moj problem z innymi wlasicielami psow polega na tym ze jak prosze zeby zabrali psa od mojej suki to zawsze jest ale on jest lagodny i tylko chce sie bawic, rzadko kiedy zabieraja psy kiedy ich sie prosi, jak sie wydre i puszcze pare k..rw, ch...ow i innych takich to od razu zamykaja sie zwijaja psa i odchodza oczywiscie oburzeni
moja suka jest po dwoch ciezkich operacjach i trzeciej juz by nie bylo pies bylby do uspienia ma powazne problemy z nogami ktore nie sa widoczne golym okiem ale czy ja musze to kazdemu napotkanemu wlascicielowi psa tlumaczyc? uwazam ze jesli sobie nie zycze kontaktu jego psa z moim to ma go zabrac i juz
tak samo jest jak ide z Iska na spacer ja skracam ja a ktos (bo ma psa kurdupla) prowadzi na kilometrowej smyczy i znowu jak nie warkne lacina podworkowa to nie podziala, rece opadaja, a zawsze winny jest ten duzy pies oczywiscie...