-
Posts
5435 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by salibinka
-
Pan Zbyszek będzie musiał starannie dobierać lektury ;) :) Alu :), czyli ze zbiórki na węgiel zostalo 60zł, tak? Czy ja mam tę kwotę dolączyć do kwoty ogólnej, czy zostaje w węglowej "skarpecie" osobno? Zerknij, proszę, na pierwszą i powiedz, czy tak jak jest - jest ok. czy coś zmienić. Czy jest w miarę przejrzyście, czy poprawić.
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
salibinka replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Taką informację dostałam od Foksi i Dżekusia z prośbą o wstawienie tutaj: Astra wraz z drugą suczką trafiła do krakowskiego schroniska w czwartek. Właścicielka zmarła, sąsiadka zawiadomiła azyl. Astra to ruda jamnisia - ma 8 lat. Niewiele jeszcze o niej wiadomo, poza tym, że trzęsie się ze strachu na kwarantannie. Kontakt do wolontariuszki: 504 470 635 [B]Astra[/B] i Tina: [IMG]http://lh3.ggpht.com/_-4Mmn7oWYI8/TSew_diq8lI/AAAAAAAACdg/WmGmuIRJw0Q/DSC02918%5B1%5D.JPG[/IMG] -
Juz wszystko opisuję:Transport został uzgodniony na niedzielę. Canaveral będzie u Arktyki między 10.30 a 11.30 - zawiezie Malika bezpośrednio do DS. Malik pojedzie samochodem osobowym bez innych zwierzaków (drugi piesek pojedzie, ale w drugą stronę). Adresy i numery telefonów rozesłane w kazdą stronę - dalej kontakt będzie już bezpośredni. Pani Bożena pokryje koszt w kwocie 60zł. Ponieważ nie ma Ani z Poznania i nie wiadomo kompletnie, co z finansami - umowa z canaveral jest taka, że założę resztę. Dziękujemy, Canaveral, za pomoc. Pozostaje kwestia formalna - i tu prośba do Ocelotka.
-
[quote name='ocelot']chyba nie mamy wyjścia. Ile ma nasz Malik na koncie? Chyba trzeba zainteresowane strony wymienić telefonami. Najlepiej umawiać się osobiście, nie przez osoby trzecie.[/QUOTE] Stan konta zna Ania z Poznania, której nie ma. Ostatni wpis na pierwszej to 128zł + to co napewno - wpłacone 100zł ode mnie na styczeń. Czy ktoś jeszcze wpłacał? Przynajmniej orientacyjnie zsumujemy.
-
Rozmawiałam przed chwilą z osobą, która oferuje transport za zwrot kosztów (wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/176436-Oferuję-transport-za-zwrot-kosztów-(Warszawa-dowolne-miejsce-w-Polsce-Warszawa)[/URL] Namiary: 668 155 860) Może być do samego Sulejówka. W przyszlym tygodniu - środa lub najlepiej [B]czwartek. [/B]Ponieważ jeżdżą ze zwierzakami na okragło, bardzo proszą o jak najszybszy kontakt z potwierdzeniem. Orientacyjny koszt (do dokladniejszego wyliczenia) 250zł. Bierzemy? Szukamy dalej? Kto skoordynuje przewóz?
-
Ja również mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie. Szukamy transportu. Sprawdzę te kontakty, które znalazła Julia. Moze akurat. Rozmawiałam dziś z panią Bożeną. Jeśli byłaby potrzeba, jest w stanie dojechać do Warszawy (soboty/niedziele) oraz dołożyć się do ew. kosztów przewozu - jeśli zajdzie taka potrzeba.
-
Czy mogę wobec tego w imieniu nas tutaj oficjalnie potwierdzić p. Bożenie, że Malik do Niej przyjedzie? Ludzie muszą wiedzieć, na czym stoją i na co czekają. Dwa: Będzie potrzebna pomoc w organizacji transportu Arktyka (Toruń - okolice) - Sulejówek (Może Wawa). Trzy: kwestie formalne (prawnym właścicielem jest pan Piotr, który podpisał umowę w schronisku, tak?)) i o tym też nalezy przy umowie pamiętać.
-
Ponieważ Ani nadal nie ma a sytuacja w takim zawieszeniu nie może trwać wiecznie, skontaktowałam się z mysza 1 (wizytator) i z p. Bożeną (chętny dom). Okazuje się, że część kwestii dot. Malika trzeba było dokładniej omówić, bo do tej pory nie były poruszane. Po informacjach od mysza 1 (dzięki mysza) i po rozmowie z p. Bożeną, pozwolę sobie wyrazić moje zdanie w kwestii tej adopcji - [B]uważam, że należy dać Malikowi szansę na dobry dom stały u p. Bożeny. Dom nadal czeka i jest zdecydowany. J[/B]est świadomy trudności i potrzeb Malika, tego, że pewne zachowania i nawyki istnieją, mogą nawrócić po adopcji, ma też warunki bytowe optymalne dla potrzeb Pudisia. Jest w stanie wziąć odpowiedzialność za psa. Rozmowa z p. Bożeną była konkretna, logiczna i dom cierpliwie czeka. Chce pomóc psu. Oczywiste, że ani wizyta ani rozmowy ani intuicja nie są tak naprawdę porządną gwarancją udanej adopcji, ale ja nie widzę w tej chwili powodu, dla którego Malik nie miałby tam pojechać i nie mieć normalnego, ciepłego domu. P. Bożena powoli traci nadzieję. A wg mnie szkoda tej szansy dla psa, w którego jeszcze nie tak dawno mierzono z igły.
-
malutka Ninka zamordowana w 36godzin po adopcji!!!
salibinka replied to fufu's topic in Okrucieństwo
Najlepiej kontaktować się z fundacją Azyl - kontakt na pierwszej stronie. Wiem, że fundacja planowała też ponowne rozpowszechnienie ostrzeżeń. Mówiły też o tym Orzechowce. ( Niestety Orzechowce przerwały kontakt, więc ja nie wiem, czy i co z ich strony zostało zrealizowane). -
[quote name='andegawenka']Aniś watek pada, rozliczeń nie ma . Mantis się nie pojawia, Salibinko może Ty przejmiesz opiekę nad wszystkim....myślę że Mantis się nie obrazi...[/QUOTE] Dzwoniłam przed chwilą do Mantis, bo też już mocno martwi mnie taka sytuacja. Mantis mówi, że już ok. z komputerem, że hotelik opłacony w terminie - obiecała dzisiaj wieczorem do nas wrócić. Zrobi rozliczenie. Mówi też, że niestety zero telefonów w sprawie Anikowej adopcji. Czekamy na Mantis wobec tego.
-
Poszło dzisiaj ode mnie dla Anika 22zł od viola005; deklarację styczniową przelałam 29 grudnia.
-
Sytuacja specyficzna - ocelot? Ania? Deklarowicze??? (wszyscy naraz? no, utopia ;)) Ponieważ Ania prowadzi wątek, finanse, ma kontakt bezpośredni z domem adopcyjnym (oraz z innymi potencjalnymi chętnymi) i myszą1, którą wybrała na wizytatora tego domu - dla mnie jest kluczowa - nie wiem, dlaczego milczy, obiecała się odezwać - przede wszystkim do potencjalnego ds, zeby poinformować o decyzji. Przed chwilą dzwoniłam, ale nie odbiera... Mam nadzieję, że nic się nie stało i Ania się do nas odezwie. Ja ze swojej strony mogę napisać tyle, że po ostatniej rozmowie z Anią i wysłuchaniu od Niej również relacji od mysza1, nie będę się tej adopcji sprzeciwiać, jeśli dojdzie do skutku. Nie śmiałabym jednak wychylać się w tym akurat przypadku z jakąkowlwiek decyzją adopcyjną nie mając konkretnego kontaktu ani z psem ani z potencjalnym domem. Z relacji wiem, że w tym domu warunki bytowe dla Pudisia, który ma trochę specyficzne potrzeby, byłyby optymalne. Jesli żaden pies nie ucierpiał na poprzedniej symultanie i zmianie decyzji tego domu (chodzi o sprawy typu rezerwacja psa i utrata przez niego równoległej szansy, innego domu lub tego typu rzeczy), to przemyślaną zmianę decyzji przed adopcją uważałabym raczej za objaw odpowiedzialności. Choć w pełni rozumiem zawód opiekunek Peli i spanielki. Nie ja jednak prowadzę tu dialog, więc moja ocena jest "wirtualnym" wnioskiem. [COLOR=dimgray](A na marginesie ;): Jest na dogo cudowna dziewczyna, która ciężko pracuje na rzecz zwierząt - a "karierę" na dogo zaczęła od karczemnej awantury, bo obiecała zabrać staruszkę ze schronu i z różnych przyczyn w końcu nie zabrała. To nie było ok., ale z "kaczuszki" rozwinął się "łabędź" zaangażowany, pracowity, odpowiedzialny. [/COLOR] [COLOR=dimgray]Więc różnie to z nami ludźmi bywa).[/COLOR] Aniu, odezwij się do nas, proszę.
-
Wszystkiego dobrego, ciepłego, pogodnego w Nowym Roku dla Was, Kochani :) Dla Ciebie, Aniczku, DOMU!
-
Również życzę Wam, kochani, wszystkiego naj na Nowy Rok :) (A samego Sylwestra nie znoszę - już strzelają :( a moje psy - szczególnie Eden - potwornie się boją wystrzałów, wiec ten wieczór spędzamy tradycyjnie na tabletkach i razem w łóżku pod kołdrą... ech) Mam nadzieję, że Aresek się nie stresuje tak bardzo...
-
Wspaniale :) :)