Bardzo Ci współczuję... Pamiętam Sarę jak niezmordowana gryzła mojego Tobiego po faflach, a teraz jej już nie ma...:-(
Aż strach chodzić z psem po parku. Kilka dni temu, kiedy wieczorkiem wyszłam z Tobim na spacerek (akurat padał deszcz) też widziałam jak jedna z latarni koło tej "exfontanny" podejrzanie się skrzy... Całe szczęście, że pies był akurat na smyczy.
Jestem z Tobą i mam nadzieję, że nie odpuścisz.:-(