[QUOTE]Ja slyszalam od kogos kto to widzial nawet jak zastrzelono psa, ktory byl z wlascicielem.[/QUOTE]
Znam ludzi, którzy widują ufo i duchy. Kto zabił tego psa? W jakim lesie? I co piesek spacerował sobie obok właściciela, podszedł leśniczy, klęknął na jedno kolano, oparł łokieć na kolanie, przyłożył broń do skroni, wycelował i zastrzelił psa, tak?
[QUOTE]To moze niech odstrzela motocyklistow, ktorzy jezdza po lesie jak wariaci[/QUOTE]
Po lesie?:lol: Może po drodze w lesie?
[QUOTE]a ile przejechali[/QUOTE]
Oj nie jestem pewny, czy motocoklista pędzący ponad 100 km/h przeżyłby zderzenie z sarną...
[QUOTE]Mysliwi czy lesniczy powinni dokladnie sprawdzic czy pies jest bezpanski czy nie (w razie watpliwosci nie strzelac) a dopiero potem roscic sobie do nich jakies prawa. I to raczej zlowic tego psa jakos, zlapac, zadzwonic po pomoc czy cos.[/QUOTE]
Jeżeli pies jest bez obroży, w środku lasu, zdala od dróg... I jak chciałabys "złowić" psa w lesie? Biegać za nim? Wezwać gwardię narodową? Żaden pojazd nie dojechałby, a zanim powiedzmy weterynarz doszedłby, pies pewnie uciekłby i być może zarażał i zabijał zwierzęta leśne.
[QUOTE]Nie gadaj mi tutaj, ze kazdy pies w lesie jest wsciekly, bo chodze czesto do lasu i widzialam kilka bezpanskich psow (albo panskich, tylko takich ,,samopasow") i zaden mnie nie ugryzl.[/QUOTE]
Pewnie nie każdy. Kilka razy, gdy byłem ponad tydzień w lesie, musiałem odpierać ataki psów. Czasami wystarczą nogi lub dość gruby kij, ale jak większy atakuje to lepiej uciec na drzewo. Moich kolegów atakowały całe watahy bezpańskich psów. Najgorsze są wioskowe kundle, spuszczone z łańucha - takie to nie mają skrupułów. Jak są same to omijają człowieka, ale w grupach to rzucają się na wszystko, co się rusza. Nie wierzycie? A spędzcie w lesie cały dzień, maszerując i licząc zagryzioną zwierzynę.