-
Posts
26 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by entera
-
Z zainteresowaniem przeczytałam cały wątek i podziwiam jak konsekwentnie, systematycznie i dużo robicie dla swoich podopiecznych.Chętnie włączę się w miarę swoich skromnych możliwości.Sama jestem zapsiona więc o DS czy DT nie może być mowy, aktualnie też krucho z kasą i czasem ... ale mogę przydać się do wizyt przed adopcyjnych w okolicy Piaseczna, Grójca, Otwocka, Warki pod Warszawą.
-
Wpłacę trochę grosza : na konto Ani z pierwszego postu na wątku. Dawno tego nie robiłam, mam nadzieję, że mi wybaczycie ale "życie mnie trochę sponiewierało " i musiałam ratować bliskich i swoje ogony..... Na listach potwierdzających wpłaty jestem raz wymieniana z nicku a innym razem z imienia i skrótu nazwiska: ale to nie ma znaczenia........ Wieczorem zrobię przelew internetowy, miziajcie od ciotki Szarego- bidulka.
-
[quote name='szumaki']witam ja tez mam złe wspomnienia z klinika SGGW mieszkam na Ursynowie przystanek od w/w kliniki a z moimi suniami jezdze do Konstancina dr.Danuta Rózycka Lecznica ANDA 05-510 Konstancin ul.Długa 8 tel 022 754 09 75 jest to szpital całodobowy 7/7 dni w tygodniu. POLECAM m.s[/QUOTE] dzięki o taką pomoc mi własnie chodziło: krótko, konkretnie i na temat :) dzięki :)
-
pies dziś na spacerze łapczywie lizał śnieg, w domu mlaskał i kłapał: pomyślałam, że gdyby coś się zaczęło dziać(np. skręt żołądka, czy zatrucie), to nie mam adresu kliniki całodobowej, gdzie mogli by mu udzielić pomocy (: czytam 18 stron i połowa to dyskusja : psu na budę.............a nie pomoc........................ w sytuacji krwotoku do jamy brzusznej, mojego poprzedniego on-ka, w klinice małych zwierząt SGGW mimo operacji nie uratowali (: wolała bym z następnym tam nie jechać.............mam wybitnie złe wspomnienia................ mieszkam na południe od Warszawy.........macie pomysł, gdzie powinnam się udać: jak by co ????????????????
-
cały miot ma DS, dziękuję dogomaniaczki........
entera replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
dostałam PW ale nie mogę pomóc (: moje dwie sunie nie zaakceptują kolejnej (: obie są w trakcie leczenia.... przykro mi .... -
Kasiu, nie masz odzewu z owczarka bo "padł " chyba serwer :crazyeye: i od kilku dni nie mamy dostępu do forum. Nie wiem czy byłaś u weta i czy ocenił stan suni. Brak apetytu może być ściśle związany z zarobaczeniem ale nie tylko. :shake: Pozdrawiamy cię, sunieczkę i kocurki ulubione :)
-
Trzy dni temu u naszej 6 letniej onki Kory zobaczyłam ciemną, brązową wydzielinę z narządów rodnych. Do cieczki mamy jeszcze miesiąc a i wtedy krew ma jasną barwę a srom jest rozpulchniony. Sunię ostatnio nękały lekkie, leczone objawowo infekcje: oczu, potem ucha i w końcu "nadżerki " na faflach. Od kilku dni Korka jest ospała, słabiej je, odmawia zabawy i bardzo, ale to bardzo linieje. Wet zbadał, zmierzył temp. było 39,5 i zapisał nas za dwa dni na badanie usg w kierunku ropomacicza, dał antybiotyk. sunia lekko się ożywiła, zjadła też jeden posiłek.Wydzielina nie pojawiła się. Dziś usg: wszystkie narządy wewnętrzne bez zmian.Mimo ewidentnej nadwagi sunia ma "środek" nastolatki. Ale po badaniu : temp. u weta 40 stopni. Dostała kolejny antybiotyk ale ......... pomysłów brak :shake: Czy ktoś z Was spotkał się z podobnymi objawami ???????? Macie jakieś pomysły ????????????? podpowiedzi??????????
-
zawsze się zastanawiałam jak to jest z psami.......... moje też najchętniej były przy mnie jak brałam się za fajkę ........ udało się rzucić to paskudztwo :multi: nie palę od 4 tygodni :lol: teraz czeka mnie to co najważniejsze: nie wrócić do nałogu i dalej nie tyć :mad:
-
tak mi przykro ....... ale najbliżsi też niestety odchodzą...... kiedy odeszli moi przyjaciele....... Atos [*] i Rudi [*] przekonałam się, że już wiem......dlaczego tak cierpię ....... ja je dopuściłam najbliżej siebie.....dużo bliżej niż większość ludzi.... byli tak bardzo blisko i nigdy nie zawiedli.............. pozostała pustka, która boli.........strasznie.......... teraz są ze mną inne psy........ bardzo je kocham......... ale o tamtych, niepowtarzalnych i jedynych nigdy nie zapomnę.......
-
[quote name='teacherka'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Witam[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dlaczego piszę nocami?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po prostu nie śpię, bo się boję. Dzisiaj w nocy nie spałam nawet 5 minut. Po pierwsze Aura całe noce jest niespokojna i chce wychodzić na dwór 3 lub 4 razy w nocy. A jak jest 3 czy 4 nad rano to nie kładę się już, bo bym o 5 nie wstała. Ja już zaczynam męczyć swoje otoczenie zmiennymi nastrojami. Strach mieszany z histerią i nadzieją.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Aurusia chyba sama nie wie, jak się czuje. Ja czytając różne „psie fora” tak się nakręcam, że sama nie mogę ze sobą wytrzymać![/SIZE][/FONT] [/quote] Z tymi nie przespanymi nocami......... to nie jest dobry pomysł......... Może spytać weta, czy nie można psiuni podać jakiegoś lekkiego(bezpiecznego) środka uspakajającego ? wierzę święcie w uzdrawiającą moc spokojnego snu......... i dla suni i..........dla Pani........... Trzeba mieć siłę, żeby walczyć z choróbskiem......... Nieustająco trzymam kciuki
-
widzę dziewczyny, ze się trzymacie ....... ale to, ze piszecie nocami.....hmmmm trochę mnie niepokoi.......... często tu do Was zaglądam, choć nie zawsze piszę........ trzymam kciuki za Wasze niunie , bardzo, bardzo mocno ........
-
badanie histopatologiczne to podstawa........w każdej sytuacji........ale..... naprawdę dobry operator zna najczęściej występujące typy zmian na poszczególnych narządach i często zakres operacji zależy od jego diagnozy śród operacyjnej......... potem tylko potwierdza się jego diagnozę badaniem wycinka....... sama jestem od 12 lat pacjentką onkologii........wspieram wiele osób leczących się na tę chorobę......... i nawet lekarzy innych specjalności, w sytuacjach towarzyskich, potrafię zadziwić wiedzą na ten temat..............cóż przywilej :evil_lol: wynikający z doświadczenia ;) my niestety nie zdążyliśmy zbadać materiału pobranego po operacji Atosa .... za Zosię trzymam nieustająco kciuki [IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon14.gif[/IMG] a jedzeniem bym się nie przejmowała....... byle dostawała wlewy dożylne....... to będzie ok :)
-
Jak przeczytasz ten watek od początku to znajdziesz nasze historie:-( moja po pęknięciu guza skończyła się tragicznie, mimo że pies natychmiast trafił do kliniki w SGGW i był bezzwłocznie operowany.Pęknięciu guza towarzyszy krwotok do jamy brzusznej........więc nie bardzo wiem... co chcesz zrobić dalej..... Nasz Atos przeżył operację ale w dobę po, zginął na wstrząs po podaniu drugiej jednostki krwi......... z tego co wiem, dotyczy to zarówno zwierząt jak i ludzi............ po zbyt zmasowanym krwotoku, po przekroczeniu ....ilości krytycznej krwi......... uzupełnianie jej już nie jest możliwe. Dlatego trzeba sobie odpowiedzieć szybko na to dramatyczne pytanie: albo natychmiastowa operacja...albo choroba zdecyduje za Was. Bardzo współczuję, ze musicie podejmować tak drastyczne decyzje....... Ja, mimo smutnego końca swojej decyzji nie żałuje, wiem ze zrobiliśmy dla Atosa wszystko co było w naszej mocy......ale on nie miał już siły, żeby z nami zostać.............
-
Niewidomy owczarek niemiecki - już znalazł swoje miejsce na świecie
entera replied to asika5's topic in Już w nowym domu
i mamy jak w bajce :lol: żyli długo i szczęśliwie :multi:fotka cudniasta :multi: a dziś czekamy na relację Michała z wizyty u okulisty , z tego co czytałam miała się odbyć o 20.30 w czwartek ........chyba dziś, czy coś pokręciłam:loveu: -
Niewidomy owczarek niemiecki - już znalazł swoje miejsce na świecie
entera replied to asika5's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kamila i Heksa']Dziewczyny! .. napewno sie uda z tym domem! ... :razz:[/quote] a ja ze swej strony wklejam cytat z owczarka : [I]Wizyta przedadopcyjna umowiona na niedziele 25.01 w samo poludnie[IMG]http://www.owczarek.pl/forum/smileys/smiley16.gif[/IMG]a tak szczerze to zastanawiam sie czy nie wystartuje w sobote do Bialegostoku bo cos strasznie sie to wlecze... [/I]sami widzicie jaką motywację ma chłopak :crazyeye: co prawda odradzam mu pośpiech i proszę o dotrzymanie umowy i zasad wizyty przedadopcyjnej ale jak sami czytacie ;) -
Niewidomy owczarek niemiecki - już znalazł swoje miejsce na świecie
entera replied to asika5's topic in Już w nowym domu
Jest od dwóch dni chętny, sprawdzony chłopak z ON i deklaruje chęć zapewnienia psu i dobrych warunków i leczenia..mieszka koło AR na Ursynowie w Warszawie. Kilka osób zna go osobiście jako dobrego kandydata. Skąd zwłoka w podejmowaniu decyzji o oddaniu psa???????????????????? i zapewnieniu mu dobrego domu???????????? czy jest coś, o czym nie jesteśmy informowani??????????? -
[quote name='al-ka']Jeśli nie reagują-nr.służbowy,nazwisko,data,okoliczności zdarzenia i pisemna sarga do przełożonych.Jeśli będziesz miała problem to podaj mi na pw siedzibę "leniwego" posterunu czy komisariatu,a ja podam Ci całą służbową drabinkę.[/quote] w Policji boja się pisemnych skarg jak ognia :diabloti: to na nich najlepszy sposób :angryy: Najpierw musi iść osoba dorosła i złozyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i wynotować z kim i kiedy załatwiała sprawę:mad: Następnie złożyć pisemną skargę na opieszałość działania lub zaniechanie :angryy: do Komendy Powiatowej....czyli szczebel wyżej, jak nie pomoże do Komendy wojewódzkiej do Lublina :mad:wszystko pisemnie i z nr. dziennika :evil_lol: Powodzenia ;)
-
[IMG]http://images46.fotosik.pl/31/329a304d082ba549.jpg[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/329a304d082ba549.html[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/329a304d082ba549.html[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/329a304d082ba549.html[/IMG] a oto moje psiaki
-
u nas dziś w lesie pod Warszawą temp. spadła do -25 :crazyeye: mała psiucha wyszła na sikawkę i wróciła na trzech łapach......... trzecia profilaktycznie w górze :lol: żeby mniej zmarzła :roll: zadzwonił sąsiad, jak się trzymamy :-o jego psy siedzą w jednej budzie i odmówiły wyjścia na taki ziąb :diabloti: zgodziły się tylko na dodatkową michę ciepłej karmy :evil_lol: oby do niedzieli :oops: ma być bardziej znośnie :multi:
-
eeeee, do wiosny to i schudniemy i wejdziemy na wagę........i już bez obciachu.........pracujemy nad tym:multi:
-
Przeczytałam z zainteresowaniem co piszecie o odchudzaniu :roll: Moja Korka grubaśna jest baba, choć w formie ruchowej niezłej ;) Łakoma jest od zawsze, tj. od czasu wzięcia jej z hodowli kojcowej. Teraz planujemy sterylkę, więc trzeba schudnąć koniecznie i trzymać wagę :roll: Na oko widac, że ma nadwagę....ale zważyć jej nie mam sposobu :oops: do weta wchodzić nie chce......wszystkie badania i szczepionki ma robione w aucie :diabloti: a tam wagi przecie nikt nie zainstaluje :shake:
-
tak się cieszymy, ze Wam się udało :multi:
-
Tak trzymać !!! mnie ciągle podejrzewa się o nadmierną "troskę" o zdrowie psiaków :oops: ale przekonałam się, że zarówno co do dzieci jak i psiaków: trzeba mieć oczy wkoło głowy i lepiej jeden alarm za dużo niż o jeden za późno :-( Atos miał "podstępnego guza" który do końca nie dawał objawów.... wylądował w klinice .... bo zaniepokoiło mnie jego zachowanie: bardzo się w nocy do mnie garnął i tulił łeb do moich rąk, patrzył w oczy wyczekująco.....a to mu się zdarzało tylko jak był chory......... Miejscowy wet zbadał psa i na dwu dniowe zaparcie....kazał łyżeczką podawać parafinę.... przez kilka godzin............boję się, że taka "kuracja" mogła przyspieszyć pęknięcie guza !!!!!!!!!!!!! Nam się nie udało......ale postanowiłam ostrzegać wszystkich, którzy mają podejrzenie guza śledziony..........sprawdzajcie, badajcie,konsultujcie, dopytujcie, obserwujcie !!!!!
-
Nie dziwie się, ze się denerwujesz:shake: ja mam fatalne doświadczenie z rakiem śledziony u mojego psa [*] Atosia był 6 letnim, wielkim i mądrym ON-kiem.Dwa dni miał kłopoty z wypróżnieniem....a w trzeciej dobie, po nocy wyraźnie z trudem stał na łapach. Szybka jazda z mojej wsi do SGGW z coraz słabszym psem.Na usg.......krwotok do jamy brzusznej.......natychmiastowa operacja.... pęknięty guz śledziony. W pierwszej dobie po zabiegu dochodził do siebie...nawet mogliśmy go wyprowadzić na trawnik na siusiu.....poszedł o własnych siłach.......i nigdy nie zapomnę jego zawiedzionego pyska.........gdy odchodziliśmy a on musiał zostać w szpitalu jeszcze jedną noc. Miał słabe wyniki morfologii więc zdecydowaliśmy podanie jednostek krwi......... czekaliśmy pod drzwiami szpitaliku.......nikt nie przychodził.....a mieliśmy go zabrać do domu................ Wstrząs ......reanimacja........ tak prosiłam, zeby się nie poddawał...... Dopiero dziś mam siłę, żeby otworzyć ten temat i przeczytać, że innym jednak się udaje .......... Trzymam kciuki za ozdrowieńców.... i za tych w trakcie leczenia :-)