Czesc witam Wszystkich!
Sledze od dluzszego czasu wszystkie watki i jak dotychczas czesto korzystalam z Waszych porad, ale teraz mam klopot i nie moge go rozwiazac.Moja prawie 3-miesieczna panna Corri jest przeslodkim aniolkiem....... dopoki nie musi zostac sama w domu.Przeistacza sie wtedy w karetke pogotowia o takim glosnym sygnale i jazgocie zwiastujacym conajmniej katastrofe na skale swiatowa.Nie chodzi mi o niszczenie mebli, rozrabianie i.t.p, ale o rozrywajacy moje serce (i pewnie uszy sasiadow skowyt).Tak jak radziliscie zaczelam od zgromadzenia duzej ilosci zabawek,moich ubran,probowalam przyzwyczjac ja stopniowo od paru minut pozostawienia samej - ale to nic nie daje.Dzisiaj chcialam ja troche wziasc na przetrzymanie i wyszlam na schody schodzac nizej tak aby mnie nie czula..... ale dala taki koncert, ze nie zycze go nikomu.Myslam ze przestanie po paru minutach i zajmie sie czyms innym, ale po 30 minutach wrocilam do domu bo sie myslalam, ze sasiedzi wezwa policje ze katuje psa.Jestem lekko powiedziawszy zalamana i zczynam czuc sie jak WIEZIEN :shake::shake: wlasnego psa.Dodam ze trzej jej bracia nie maja takiego problemu, dlatego martwie sie , ze tak jej juz zostanie.Mam wiec dwa pytania:
- czy z tego sie wyrasta (mam taka nadzieje??),
- czy moge jej jeszcze jakos pomoc, zeby nie bala sie byc sama,
- czy przestac sie stresowac, ze jej moze tak zostac i czekac az troche podrosnie
Bardzo prosze o ewentualne wskazowki osob, ktorych psiaki tez sobie nie radzily z samotnoscia.Dzieki