Jump to content
Dogomania

marboze

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marboze

  1. Dziekuje opiekunce Gałeczki,że przysłała zdjęcia maleńkiej na stronę Schroniska Chojnickiego.Cały czas o niej pamiętam,na forum była mowa o ponownym badaniu na nowej aparaturze,czy coś już wiadomo.
  2. galka jest szczesliwa to widac na zdjeciach a filmik wywolal lzy wzruszenia ze widze japo dlugim czasie na zywo.
  3. jestem pracownikiem schroniska gdzie przebywa Galka.Dzisiaj rozmawiałam zpanią ktora przedstawiła sprawę ze Galka jest na forum,i ze jest osoba zainteresowana adopcją jej.tj.podała mi numer telefonu do p.Izy.wspomniała tez,ze Pani Iza broni prace-wiec do poniedzialku bedzie moze niekiedy niedostępna.Galka mieszka w biurze z innymi psami radzi sobie dobrze,są sytuacje,ze jakis psiak ją skubnię ale nie do tego stopnia,ze jest zagryzana,Po prostu psy są zazdrosne,niekiedy aleczka podejdzie tam gdzie nie trzeba to jakis staruszek ja skarci,a ze nie widzi to nie wie gdzie idzie i do jakiego psa się zbliza.Są niektore psy,ktore nie lubią jak inny do nich podchodzi.W biurze jest kilkanascie psow ale Galeczka juz poznaje i coraz lepiej sobie radzi.A najwazniejsze, ze sama juz podchodzi do opiekunow i prosi o pieszczoty i chodzi za pracownikiem po calym biurze.Na dworzu tez sobie radzi i wie gdzie moze chodzic.........piersze miesiace byla pilnowana,zeby nie nie podeszla do boksow,jak kto nie wie,ze jest niewidoma,to nawet mu na mysl nie przyjdzie,ze ten psiak nie widzi. g u nas ga jestem dzisiaj cchojnicach
  4. Kilkanaście lat temu miałam taki przypadek z owcz.nie.U hodowcy był trzymany w kojcu-raczej w garażu.Nie załatwiała się gdzie inndziej,tylko w pomieszczeniu.Jak ją kupiliśmy miała 4-5 mcy.Sikała w domu i załatwiała długo.Spacer trwał 3-8 godz.tz.przybywałam z nią na dworzu.Nie załatwiła się-dopiero w domu.Ale nadszedł dzień-zrobiła to pierwszy raz na dworzu-co to była za radość.Za brudzenie w domu nie była karcona ani nie krzyczałam na nią-jak przyłapałam ją na "gorącym" to natychmiast brałam na ręcę i wynosiłam na dwór-z II piętra.Fakt,że nie dokończyła na dworzu tego co zaczeła,pomimo,że spacerowałam z nią nawet 2-3 godz.Ja byłam cierpliwa-jak był wolny dzień-niedziela-od rana do wieczora tj.około 12 godz.po prostu nie wytrzymała i po raz pierwszy załatwiła mi się na dworzu. Wynosiłam po schodach na rękach(żeby nie obsikała schodów)szłam w ustronne miejsce i co chwile stawałam i mówiłam "siusiu" Miłością i cierpliwością można dokonać tego,co wydaje się niemożliwe. Zyczę powodzenia i cierpliwości-a efekt będzie.
×
×
  • Create New...