Jump to content
Dogomania

berry

Members
  • Posts

    22
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by berry

  1. Hej!! A propos spotkań :-) dziś na spacerze Porto odkrył fakt istnienia nudystów :-) Przejeżdżając na rowerze (Porto był kilka metrów za mną z powodu bardzo absorbującego krzaka) obok pana leżącego na ziemi w stroju adama :-) bardzo byłem ciekaw reakcji Porto (nota bene było to na polach obok lotniska :-)). Nie zawiodłem się: na początku podbiegł zobaczyć co to. Kiedy zobaczył, że to jednak ktoś a nie coś i w dodatku leży dziwnie wygląda i nic nie mówi :-), tylko patrzy, wycofał się na z góry upatrzone pozycje i stał... stał... stał... i stał... (nawet kiedy spotykamy innego psa, a ja oddalam się na rowerze lub nartach Porto szybciej przybiega niż dziś), po czym podskoczył kilka razy w górę i szczeknął, i znowu stał... itd. a kiedy wreszcie przybiegł, kilka razy jeszcze odwrócił się w stronę tego kogoś dziwnego :-).... no i co ? W Wapienicy policjanci, obok lotniska nudyści... gdzie tu chodzić na spacery :-) kiedy tyle niebezpieczeństw czeka na biednego psa :-)... Pozdrawiam
  2. tzn. pies ma być bez smyczy, nie ja :-)
  3. Witam!! Dziś (początek miał miejsce w sobotę, dziś była tylko wizyta w komisariacie :-))otrzymaliśmy (sam nie wiem, czy to powód do dumy :-)) pierwszy w naszym (moim i Porta) życiu mandat za spacerowanie, a raczej bieganie przy rowerze bez smyczy. Rzecz miała miejsce w Wapienicy, sobotnim popołudniem. Wysokość mandatu: 100 zł... nota bene porto dość czule (tzn. pomachał ogonkiem :-)) przywitał policjanta wysiadającego z samochodu :-)... Oczywiście życzyliśmy sobie z policjantem spotkania znowu, przy czym ja go lojalnie uprzedziłem, że nie zamierzam rezygnować z przejażdżek/przebieżek na nartach bez smyczy... Pozdrawiam Pozdrawiam
  4. hej!! U nas to wygląda dość spokojnie... Jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktoś głaskał nie pytając (kiedy Porto był mały, były takie próby), natomiast były próby karmienia i w przypadku Porto i w przypadku Scattera, czyli poprzednika. Co do Scattera, to niestety nie udało mi się wytłumaczyć starszemu małżeństwu dlaczego nie chcę, żeby częstowali mojego psa kośćmi z kurczaka, że nie chcę żeby uczył się żebractwa, żeby nie zaszkodziły mu ostre kości itd. Później trzeba było ich niestety unikać, bo przecież "nic się nie stanie jak zje kosteczkę". Porto natomiast na próby poczęstowania go chipsami przez młodzież (próby polegały na rzucaniu przed niego) w pierwszym momencie popatrzył na nich i na mnie zdziwiony i jakoś nie kwapił się do jedzenia, natomiast panom w dresach wystarczyło wytłumaczenie, że - owszem - głaskać mogą, jeśli Porto będzie chciał, ale bez karmienia (+ podanie powodów). pozdrawiam
  5. Hej!! Widzę, że ostatnio zrobiło się dość "relacyjnie";-) a później zapadła dłuuuga cisza. W ramach odskoczni proponuję rzut oka do galerii na kilka zdjęć poobozowych:[url]http://www.dogomania.pl/gallery/399/45/1095.html[/url]. Jutro będziemy z Portem zdobywać Szyndzielnię i Klimczok na nartach, więc jeśli ktoś będzie w pobliżu to jest możliwe spotkanie zabawowo towarzyskie... Pozdrawiam
  6. [quote name='ß@$!@']Słuchajcie! Co mam zrobić?! :-(:-( Mój piesek, gdy tylko rano się obudzę on odrazu szczeka, warczy i chce sie na mnie rzucić i mnie gryzie...:placz: Witaj! ...a jak do tej pory wyglądało poranne wstawanie ?
  7. i przypomniało mi się, że mój jednak nie był pierwszy :-)
  8. le żeby nie było że off, to kiedyś musimy wyspacerować psy razem:-). nota bene mój będzie ze mną w Szczyrku na obozie
  9. :-) o ile mi wiadomo mój pies był wcześniej od Krzysiowego:-)... a on miał mieć hovawarta... a skąd wiedziałem ?: ICC (internet czyni cuda) :-) i pewnie jak zwykle do zobaczenia na nartach... idę wybiegać psa
  10. :-)świat jest mały: konrad:-)
  11. [B]hund, [/B]czy Ty przypadkiem nie jesteś absolwentką Kolegium N. w Bielsku ?
  12. ładnieeee: narciarzy, oczywiście :-)
  13. wczoraj zadzwoniłem do GAT:" jutro będą czynne" usłyszałem, więc dziś skoro świt jazda, no i co: na stok dopiero wyjechały ratraki, narciaży ani widu ani słychu, więc z parkingu zadzwoniłem jeszcze raz (była 9) i usłyszałem, że od soboty dopiero, tak więc jedyną atrakcją była pomoc przy wyciąganiu samochodu z rowu (przyjechali na narty z Katowic :-)) i odwiedziny w ośrodku w którym będziemy z młodzieżą. Na Białym Krzyżu, mimo że były dobre warunki nie chciało mi się jeździć. To tyle w temacie "byłem na nartach" :-)
  14. wszyscy usprawiedliwieni :-)
  15. co do zapracowania, to jestem zdziwiony aktywnością niektórych dogomaniaków... skąd tyle czasu ? Ja właśnie wróciłem z nart i odpisuję na maile służbowe, jednocześnie nadrabiając zaległości w dokumentach, ale ja tak mam, że otwartych jest jednocześnie wiele okienek :-), a za jakiś czas wychodzę z psem na rower. Poza tym wyjeżdżamy na obozy z młodzieżą w niedzielę, więc dziś jest raczej dzień zamykania ważnych spraw w biurze, czytaj: dzień luźniejszy
  16. jeśli wyciąłbym część dachu zamku to zobaczyłbym budynek z Patrią... Teraz tam chyba jest KIK i szkoła tańca... Chyba że pamięć mnie zawodzi...
  17. to dokładnie ta półokrągła kamienica, a moje biuro ma jedyny w niej balkonik: [url]http://www.cwrr.pl/galerie/siedziba/index.html[/url] Oczywiście chodzi o kamienicę, nie zamek :-))... i koniec chwalenia się :-)
  18. Witam!! Na ile czas mi pozwala śledzę ostatnio forum dogomanii i całkiem mi ono przypadło do gustu więc jestem :-) razem z nim (Porto): [url]http://www.dogomania.pl/gallery/399.html[/url]
  19. Hej!! Ja się wtrącę: jest sklep na podcieniach, ale jest również sklep obok katedry na ulicy Schodowej, czyli niedaleko owych podcieni a wszystko to w okolicach mojego biura :-). A co do szaleństwa: mój Porto odkąd spadł śnieg (jego pierwszy zresztą w życiu) zachowuje się jak dziki pies, który tylko czasami przypomina sobie, że ma właściciela... Pozdrawiam
  20. Polecam zrezygnowac ze swoich pobudek i nie zmuszac psa. Może znajdziesz innego towarzysz. Uwierz nic na siłe, a twojemu psiakowi nie potrzebne takie doswiadczenia w okresie szczenięcym bo potem moga z tego być problemy.[/quote] Witaj! Ja myślę sobie trochę inaczej. Jeśli szczeniak nie nauczy się, że istnieją jeszcze inne relacje, oprócz obwąchiwania sobie nosków i9 siedzących części, to w doroślejszym życiu może być kłopot. Dlatego jestem za tym, żeby jednak miały miejsce spotkania, nawet z psami agresywniejszymi (oczywiście nie chodzi mi o te, których efektem spotkania będzie krew i brak połowy sierści niewynikająca z zabawy, ani też te w których młodzian nie może mrugnąć, bo drugi ma alergię na ruszające się psy, ale o takie, gdzie warknięcie, kłapnięcie zębami i inne "bezpieczne" metody porozumiewania będą na porządku dziennym... pozdrawiam
  21. Witam!! Jeśli rzeczywiście jest tak krwawo, to ja również wolę przewodników którzy nie dopuszczają do ataków na inne psy (w tym mojego:-))). Z drugiej jednak strony przestałem już liczyć ile razy przy spotkaniu innych psiarzy prosiłem ich ażeby nie szarpali/bili/itd. swojego psa który chce "zaatakować" mojego, bo w mojej ocenie ich pies nie szczeka na mojego bo atakuje, ale zwyczajnie chce podejść w ramach savoir vivre'u :-)). Wtedy sptykam się z reakcją: "ja lepiej znam swojego psa". Proszę więc o spuszczenie na moją odpowiedzialność i... do tej pory nikomu nic się nie stało. Tym bardziej, że mój to szczeniak dość dobrze zsocjalizowany z psami a poza tym przecież psy nie szkolone do walk i zdrowe nie powinny atakować szczeniaka. Kiedyś zdarzyło się, że ON zapięty na smyczy, szarpany przez właściciela "bo atakuje", mimo, że dla mnie wyczyny ON na smyczy dalekie były od agresji, zwyczajnie rozebrał się z obroży i dopadł był Porto, co skończyło się wesołą zabawą, a następnie karą dla ON. I teraz sytuacja ze spaceru z innym ON. W tym wypadku ów oczywiście zaraz ustalił hierarchię i spacer przebiegał pomyślnie do momentu kiedy jakikolwiek ruch Porto powodował karcenie przez ON. Wtedy ustaliliśmy, że ON będzie jakiś czas wędrował na smyczy, i nagle z pasącego przeobraził się w miłego, idącego na luźnej smyczy kompana. i oczywiście zgadzam się :-)): dobrze ułożony pies nie będzie atakował innego Poza tym zupełnie inaczej zachowują się przy spotkaniu psy idące blisko właściciela (czyli wsparcia przy potencjalnym ataku ze swojej strony na innego psa) a inaczej psy nie mające obok siebie właściciela. Bez stada atak jest trudniejszy i nierzadko nie ma do niego powodu, więc rzadziej do niego dochodzi (ale to wszystko oczywiście w przypadku dobrej socjalizacji i oczywiście :-)) psy ras mających większe zapotrzebowania "walkowe" :-)) również trochę inaczej wyglądają pod tym kątem. To takie moje przemyślenia... Pozdrawiam
  22. Witam!! na podstawie Twojego opisu wygląda na to, że wszystko rozwija się zgodnie z planem. Hierarchia została ustalona i stroną dominującą (i pasącą jednocześnie :-) został owczarek. i do momentu w którym dobkowi wyda się, że już jest czas przejąć prowadzenie będzie spokój z przerwami na ustalenia... Pozdrawiam
×
×
  • Create New...