To chyba przeznaczenie, że znalazłam tą stronę. Mój ukochany Nero odszedł 22 grudnia 2006r. To ja musiałam podjąc decyzjęo Jego uśpieniu. Od tamtej pory świat stracił całe swe kolory, wszystko przestało być ważne. Wciąż nurtuje mnie pytanie:może trzeba było dalej walczyć? Najgorsze jest to, że większość ludzi z mojego otoczenia tego nie rozumie. Odszedł, to smutne, ale trzeba zapomnieć, tak to już jest.Ja nadal nie potrafię i tutaj właśnie przekonałam się, że tak jest, że to normalne i nic w tym dziwnego, że wielu z Was czuje to samo, mimo wciąż upływającego czasu. DziękujęWam za to.