Jump to content
Dogomania

turnic

Members
  • Posts

    14
  • Joined

  • Last visited

turnic's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='basia0607']Moja Jamniczka wzięta ze schroniska nie tolerowala innych moich psów. Bylo tragicznie ,w domu jazda, urwanie glowy. Minelo pól roku,cisza ,spokój,dotarła się. Jezeli w Twoim przypadku Agato chodzi tylko o sukę ,sprawe probowalabym zalatwić ,bynajmiej próbować.Suce nakładalabym kaganiec ,zamykala w innym pokoju,socjalizowala psy na dworze. Jeżeli tylko o to chodzi to nie zastanawialabym sie ,Bej już bylby szczesliwy a i Tobie zrobilo by sie lekko na duszy ,bo cierpisz z powodu tego psa. Zawsze gdy wprowadzam nowego psa do domu początki są trudne.[/quote] Dokładnie tak! Suka nie rywalizuje z psem o pierwszeństwo. Wystarczy ją zdecydowanie przestawić i pokazać, gdzie jej miejsce. Różne chece między psami i sukami się zdarzają, ale nigdy nie jest to trwała rywalizacja o miejsce w stadzie. Wszystko zależy od właściciela ("alfa") i koniec. Nie będzie walk ani zgrzytania zębów między psem i suką. Wprowadź biedaka do mieszkania i wykąp, a swojej suńce nakazuj ostro "na miejsce i siedzieć!" Dopóki nie pozwolisz jej zejść z legowiska, nie ma prawa stamtąd się ruszyć. Wystarczy zdecydowanie i konsekwencja. Stawiam, że Twoja suńka sama zacznie przejawiac inne zainteresowanie psem, kiedy się przekona, ze jest to dla niej korzystne, a Twoja postawa nieustępliwa. Podczas nieobecności domowników psy pozostana same, co znaczy, ze ich relacje będa zupełnie inne niż w waszej obecności. Sukę zostawiłbym w kagańcu, żeby zachowała więcej pokory (kaganiec w takich wypadkach działa wręcz uzdrawiająco, zwłaszcza na rozpieszczone suczydła), a pies na pewno nie będzie wobec niej wrogi. I więcej uwagi poświęcaj Bejowi niz swojej psicy (to bardzo ważne). Miche z jedzeniem najpierw nowy pies dostaje, o suczydło patrzy, jak pozwalasz mu jeść i koniec. Żadnych sprzeciwów ze strony suki. U psów nie ma zazdrości. Działa przede wszystkim instynkt stadny, a potem terytorialny. Według mnie po kilku dniach będzie zupełny spokój (uzna go za swojego). Ja również nie zastanawiałbym się ani chwili nad tym biedakiem. W te parszywe pogody tylko patrzeć, jak zacznie chorować i jaką grzybicę załapie albo inne świństwo.
  2. co wy się tak blablacie? kto ma jedną psinę albo dwie, niech ją zabiera; będzie miał dwie albo trzy i co w tym wielkiego; psina czeka i czeka i jedno, czego się tam doczeka, to rezygnacja, albo i co gorszego. u mnie byłaby szóstym dużym psem. to trochę za dużo, nie da się utzrymac porządku w stadzie (teraz jest ono uorganizowane, ale nowy członek rozwala wszystyko na jaki miesiąc- do trzech). inaczej, dawno byłaby juz u nas w rodzinie. Szkoda takiego stworzenia. zmarnuje się w schronie bidula
  3. nic nie rozumiem; nie można powiedzieć temu niby oprawcy, u którego pies się chowa, zeby go zamknął za płotem na godzine i zabrac stamtąd??? tyle chyba jegomość może zrobić dobrego, nie?
  4. chyba zbyt łatwo jego pani z niego zrezygnowała; Trzeba by troche rozumieć z jego zachowania, które tu akurat niczym nadzwyczajnym nie było; On po prostu bronił jedzenia - ot zwyczajny atawizm utrwalony schroniskowymi lekcjami walki o przetrwanie. Zwymiotowane, nie oznacza dla psa stracone; On po prostu bronił swojego jedzenia, a pani powinna była dać mu zdecydowanie więcej czasu i troski. Co też by powiedzieć musiała na moja rottkę, która dziabnęła na początku i dziecko, i panią, i gościa? To było w pierwszym miesiącu po przyjeździe ze schronu. Teraz to absolutnie pewny i swój pies. Ludzie, niestety, zbyt mało trudu sobie zadają i pytań, a za wiele słuchaja obiegowych głupot o tych niby "pogryzieniach". Trzeba było z ta panią porozmawiać, może by dała jeszcze Milusiowi trochę czasu
  5. Jaki ona ma numer przy obroży? jak ona z dużymi sukami sie dogada? Szkoda jej. Czy nkt nie moze takiej niuńki zabrać???
  6. Nie rozumem, czego chcecie od jej uszu. Ona ma zupełnie normalne uszy. Jest super. Ja niestety, odpadam. Raz, że to bardzo daleko. dwa - że grupa psów byłaby zbyt liczna. (Nie było mnie kilka dni; myślałem, ze cos ruszy w psrawie tej wspaniałej psiny, a tu nic)
  7. Ano, to prawda, co mówisz. Mój nos mówi mi od początku to samo. Jak długo ona tam juz siedzi? Przecież trzeba ją zabrać zanim zacznie chorować. Mnie tam jeden w te czy we wtę nie zrobiłby różnicy, ba! stawiam, ze nawet z rottką dogadałyby się szybko, bo ona jest walnięta ale dobroduszna. Jednak w grupie to już całkiem co innego (nasze dwie małpy mogłyby razem powiedzieć "nie"). Ech... Żanetka spędza mi sen z powiek.
  8. jeju, toż to najprawdziwsza piekność. Zmarnuje się suczynka. Zasadzkas, widzisz, ona na Ciebie i tak czeka. Dwie baby Wam się dogadają, a z wózkiem - hm, my mieliśmy jednego olbrzyma i dwie jamniczki, jak zachrzanialiśmy z wózkiem na spacery (dwoje dzieci). Cholender, gdyby moja rottka nie była tak nawalona na inne suczyce, nie zastanawialibyśmy się długo. Strasznie za serce chwyciła mnie ta Żanetka. Nuże, ludziska kochane, zabierajcie Żanetkę do ciepłego domu :modla: :mad:
  9. Zasadzkas, nie "wyrażaj się", jeno ją zabieraj :) Ja mam trzy suczynki(m.in.), to i odpuszczam (choć z bólem niemałym. przyznaję)
  10. ale jaja! napiszcie, najlepiej wszystkie naraz, do Białego Domu. Jak tak dalej będziecie działać, to niechybnie będziemy mieli Drugą Reformację.:cool3:
×
×
  • Create New...