Lizka się poprawiła, wyniki się poprawiły. Ale mnie coś niepokoi. Mam wrażenie, że plecy ją dalej bolą. Teoria jest taka, ze ją prawie otrułam szamponem, nie wiem co ja za butelkę wzięłam u mamy. Możliwe żeby jakiś składnik z ludzkiego szamponu był toksyczny dla psa aż tak?
Watacha, co Twoje? :P