Cześć. Dwa miesiące temu adoptowaliśmy z mężem suczkę ze schroniska. Melisa ma ok. 2 lat. Niestety nie znamy jej przeszłości, została ściągnięta z ulicy. W schronisku spędziła dwa miesiące.
Na początku zauważyliśmy, że Melisa boi się mężczyzn, a zwłaszcza mojego męża,gdy musi zostać z nim sama w domu.
Piesek bardzo się ze mną zżył, traktuje mnie jak "bezpieczną przystań". Wszędzie za mną chodzi, nie chce zostać sama w pokoju nawet na chwilę, wystarczy że się podniosę, ona już jest czujna.
Pracuję zdalnie, więc większość czasu spędzam w domu. Melisa była stopniowo przyzwyczajana do zostawania samej. Zaczynaliśmy od kilku minut. Wypracowaliśmy spokój-mamy kamerkę,obserwujemy ją, wycie które pojawiło sie na początku ustało. Jest bardzo grzeczna, gdy jest sama w domu, właściwie nie wychodzi ze swojego legowiska.
W pierwszym miesiącu korzystaliśmy z pomocy behawiorysty, chcieliśmy pracować nad lękiem Melisy w stronę męża. Pani poleciła przekupstwo smaczkami i częstsze zostawianie pieska z mężem.
I niestety od tego momentu mamy większy problem. Gdy tylko drzwi się za mną zamykają,pies zastyga w panice. Nie chce być koło męża, wybiera się do osobnego pokoju, gdzie ma swoje legowisko i dyfuzor z feromonami. Gdy przychodzi czas spaceru, mąż zawoła ją lub podejdzie ze smyczą, pies reaguje sikaniem, kuli się, nie przyjmuje żadnych smaczków.
Gdy jesteśmy razem jest pewniejsza, czasami nawet sama przychodzi do męża na kanapę i wtula się w niego bez naszej zachęty. Ostatnio chętniej się z nim bawi zarówno w domu jak i na wybiegu. Niestety nie ma żadnych postępów,gdy jest z nim sama. Zauważyliśmy też, że ma taki nerwowy tik, gdy mąż się do niej zbliża, lub gdy pies coś zrobi, np. poszarpie nam kapcia, zaczyna drapać się po głowie.
Domyślamy się, że mieszkała wcześniej z kobietą i mężczyzną, a mężczyzna ją krzywdził. Od początku była też bardzo 'przylepnym' psem, behawiorystka stwierdziła, że na pewno nie żyła na wolności, znała człowieka.
Tak jak pisałam, stosujemy feromony, nosi obroże antystresową. Przerobiliśmy już ziołowe Multiway i Dolvit Cannabis. Nie zadziałały, mam wrażenie że ani trochę. Weterynarz mówi, że następne będą leki przeciwlękowe/antydepresanty. Bardzo się tego obawiam. Proszę o poradę, może Wasze pupile brały takie leki i przyniosły efekty?
Oczywiście wiemy, że same leki nie wystarczą, pracujemy behawioralnie nad psem :)