Witam
Przyglądam się zażartej dyskusji dogo czy kyno. Najważniejsze są jednak osoby, którym chcemy pomóc. Jednak aby pomóc osobie chorej to niewątpliwie potrzebna jest wszechstronna wiedza z dziedziny w której chcemy pomagać. Brak wiedzy może spowodować że zamiast pomóc niestety zaszkodzimy. Dlatego uważam że aby coś robić należy zdobyć wiedzę chociażby na kursie, i ciągłe dokszałcanie bo człowiek uczy się przez całe życie. Kiedy zaczęło się moje zafascynowanie dogoterapią udałam się do jednej z fundacji z PZD w Łodzi. Uczestniczyłam w kilku zajęciach które prowadził długoletni "fachowiec dogoterapii" z PZD. To co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. Psy i dzieci chodziły sobie po sali każde jak chciało. "Zajęcia same się prowadziły". Mój pies uczestniczył w zajęciach mimo że nie przeszedł żadnego przeszkolenia, po prostu spodobał się Panu i to wystarczyło. Więc o przygotowaniu psa możemy mówić 0. Ja miałam być przygotowywana do pracy pytałam o jakieś szkolenie, kursy. Pytałam co mam robić jako wolontariusz to stwierdzono że opiekun dzieci prowadzi zajęcia a my tylko w nich uczestniczymy. O szkoleniach stwierdzono, że po co to tylko strata czasu. Więc jeżeli takie jest podejście do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi w PZD to PRZEPRASZAM ale to porażka.I to mnie zraziło do tej Fundacji z PZD. Jeśli mówimy o finansowych względach to jest to same zakłamanie. Skoro mówi się wolontariuszom że zajęcia są bezpłatne. A z ośrodków dowiaduje się że płacą do ręki bez żadnych pokwitowań to o czym my mówimy. Oczywiście ustawa o wolontariacie zapewnia zwrot kosztów. Bo wolontariat to nie dokładanie, ale wszystko powinno mieć jasne zasady a nie z rączki do rączki. Więc jeżeli są podziały to to co od wieków dzieli ludzi.......... .
Czysta jasna gra zbudowana na czystych fundamentach albo zakłamanie i budowanie czegoś bo my to robimy od dawna.
Więc UWAGA różnie to bywa z tą ala dogoterapią!!!!:angryy: