[COLOR=black] Sprobujmy pokusic sie o ocene oddzialow. [/COLOR]
KIlka dni temu odwiedziłem oddzial w Katowicach. Wrazenie niezbytnio. Pani sekretarka uprzejma, ale z nakazem milczenia, nie odwazyla sie samodzielnie odpowiedziec na zadne z moich pytan,/ bardzo prostych i regulaminowych/ zawolala inna pania. Wyszla blondynka i czapa. Poczulem sie jak rekrut przy kapralu. Blondynka wladczym ostrym tonem w 3 sek pokazala mi gdzie moje miejsce , kto rzadzi i kto ma prawo pytac i oceniac. Tok rozmowy na " nie" Tego nie wolno, tamtego nie wolno, tego sie nie robi, tego nie praktyklujemy itd itp. Blondynka " szkolila "mnie na stojaco mimo,ze obok staly krzeselka a w oddziale poza mna nie było nikogo. Przyjechalem z odleglosci 70 km , mam swoje lata / srednio suma blondyny i sekretarki ale zaproponowanie krzesla i herbaty / grzecznosciowo !/ zdecydowanie nie miescilo sie w pejzazu ani pani sekretarki ani wladczej blondynki. Oczywiscie mowy nie bylo o podaniu reki i przedstawieniu sie. Ja sie przedstawilem. Blondyna nie.
Przed rokiem byłem w odziale w Lodzi. Wrazenie niesamowite. Ludzi masa, widac ,ze oddzial zyje. Od razu zaparzyli kawe , kazali usiasc i odpoczac.Dali nawet ciasteczka. Dalej dwie pani przysiadlyz wlasnej inicjatywy obok mnie i z zyczliwym zainteresowaniem prozmawialy o sprawie z ktora przyjechalem. Bylem tam jeden raz i nie wiem czy trafilem na jakis wyjatkowy dzien, czy tez naprawde panuje tam specyficzna atmosfera szacunku do szarego czlonka.
Proponuje mala sonde na temat oddzialow. Klimatu, zyczliwosci, kultury i wiedzy, tzn wiedzy merytorycznej zarzadu/ bo z tym w malych terenowych oddzialach jest bardzo zle/ ale i mozliwosci nabywania wiedzy, tzn pod katem pracy sekcji , pracy edukacyjnej zwiazku, szkolen, prelekcji itd..