Od znajomych (ja uważam ich za debili, ale to przeciętna rodzina) rodziców.
Mieli sunię, Perłę. Dostała cieczki, latała luzem po okolicy i o.
Szczeniaków było sześc (nie wiedzieli ile, dopóki nie zajrzałam do stodoły (tam te pieski mieszkały) i nie powiedziałam im :angryy:). "Zamówiliśmy"sobie jednego, ale zdechł :-(... Szczeniaki miały miesiąc to już je oddawali :angryy: - rozdali swoim znajomym. My "zaklepaliśmy" sobie pieska, a jedna suczka miała iśc do cioci na wieś. Jednak stwierdziliśmy, że lepiej będzie na odwrót (na wsi były same psy, najbliższy weterynarz 60km)...
I tak do mnie trafiła Dżafcia :loveu:.
Froduś (pies, który na początku miał byc u nas) trafił jednak do babci mojej koleżanki - i jest tam baaaardzo szczęśliwy ;D.