Psiak od razu trafił do weta, miał na boku ranę, weterynarz uważa że mogło być to przypalenie od rury samochodowej. Rana jest zszyta, dostaje antybiotyk ( w jedzeniu podają) 1-3 stycznia szwy mają być zdjęte, oni pokryją leczenie psa, zrobią wszystko byle nie trafił do schronu!!! Trzymają go w gabinecie wujka, on wraca wtorek-środa i pies musi zniknąć, jeśli nic się nie znajdzie to będą zmuszeni go dać do schroniska.
Podczas spacerów nie rzuca się inne psy, ale gdy zobaczy gdzieś biegnącego to zaczyna się rwać i piszczeć. Gdy spytałam czy przejawia agresje odpowiedzieli, że to raczej psia ciekawość niż chęć "walki".
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to piszcie