Przypomina mi to pewnych moich znajomych. On pierdoła o zlotym sercu, wpatrzony ślepiec jak szpak w gnat w sowją Panią. Ona straszna jędza co słowa dobrego nigdy mu nie powiedziała. I co? I ON wreszcie raz spojrzał i zobaczył. Dla niej już było za późno. Tuman kurzu było widać jak On spierdzielił od niej unosząc w sercu nową miłość, anioła który potrafił tą pierdołę docenić. Ot co
I z Beniem też tak będzie :)