Zgadzam się z Elżbietą !! Sw. Franciszek potrzebny jest za życia aby mógł wykazać się pomocą !Nie było go.....Dzięki takim osobom jak WY pies w ostatniej chwili zaznał dobroci. pomocy,miłości.Pierwszy raz miał suche miękkie posłanie,pewnie pierwszy raz dach nad głową.Eutanazja była szybkim wybawieniem.....Nie było kopniaków czy siekiery!!!Bezradność boli gdy ciepłe , życzliwe ludzkie serca przegrywają z chorobą.