poczucie winy.
Jego stan pogorszył się prawdopodobnie po zjedzeniu Huby, która rosła na drzewie. Przez trzy dni Axel zmagał się z chorobą, nawet w drugim gniu widać było znaczną poprawę jego stanu. Ale gdy trzeciego dnia przyszedłem ze szkoły już go nie zastałem. Mój pieseczek odszedł.
Faxik(bo tak go wołaliśmy) był wspaniałym, mądrym psem, który nigdy nie był smutny. Nawet jeśli atmosfera w domu byla nieciekawa, on podnosił wszystkich na duchu, wnosił wiele radości w nasze serca... Nigdy go nie zapomnę...
Mam nadzieje że pomimo jego temperamentu, axel przekroczył TM...
FAXEL KOCHAM CIĘ !!