łolaboga, ale cudo... Mastify to moja wielka miłość, zawsze sobie powtarzam, że gdy przyjdzie taki moment, że kundelki nie będą potrzebowały pomocy, a posiadanie psa stanie się przywilejem, adoptujemy mastifa, ale obawiam się, że taki moment może nie nadejść. Trzymam kciuki za rekonwalescencję i dobry dom dla kruszyny. Miłość mojego życia, Korunia (zdjęcie w avatarze) odeszła niemal miesiąc temu i dom jest szalenie pusty bez psa, póki co psim towarzystwem cieszę się na dogomanii, a Kruszynka wydaje się idealnym towarzyszem :)