Dzisiaj jechałam do Wrocławia do córek z kartonem przetworów . Poprosiłam więc żeby zostawiła otwartą furtkę od wjazdu na posesję , bo mieszka przy głównej drodze i nie ma sie jak zatrzymać . Jak dojechałam to zobaczyłam że starsza córka ogląda jakiegoś sierściucha . Myślałam że to jej Tofik którego kilka lat temu wzieła ze schroniska . Jak podeszłam blizej zobaczyłam kupkę nieszczęścia . Młodsza córka powiedziała , że już tydzień temu widziała go włóczącego po wałach nad Odrą . Psiak zwyczajnie wprowadził się na podwórko :-(
Córka zabrała go do siebie . Niestety psiak nie dał jej się doprowadzić do porządku . Pojechała z nim do gabinetu wet ,
Piesek został obejrzany , ostrzyżony , uszy wyczyszczone , zatoki około odbytowe tez , zdżbła traw wyjete ze skóry , odkażone .
To pełnojajeczny piesek około 6 letni . Bardzo zaniedbany , musiał długo sie błąkać .
Piesek nie może być u córki . Córka przetrzyma go do niedzieli bo ma urlop . W niedzielę będzie zmuszona zawieść go do schroniska , a szkoda by go było .
Pomóżcie proszę .