-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zmierzchnica
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
O kurczę, jesteś jedną z niewielu osób na dogo, która nadal jest aktywna z moich starych znajomych :) Weszłam tu pierwszy raz od 4 lat.. Dobrze widzieć Morusa! Znów uderza mnie, jaki on podobny do Lusi.. Trzymajcie się ciepło :) -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Hej, Monia.. Nie byłam na dogo od 4 lat prawie. Gdzieś na fb mi przemknęła wieść o Hexie.. Nie umiałam potem tego znaleźć. Strasznie mi przykro. Naprawdę strasznie, bo śledziłam Was na dogo przecież od dawna. A wlazłam tu, bo odeszła moja Lusia i nie umiem znaleźć sobie miejsca. 8 stycznia ją pożegnałam. Niby 4 dni minęły, a wydaje mi się, że to lata świetlne. Z drugiej strony mam wrażenie, że znów ją zobaczę, że to się nie stało. Cholera, tyle psiaków z dogo odeszło, a ja jakoś durnie wierzyłam, że mnie to ominie. Wszystkim się wydaje, że są nieśmiertelni, że nasze psy są nieśmiertelne... Chibi też nie umie żyć bez Luki. Nie chce wychodzić, nie wie, co się stało. One we dwie zostały z moją mamą w domu, gdy ja się wyprowadziłam, odwiedzałam je co weekend. A teraz Chibi jest sama, pierwszy raz od 10 lat, od samego początku. Straszne to wszystko. Patrzę na swój lusiowy awatar i serce pęka, a z drugiej strony wiem, że go nie zmienię.. Trzymaj się ciepło..! -
Nie byłam tu prawie prawie 4 lata. Ciekawe, czy ktoś nas w ogóle pamięta? 8 stycznia odeszła Lusia. Rak płuc. Musieliśmy jej pomóc przejść na drugą stronę... Dusiła się.. A taka byłam dumna, że od razu znalazłam malutkie guzy przy sutkach. Nawet wet był w szoku, że tak szybko je zauważyłam. Szybkie usunięcie, histopatologia wyszła dobrze. Więc co poszło nie tak? Czemu przerzuty? Czemu pies w miesiąc z żywej i aktywnej istotki stał się wrakiem? Dwie konsultacje, drugi wet nam wmawiał, że to serce, że jeszcze pożyje. Zaparłam się, zrobiłam dodatkowe badania, bo nikt nie umiał jednoznacznie powiedzieć, co za cholerstwo męczy Lukę. Echo serca wyszło dobrze. Porządne RTG.. nigdy tego nie zapomnę. Lusia nie miała już czym oddychać. Płuca zajęte. Miałam taką cholerną nadzieję na to serce. Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Wróciłam tutaj.. Wszystko stało się takie dziwne. Nie umiem uwierzyć, że więcej jej nie zobaczę. Że nie przyjdzie do mnie wytrzeć pyszczek o pościel. Przychodziła po pomoc, bo zawsze ja byłam tą od pomagania, usuwania rzepa, dmuchania na obolałą łapkę. Nie mogłam jej pomóc. Już nie mogłam, choć prosiła. Mam wrażenie, że ją zdradziłam, że zawiodłam. Zostawiłam ją gdzieś tam, w przeszłości, w mroku. Chibi nie umie się odnaleźć. Przeżyła z Luką 10 lat... Wszyscy tęsknimy. Choć jeszcze to do mnie nie dociera, jeszcze wydaje mi się, że ją zobaczę. Nie wiem, czy ktoś z Was jeszcze jest na dogo i jeszcze to przeczyta. Ale wiecie, wybaczcie swoim psom te wszystkie odpały i głupoty. Doceniajcie każdą chwilę. Lusia miała 13 lat, wydaje się, że dużo, a jednak.. mam wrażenie, że tak mało, wciąż za mało. Zawsze jest za mało.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Madie']Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu. Dla żadnych psów, począwszy od yorków skończywszy na dogach. I żadnych wyjątków, bo są ludzie, którzy mają prawa nie lubić psów, nie lubić kłaków w swoim jedzeniu, a gdyby to sanepid zobaczył....:roll:[/QUOTE] Restauracja nie jest miejscem dla psów? Do kuchni też psa nie wpuszczasz? A jeśli jedziesz z psem do innego miasta, jest już chłodno i chcesz coś zjeść - to co z psem, przywiązać go do barierki czy lampy i niech czeka na właściciela godzinę? No takich rzeczy to się na dogomanii nie spodziewałam. Jeszcze ten tekst o sanepidzie - mam cztery psy, więc pewnie u mnie jest pełno zarazków i jakby się zdarzyło, że będę mieć dziecko to powinni mi je odebrać, bo żyje w brudzie? :evil_lol: Ok, ja rozumiem restauracje ekskluzywne. Albo takie, które mają dywany, wyjątkowy wystrój, gdzie sierść czy brud na łapach mogłyby przeszkadzać (z drugiej strony, ludzie i błoto na butach wnoszą i włosy też gubią). Ale stwierdzenie, że żadna restauracja nie powinna psów przyjmować? Co z tego, że ktoś nie lubi psów, jeżeli takiego psa nawet nie zauważa, skoro leży on na ziemi przy właścicielu lub pod stołem? Ile razy jestem z psem we Wrocławiu i - tak, tak - jestem w jakiejś knajpie. Ludzie nas mijają, łażą, my kończymy posiłek i wstajemy... I słyszymy "o, zobacz, tam był pies!". Nawet nie zauważyli. Na pewno więc bardzo przeszkadzał ludziom nielubiącym psów :evil_lol: Dla mnie idealną sytuacją byłoby albo oznaczenie knajp psiolubnych specjalnym znakiem (i niech sobie ci sławetni "nielubiący psów" tam nie chodzą) albo wyznaczenie stolika lub dwóch dla ludzi z psami. Mogłyby być oddzielone jakimś niewielkim parawanem czy być w rogu, trochę dalej od innych stolików - ok. Ja wolę się czuć chciana w danym miejscu, nawet mogę za to zapłacić. Nie do końca rozumiem, dlaczego mój czysty i wychowany pies miałby być dyskryminowany, bo ktoś nie lubi psów. Jak dla mnie czyjeś nielubienie nie jest zupełnie powodem do dyskryminacji. Dana osoba ma prawo nie życzyć sobie kontaktu z psem. Ale jej niechęć nie powinna wpływać na przestrzeń publiczną, bo to już zakrawa na jakąś chorobę - troska o pieniaczy, do czego to doszło :roll: Miejmy nadzieję, [B]Madie[/B], że się nigdy nie spotkamy - tym bardziej w restauracji. Jeszcze polecisz do kierownika, że nie życzysz sobie z paskudnym kundlem jeść :diabloti: [B]Handzia55[/B] - ja na wszelkie takie sklepy czy instytucje antypsie mam sposób - nie wydaję na nie pieniędzy. Nie kupuję tam, nie jadam w takich miejscach, nie pojadę na wakacje do antypsiego miejsca, nawet jeśli jadę akurat bez psa. Oczywiście, że moja kasa to niewiele, ale przynajmniej mam satysfakcję, że nie daję im zarobić :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='chounapa']Tylko klaszcze łapkami ? :P[/QUOTE] Nie klaszcze, tylko prosi :evil_lol: Foczka to najbardziej rozczulająca komenda ever, właśnie z tą nazwą :diabloti: Jak powiesz "poproś" i pies prosi.. No to spoko. Ale jak powiesz "foczka", to widz sobie wyobraża słodką foczkę i przenosi to na proszącego psa... Działa zawsze :cool3: -
Ech, dzioszki dzioszki, aż mi się na wątek evel nie chce wchodzić :diabloti:
-
Noo, dokładnie, Frotek tak też w śniegu robi ;) Hop-hop-hop jak zając i [I]łup[/I], wbija się łbem w śnieg, tak że wystaje tylko tyłek :diabloti: Dzisiaj go obserwowałam przy kopcu jakiegoś gryzonia, jak głową kręcił na wszystkie strony nasłuchując szmeru... Pełne skupienie, wyglądał jak drapieżny pluszak :evil_lol: Hm, czyli wygląda na to, że u Patryka to pokarmowe było? Może miał uczulenie na jakieś zboża czy kukurydzę, bo to zawsze jest w karmach... Ciężko powiedzieć. Luka dzisiaj dostała szczepionkę przeciwko grzybicy (nie wiedziałam, że coś takiego jest) i zobaczymy, czy pomoże. Karmę ma z jagnięciną, czasem dosmaczana indykiem. Nigdy nie wykazywała żadnej alergii :roll: Ostatni raz się tak drapała po Advantixie, ale teraz kroplona nie była. Ja już pisałam w wątku o mitach, że u mnie BARF nie przejdzie, choć w sumie chciałabym spróbować. Samo przechowywanie mięsa byłoby problemem, bo nasza mała lodówka z zamrażalką nie starcza na 4 osoby i ciągle coś się nie mieści :shake: A co dopiero, gdyby tam wsadzać mięso dla czterech psów. Plus moje nie są nauczone jedzenia surowego, więc pewnie by mi to po całym domu rozwlekały, a ja w domu nie mam drzwi, żeby je gdzieś umiejscowić w jednym pokoju :diabloti: I tak dalej, i tak dalej... Minusów jest mnóstwo w moim przypadku, ale jeśli trzeba będzie, to dietę choć Luce zmienimy, zobaczę ;)
-
[quote name='Pani Profesor']no i po spacerze...jednak przeliczyłam się z tym słońcem, grzeje bardziej, niż myślałam - królewicz pobiegał 15 minut i położył się w trawie, w drodze powrotnej kładł się co parę metrów i e-e, nie idę, gorąco. tak więc trudno :diabloti:[/QUOTE] Frotek też tak robi... Każe sobie rzucać piłkę, jak już ją złapie to lezie z nią gdzieś w trawę i się kładzie :cool3: Z tej pozycji się czasem wydziera, że mam przyjść i mu ją pokopać, bo on jej przynosić nie będzie :roll: Jakież te pieski biedne przemęczone :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A ja byłam dzisiaj zaskoczona pozytywnie: zarówno sobą, jak i panem, który chciał być pieniaczem, ale mu nie wyszło :diabloti: Ćwiczę z całą czwórką psów na bocznej ścieżce w parku. Jadą dwa rowery z daleka, więc wołam psy na bok i każę siadać, żeby rowerzystów przepuścić. W trakcie mijania słyszę "bla bla kagańców nie mają, jak tak można bla bla"...:roll: Jakiś pan w średnim wieku. Pytam głośno: ale o co chodzi? Pan daje po hamulcach i zaczyna mi coś mówić, że jak tak mogę, bo psy bez kagańców, bo niebezpiecznie... Przerywam mu, mówiąc: "no ale niech pan spojrzy, wychowane są" i pokazuję jak psy synchronicznie wykonują: siad, leżeć, siad, foczka, potem wołam Frotka i pokazuję obroty, stanie na tylnych łapkach itd. :diabloti: Facet wyraźnie pod wrażeniem, zaczyna się jąkać i mówi, że "no ale kagańce powinny być", na co odpowiadam: ale to jak mam je nagradzać? I pokazowo rzucam Frotkowi kawałek ciastka. Pan sięgnął po ostatni oręż: "ale mi to nie przeszkadza! Tylko policja się czepia! Jak was złapią to na pewno mandat dadzą...", na co odpowiadam, że nas codziennie policja mija, nieraz sami są z psem i nigdy nie mieliśmy problemów (co jest prawdą) :cool3: Na tak postawiony argument pan tylko odpowiedział, że fajne psiaki (!), pogłaskał Frotka (!!) i pojechał dalej :loveu: A że ja zwykle się pienię, jak coś takiego słyszę, to sama się zdziwiłam swoją reakcją :evil_lol: Ale na pewno ma to bardziej edukacyjny wymiar i mniej nerwów kosztuje niż pyskówka... -
[quote name='Pani Profesor']melduję, że umówiłam się dziś z kolegą i jego Neską na Błonia, zabieram Patryka i liczę, że dziś się zachowa lepiej niż ostatnio... może będzie spokojniejszy, ale biorę kagan, mam nadzieję, że w towarzystwie Neski będzie bardziej rozrywkowy i nie przyjdzie mu do łba grzebać w krecich norach, bo znowu dojdzie do czegoś, czego nie chcę - kłapania zębami, darcia japy i tak dalej...[/QUOTE] Czekamy na relację ;)
-
[B]*Monia* [/B]- ja mam kilka typów ras, tylko nie wiem, jak mi się życie ułoży ;) Od tego zależy to, co wybiorę: kundelka czy rasowca i jakiego. Na pewno lubię psy "surowe" z wyglądu (dobki, maliny, kelpie, ONy użytkowe), chociaż ciągnie mnie też do pracujących "ozdóbek" (pudle, PWD właśnie).. Bardziej przez charakter niż ich wygląd ;) U nas co wet, to inny pomysł.. Luka się drapie strasznie ostatnio, od miesiąca, a nic nie ma - krost, łysin, brzydkiej skóry, nic. Wizyta u weta plus coś przeciw grzybicy 50 zł.. Ale ona miała grzybicę już dwa razy, miałam ten sam preparat (i kosztował mnie 3 dychy) i się nie drapała. Znowu leczenie w ślepo na rózne sposoby, a to kosztuje nieraz więcej niż pożądna diagnostyka i jeden konkretny preparat. Uszki Chibi to temat na oddzielną powieść katastroficzną... Pchała łeb do kota, nie do końca wiem, co jej zrobił: drapnął czy ugryzł, w każdym razie ucho i na zewnątrz i w środku jest pocharatane. Teraz trochę lepiej, ale wcześniej każde dotknięcie psa skutkowało wrzaskiem i ucieczką. Zresztą, sama też się podrapała, ryknęła i uciekła. Normalnie pies-nieszczęście. No i wiadomo, że w takich okolicznościach piesek musi koniecznie być zwolniony z przywołania i w ogóle posłuszeństwa wszelakiego! :diabloti: [B]Ty$ka[/B] - też miałam fazę na leonbergery, ale poznałam trochę wielkich psów i mi przeszło... Jednak cenię w psie aktywność, ruch, szybkość reakcji, a taka "misiowatość" mnie nie kręci ;) Miałam też kiedyś fazę na belgi, głównie gronki, ale poznałam osobiście i mi przeszło zupełnie... Podobnie z aussie. Uświadomiłam sobie, że trzeba dużo poznać psów osobiście, żeby wybrać dla siebie jakiegoś ;) PWD - portugese water dog, portugalski pies wodny :) Podoba mi się ich charakter i miłość do wody, ale wygląd nie bardzo... Nie wiem, co przeważy ;) Jak zawsze, musiałabym poznać jakiegoś na żywo... [B]PP [/B]- Frotek też nie znosi czesania, to był jeden jedyny wyjątek od reguły ;) Za to z suszarką nawet nie próbuję, schowałby się za kanapą i tydzień bym psa nie miała :diabloti: Patryk jest niesamowity ;) Frotek kręci łbem czasem, jak mówię konkretnie do niego, albo jak nasłuchuje jakichś gryzoni w liściach czy trawie. Za to ma jedno ciekawe zachowanie: poluje na gryzonie jak lis. Odbija się na tylnych łapach, skacze na przednie, znowu się odbija, jak piłeczka - hop, hop, hop i pac łapami. Żaden inny mój pies tak nie robi, Fro wygląda wtedy bajkowo ;)
-
[quote name='Pani Profesor']Talia, ze schronu jest ta suczynka, nie mam jej zdjęć ani nie dopytałam z którego jest schroniska, ale przeurocza jak diabli ;) taka przytulanka rozdająca buziaki, a jak daje łapkę... :loveu: duże psy zazwyczaj robią DUP prosto w ryj, np. labradora tż-ta strach poprosić o łapę jeśli nie ma się akurat hełmu :cool3: a ta suczynka daje powolutku z taką gracją, jak dama, jakby mówiła "o tu pocałować" i jeszcze patrzy na tą łapinę którą wyciąga :loveu:[/QUOTE] O, to ta sunia jak Chibi dokładnie :loveu: Pełen szyk i wdzięk, łapeczkę podaje powoli i dotknie Twojej tylko koniuszkami palców :p Jeśli czegoś chce, to patrzy głęboko w oczy i ewentualnie zapiszczy na progu słyszalności, że może byś tak jednak łaskawie zechciała Chibusi ustąpić i zejść z fotela, bo ona tak by chciała się tam położyć... Jak już ustąpisz (innej opcji nie ma) to wskakuje lekko jak sarenka, siada i wysyła głębokie spojrzenie "dziękuje mości pani, wielce wygodny jest ten mebel" i dopiero się kładzie :cool3: Hrabianka z działki, nie wyobrażam jej sobie na łańcuchu czy w kojcu - nigdy nie wchodzi na trawnik na moim podwórku, bo wie, że tam się inne psy czasem załatwiają (ona nie, nigdy, musi poza domem i w ustronnym miejscu). Czyścimy trawnik z kup, ale to nieważne, sam fakt powoduje u Chibi obrzydzenie i niechęć do trawnika :diabloti: Bleki musi być całkiem sympatycznym psem, chociaż akurat nie mój typ ;) Nie lubię psów-cielaków nieświadomych swojego ciała i wielkości :cool3:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Jak w "Królu lwie" :cool3: -
[quote name='Tsunami']Cześć :) Doradzicie mi? chcemy sobię kupić psa - wacham się między dogiem kanaryjskim a rottwiler'em: mamy dom na wsi, z dużym ogrodem, mój brat ma rok, ale mieliśmy rottwailera jak się urodziłam, więc tata ma doświadczenie z tego typu psami, czyli to raczej nie będzie problemem. Mogę mu zapewnić codziennie dużą dawkę ruchu. Mamy kota. [/QUOTE] Hm, ale to niewiele mówi o warunkach, w jakich miałby żyć pies. Mieszkałby w kojcu czy w domu? Twój tata ma doświadczenie, czyli szkolił takie psy, miał takie psy czy po prostu je zna? Mój ojciec też miał rottka i też twierdzi, że ma doświadczenie, ale ja pamiętam, że to był mocno sfrustrowany osobnik i wcale ojcu tak dobrze z nim nie szło, jak mówi :cool3: Duża dawka ruchu to spacery, bieganie czy raczej rzucanie piłki w ogrodzie? Ogród jest tutaj bardziej niepokojący niż pozytywny, łatwo pokusić się o posiadanie psa tylko na podwórku i zaniedbanie socjalizacji wśród ludzi czy w mieście, co potem skutkuje świrniętym psem. W każdym razie obie te rasy będą na pewno potrzebować przyłożenia się do socjalizacji, pies będzie jako szczenię musiał poznać wieś i miasto, weterynarza, obcych ludzi, dzieci i zwierzęta i tak dalej. Każdy pies musi, to jasne, ale duży i trudny pies musi być jeszcze staranniej zsocjalizowany, bo zaniedbanie tego skutkuje większym zagrożeniem, szczególnie, że macie malutkie dziecko w domu. A jeśli pies ma być w kojcu, a nie w domu, to tym bardziej musicie postarać się o to, żeby poznał dużo miejsc i ludzi i był zrównoważony.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Pani Profesor']Majkowska, wg. mnie ten wyżeł był dużo większy od Waldka i miał co najmniej dwa razy taką klatę jak Wald :cool3: ale w sumie jestem ślepa, więc wiesz... może fotki coś wyklarują :cool3: a Zmierzchnico, co do pytania - Pat jest [I]zawsze [/I]głodny, był po śniadaniu, drugą porcję dostaje koło 18, więc teoretycznie nie na czczo, ale wiesz... nigdy za dużo. poluje jednak niezależnie od głodu, myślę, że gdyby zeżarł chwilę wcześniej, to byłoby to samo. zapolował z nudów, ostatnie wyjście na Błonia było ciekawsze, więcej psów, więcej zabaw, przede wszystkim [I]piłeczka[/I], a dziś tego zabrakło, bo się wszyscy spinaliśmy i było nerwowo, Pat poszukał sobie swojej rozrywki i znalazł...jeśli faktycznie ma tak jak Chi przez kolejne parę lat świrować, to wolę go już dziś udusić :diabloti:,bo nie może tak być, że mnie kąsa jeśli chcę go odwieść od pomysłu. jako usprawiedliwienie dodam, że teraz to wyłącznie polowanie sprawia nam problemy w odciąganiu, nawet żarcie rzuca, kiedy mu każę- jeszcze nie zawsze, ale jednak potrafi odejść od miski na wyraźne polecenie. tu zaznaczę że wiem, że to "bez sensu" (tak, tak, pies dostał, to jego), ale dla mnie to doskonały trening- nigdy nie zostaje z niczym, jeśli oleje miskę albo da mi zabrać, to dostaje coś 2x lepszego, niż jadł (np. rybę albo coś innego mocno pachnącego) i po chwili może znów wrócić do żarcia. niestety, w ekscytacji nie działa i efekty są takie, jak widać...czyli mój własny, osobisty pies kłapie gębą na lewo i prawo, bo pańcia odciągnęła od kreciej norki... :shake: Majkowska, jeśli to nawet było aktorstwo, to i tak sukces, że Pat ma w ogóle gdzieś w mózgu info, że robi źle - wg. mnie to sukces, bo kiedyś trudno mu było przekazać, że sobie tego nie życzę - teraz chociaż widać, że sam rozumie, może następnym krokiem będzie "posłucham jej"... ...idę spać, napisałam dziś 30 stron swojej osobistej magisterki :diabloti:[/QUOTE] I w ten sposób wzbudziłaś w mnie poczucie winy, bo moja magisterka nawet jeszcze nie zdążyła się narodzić, a ja za każdym razem, kiedy mam się do niej zabierać... Jakoś magicznie trafiam tutaj :evil_lol: Jasne, że nie może Cię kąsać, w sumie chciałam Cię pocieszyć, że to powinno minąć w miarę nabywania przez psa zaufania do Ciebie ;) Może w terenach, gdzie poluje, puszczaj go z krótką smyczą przypiętą do obroży, żeby go odwieść od polowania bez narażania się na ugryzienie? Ja tam nadal myślę, że jesteście na dobrej drodze do porozumienia, jeszcze będziesz się nudzić z grzecznym psem, zobaczysz :cool3: Kurcze, ta husko-collie to musi być całkiem ładny pies, nie? ;) Ale charakter trudno mi sobie wyobrazić ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Przecież Pat to nie jest duży pies (z tego co mi świta), czemu go pod pachę nie weźmiesz i po sprawie. Skoro pies go nie lubi 'bo nie', a dzieciak musi zaczepiać 'bo tak'. To faktycznie sytuacja może dojść do punktu krytycznego.[/QUOTE] Z tego co wiem, Pat jest wielkości mojego Frotka. a ja nie wyobrażam sobie go wziąć pod pachę :evil_lol: Oczywiście, że rozmiar ma znaczenie, no i wygląd - Fro ma przesrane, bo wygląda na białą, puchatą maskotkę; Hera jednak ma coś takiego w spojrzeniu, że nie każdy do niej łapy pcha. Jak jeszcze Frotek był agresywny do psów, to mi ludzie nie chcieli wierzyć, że on taki słodziutki i taki groźny, na pewno przesadzam... No ale jak pokazał co potrafi to zaczynali mi wierzyć (i kilka osób sugerowało różne wymyślne metody na pozbycie się go) :diabloti: [B]PP[/B], obawiam się, że bez ostrzejszej reakcji się nie obejdzie, obsztorcuj chłopaka, bo w końcu będzie niefajnie... Dzieciaki mają takie pomysły, nie uwierzył Ci, że Patryk go może dziabnąć i będzie próbował po swojemu się z nim zakumplować :cool3: Ale podobną sytuację miałam z dorosłą osobą, poważnie wyglądającą panią w garsonce... Mijała mnie i psy i fruuu - przejechała Frotkowi po grzbiecie od głowy do ogona. Całe szczęście, że trafiła na białego, a nie na Herę, bo wtedy młoda była dość cięta na takie rzeczy i mogłoby to się źle skończyć :shake: Teraz na szczęście ma postawę "człowieki dziwni są, olać, ewentualnie obszczekać" :diabloti: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
No cudo, najpiękniejszy pies ever :evil_lol: Moje kundliszony też się bawią w mało przyjemny dla oka i ucha sposób, a jak na festynie byliśmy pokazywać sztuczki, to największą atrakcją była ich zabawa w przerwie... Dzieciaki się zakładały, który z psów "wygra walkę" :diabloti: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Jedziemy dzisiaj do Małego Białego, czyli Jaxa. Będzie, będzie zabawa... Albo ktoś w końcu zginie. Ktoś, kogo imię zaczyna się na 'R' a kończy na 'aven' :roll: A tak serio to mam nadzieję, że nie dadzą czadu aż tak bardzo...[/QUOTE] Daj znać jak było ;) U mnie taką szarą eminencją jest Luka. Leży w trawie na podwórku, coś wypatrzy i robi "Hał.", na co Hera leci do bramy i drze mordę, słysząc to Frotek też wylatuje, Chibi uznaje, że skoro wszyscy lecą to i ona się wydrze... A Luka nawet tyłka nie podniesie, młodzież się wysila za nią :diabloti: Ale że ja znam mendę, to jak wszystkie lecą to sztorcuję czarną, bo wiem, że jest gotowa dalej je podpuszczać i tak co 3 minuty szczeknąć, żeby zabawa trwała dalej :roll: -
Nie widziałam akcji, więc nie mogę nic powiedzieć na pewno, ale jeśli Pat miał w życiu okres prawdziwego głodu i ma zapisane we łbie, że trzeba polować, żeby przeżyć, to mogą się zdarzać takie akcje..:shake: Był wtedy na tym spacerze głodny? Ja z Chibi miałam to przez 5 lat (!), a wzięłam ją jako 4 miesięcznego szczylka. Jako dzieciak doznała głodu, żarła pokrzywy, byle przeżyć. Jedzenie, szczególnie jak była głodna, to był punkt zapalny na linii Chibi-człowiek i dopiero teraz (ma 6 lat) zaczęła odpuszczać i przestała pilnować żarcia. Wyobraź sobie słodziutkiego szczeniaczka, który akurat pilnuje kilku kulek karmy i na titanie reaguje skokiem do twarzy z zębami na wierzchu :loveu: Frotek też tak miał, stawiał mi się, gdy akurat na spacerze był głodny, a znalazł np opakowanie po parówkach. Teraz wystarczy jedno słowo, żeby puścił, kiedyś na mnie szczerzył w takim momencie zęby :roll: Dlatego jeśli faktycznie on sobie nie wymyślił, że to dobra metoda - najpierw gryzę, potem przepraszam i dostaję co chcę - tylko ma taki bezwarunkowy odruch, to może go zmienić po prostu czas. Pies będzie z wiekiem mniej ostry, jednocześnie będzie Ci coraz bardziej ufał i takie zachowania powinny minąć. A przynajmniej tak było u mnie ;)
-
[quote name='Ty$ka']Weci, wszędzie trafią się weci patałachy. Tylko wielka szkoda jest, gdy tylko sami tacy są w okolicy, znam ten ból. Mam nadzieję, że już lepiej z suczydłem. A fotki rewelacja, aż narobiłaś mi smaka na jakąś wyprawę :loveu: Powiem Ci, że sama nie doświadczyłam tego, że nie można wchodzić z psami, tam gdzie wchodzę, to małe psy widuję, ale właśnie - małe. Natomiast moi zaprzyjaźnieni wielko-psiarze wiem, że miewają różne problemy, że gdzieś wchodzą ze swoimi podopiecznymi, to smutne dla mnie.[/QUOTE] No niestety, to fakt, że z dużymi psami jest trudniej :roll: Ja biorę to pod uwagę, dlatego planując następnego psa nie wychodzę poza średnią wielkość. Wielkość Fro i Hery (ok. 20 kg) to takie maksimum, żeby nie mieć problemów. Już psy koło 30 kg i więcej są dyskryminowane, a jak wyglądają "groźnie" to w ogóle... Bo labom i goldenkom to wszystko wolno :diabloti: Przynajmniej takie mam doświadczenia. Ja poznałam ostatnio sporo rottweilerów i mi się zamarzył taki pies, są cudowne z charakteru. Ale zamierzam zamieszkać w dużym mieście, w mieszkaniu blokowym, dużo podróżuję pociągami... I na pewno sobie rottka nie sprawię. Ja wiem, ze to nie fair i że tak nie powinno być. Ale z drugiej strony, skoro mam świadomość, że tą rasę postrzega się negatywnie, to branie jej przedstawiciela do takich warunków to jak strzał w kolano :roll: Następny znając życie będzie kundelek, ale jeśli już jakaś rasa to raczej pudel albo PWD. [B] evel[/B] - dla mnie to niesamowite, że weci sami sobie taki zły PR robią :cool3: Ale to dobrze, że taki wet to buc! Przynajmniej człowiek wie, że nie warto do niego chodzić. Ten o którym piszę to jest naprawdę milutki wobec ludzi z rasowymi, wychuchanymi psami. Potem znajdujesz jakąś bidę, idziesz do niego, bo myślisz, że on taki miły... No i dostajesz w łeb, bo się brzydzi psa dotknąć :shake: Ten w ogóle jest zabawny, bo on nawet ludzi dyskryminuje, Romów nie obsłuży, biednych ludzi też nie obsłuży i tak dalej :shake: Okropny człowiek, niezależnie czy wet czy nie wet, takie zachowanie jest dla mnie niedopuszczalne. Z innej beki: Frotek po raz pierwszy w swoim świrniętym życiu zażyczył sobie, żeby go poczesać :diabloti: A czemuż to? Ano dlatego, że czesałam Nera (psa TZa). Wzięłam swoje psy do niego na podwórko i postanowiłam Nera wykąpać. Zaczęłam go najpierw czesać szczotką... I nagle ktoś mnie odpycha. Frotuś :evil_lol: On się będzie czesał! Dawaj pańcia, tylko zostaw tego wielkiego brzydala! I naprawdę dał się poczesać, bylebym zajmowała się nim, a nie Nerem. Jak tylko zaczynałam Nera czesać, to Frotek stawał koło mnie na tylnych łapkach i mnie trącał w łokieć, że on tu jest i życzy sobie czesania :diabloti: Frotek nigdy nie przestaje mnie zadziwiać, talent do kombinowania to on ma ;) Ostatnio na psim spotkaniu TZ poszedł do auta, a Frociu został ze mną i Herą. Wkręcił sobie, że jakiś idący daleko facet to na pewno Piotrek. Jak prawdziwy TZ już wrócił, to Frotek nie umiał zajarzyć, kto jest kim, płakał do tamtego faceta, cieszył się do Piotrka, zaglądał na tamtego...:evil_lol: Za dużo wrażeń i móżdżek przegrzany :cool3:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Mi dzieci nie przeszkadzają, to jest tak naprawdę dobre 'szkolenie'. Magia dzieci się boi i je oszczekuje, ale Szaman kocha dzieciołki. Zazwyczaj mówię że można ale tego, bo tamta gryzie i się sprawa rozwiązuje sama - podejrzewam że dlatego iż mam duże psy które są większe od przeciętnego dzieciaka :evil_lol:[/QUOTE] Albo fajne dzieci spotykasz :p Ja mam niestety złe doświadczenia z dziećmi: pozwoliłam porzucać piłkę Frotkowi i pokazałam gdzie... No to gdzie wylądowała piłka? Oczywiście na ulicy :roll: Innym razem pozwoliłam pogłaskać Lukę, to dziewczyna do niej się przyssała i musiałam sunię ratować, bo miała już wieeelkie oczy, a dziewczynka ją dalej gładziła jak jakiegoś misia. Jak jakiś pan podszedł z dzieciakami, bo chciał o coś zapytać w związku z psami, to totalnie nie zwracał uwagi na to, że jego dzieci zapędziły moje psy w róg, nachylały się i wyciągały ręce.. Gdyby to były jakieś mniej socjalizowane zwierzaki to pogryzienie byłoby pewne. W tym przypadku zainterweniowałam, ale nie lubię, jak muszę wychowywać i nieraz sztorcować czyjeś dzieci, bo rodzic nawet nie widzi, co się dzieje :shake: Ja chyba u dzieci nie mam jakoś posłuchu i kiedy myślę o tym, że mam im tłumaczyć, którego psa mogą głaskać, ile czasu, w jaki sposób, a one i tak potem robią co chcą... To wolę powiedzieć, że nie głaskać, bo się spieszę :diabloti: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Lepiej monitoruj sprawę i nie ma co liczyć na "ponoć podwyższa", tylko w ciągu dnia tam idź i zobacz czy rzeczywiście to robi. To nie jest zabawne, możesz stracić psa i/lub własne zdrowie. Jeśli podwyższa to ogrodzenie zbyt opieszale, a psy nadal stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi czy psów, dzwoniłabym na policję za każdym razem, gdy wypuszcza je z kojca :shake: Myśmy mieli taką akcję z malamutem, pies zabijał psy i atakował ludzi, w końcu go chyba uśpili... I dobrze, bo był tak walnięty jak mało który pies. Gaz różnie działa, zależnie od psów :) Niektóre nie reagują, ale większość odpuści. Ja mam zawsze ze sobą, ale na szczęście nigdy nie musiałam użyć. Jak raz przeżyłam atak na moje psy mieszańca asta, to o tym gazie nawet nie było mowy... Jeśli pies chce dorwać ofiarę to nie ma co się łudzić, że zdążymy użyć gazu :shake: Tamten wybiegł zza aut i władował się w moje psy, nie miałam nawet sekundy na reakcję, na szczęście bał się ludzi, a nas było więcej, zaczęliśmy wrzeszczeć i spasował. Innego psa dzień wcześniej mało nie zabił :roll: Też na policję dzwoniłam, właściciel astowatego dostał mandat 300 zł. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Szczekanie na psy to norma i to wcale nie jest trend dzieci ;) Szczekają na mnie dorośli ludzie z balkonów, młodzież w przejeżdżającym aucie, starsi państwo na ławeczce... Dlatego, że mam więcej psów, widocznie mają odruchy stadne :diabloti: Dlatego szczekające dzieci mnie nie dziwią zupełnie, ja to już przyjmuję jak element szumu tła ;) Gdybym z tym walczyła, to bym tak z 5-10 razy dziennie na jednym spacerze musiała wchodzić w kontakt z dziećmi, a tego nie lubię :evil_lol: To już wolę ignorować. Ja nie pozwalam głaskać psów z dwóch powodów: pierwszy taki, że moje psy w różnym stopniu akceptują dzieci. Hera znosi na zasadzie "niech one dadzą mi spokój", Frotek lubi, Luka znosi (bo może mają żarcie), Chibi się boi. Nie ma szans, żeby wytłumaczyć dzieciom, którego psa mogą głaskać, jak i ile czasu. Jak się powie, że "tak, ale tego białego" to zaczynają od Frotka, potem dręczą Herę, a potem gonią uciekającą przed nimi Chibi :roll: Druga sprawa jest taka, że mieszkam w małym mieście i zwykle spotykam te same dzieci. Jak raz się pozwoli im pogłaskać, będą biegły do mnie za każdym razem. Jednego dnia mam czas na głaskanie i wyjaśnianie, innego się spieszę, jeszcze innego dzieci podbiegają w momencie, gdy obszczekuje nas inny pies i muszę ogarnąć stado. A niestety, nauczyłam się, że jak dasz dzieciom palec... to nie masz ręki i to do ramienia :razz: A ja nie mam do nich cierpliwości :diabloti: Tak serio, to myślę, że prędzej ja bym ugryzła takie dziecko niż moje psy :evil_lol: -
Mi też kiedyś szkoleniowiec pisał, że odciąganie uwagi na siłę nie jest dobrym pomysłem :) Także myślę, że przyjęłaś dobrą taktykę. Skoro on koniecznie musi wejść w interakcję z psem, to niech to będzie interakcja pozytywna. Olewanie pewnie przyjdzie z czasem, jak już się nauczy, że psy ogólnie nie są zagrożeniem i nie trzeba koniecznie ich poznawać, żeby się o tym przekonać. Tak mi się wydaje. Ja olewki Frotka uczyłam z daleka, wobec psów przechodzących jakieś 20 metrów od nas najmniej. Jednocześnie miałam psy na tymczasach, zdobywałam psie znajomości i Frotek poznawał coraz więcej kudłatych kumpli. W sumie podobnie jak u Ciebie :) Musiał się przekonać, że psy nie są złe, a dopiero potem doszliśmy do przekonania, że w sumie nie warto się nimi interesować ;) Także ja myślę, że Wam się uda dojść do spokojnych spacerów bez nerwów :) Też pamiętam, jak o tym marzyłam...;) A skoro Pani tak siedzi, Pani Profesor, to może Pani jakieś fotki wrzuci, co? :diabloti: