Z ostatniej rozmowy z Panią Sylwią wynika, że nie może być lepiej:) Isia kocha kota, kot kocha Isię, a Pani kocha ich oboje.
Kot podobno oberwał od wielkiego ptaszyska w główkę i przypłacił to niezłą raną, ale doktor Isia wkroczyła z pomocą i dzielnie wylizuje mi rankę przytrzymując sobie rozanielonego miauczka łapkami. Niesamowite! Kot podobno przewraca się tylko szczęśliwy z boku na bok, a Isia pięknie się o niego troszczy.