Dziś rano, w szkole zadzwoniła do mnie pani, która dokarmia Foxi. Powiedziała, że ma ją na podwórku!!! Żebym szybko po nią przyjechała, bo chce przejść po siatce, uciec! Od razu zaczęłam dzwonić do znajomych z Halinowa; niestety nikt nie mógł podjechać tam, złapać Foxi i zawieźć do DT. Dzwoniłam również do "Halinowskiego" weta, nie miał czasu. Potem pani zadzwoniła i powiedziała, że ew. może zagonić ją do gararzu i przetrzymać do jutra, sama jednak nie da rady. Bez chwili namysłu ubrałam się i miałam zamiar iść jej pomóc, ale zatrzymał mnie SMS... "Sunia uciekła..." :shake::shake::shake: