Witam
Mam nastepujacy problem. Proszę o pomoc.
Jestem właścicielem niezlego stadka (liczba członków 4 + ja :p Setter Irlandzki - 4 lata , Kot dachowiec - 3 lata, jamnik 2 lata, kot nieznanej mi rasy 1 rok)
Wcześniej też miałem jamnika, ale zmarl na serce. Opracowalem wlasne metody wychowacze, które działają. Wszystko byloby w porzadku, gdyby nie dwuletni juz jamnik. Pierwszy raz mam psa o takim charakterze i moje metody na niego jednego nie dzialaja w jednym konkretnym zachowaniu.
Do rzeczy. Jamnik pojawil sie u mnie gdy mial nieco ponad 8 tygodni. Prawdopodobnie byl ostatni z miotu. Jest histerykiem do potegi. Skąd wiem? Oto historia, ktora powtórzyła się kilkakrotnie:
Bawie się z jamnikiem jak co dzien. Nagle pies dostaje drgawek. Niemal jak człowiek z padaczką. Nie potrafi utrzymac sie na lapach. Sliska powierzchnia (parkiet, bez dywanu), jamnik rzuca sie po podlodze. Nie moze chodzic. Caly drzy i wykonuje niekontrolowane ruchy. Jade z nim na pogotowie weterynaryjne. Przechodzi badania. Okazuje sie ze ma lekka niestrawnosc. Dostaje lek przeciwbolowy. Wszystko mija jak reka odjal.
Przy kolejnych tego typu zachowaniach juz nie jezdzilem na pogotowie. Pies dostaje lek przeciwbolowy i znow jest normalnym psem. Diagnoza weterynarza: Histeria.
Druga jego cecha to tchórzostwo. Boi sie obcych. Kiedy wchodza do domu szczeka. Dopiero kiedy nie ma efektu postanawia dac sie poglaskac. Kolejne wizyty takiej osoby tez zaczynaja sie szczekaniem, ale jest to juz szczekanie proszace o pieszczoty, a nie broniace sie.
Pole. Szczeka na ludzi. Czasami biegnie za czlowiekiem by go oszczekac. Wydaje sie, ze nie zamierza ugryzc, nigdy sie to zreszta nie zdarzylo.
Kiedys jeden ze znajomych psiarzy chcial go poglaskach. Jamnik uciekl do mnie. Potem nerwowo chodził od mojej lewej nogi do prawej i z powrotem. Nie dal sie poglaskac wyraznie sie bal.
Czesto bawi sie z setterem i kotami. Zdarza sie ze setter mocniej pacnie go lapa. Jamnik reaguje warknieciem i atakiem. Czasami mocniej ugryzie settera. Do klotni nie dochodzi, bo setter jest wyjatkowo lagodnym psem.
Acha. Jamnik i setter jedza z tej samej miski. Setter wyraznie dominuje. Jamnik odpuszcza kiedy setter probuje zajac cala miske.
Łatwo wywnioskować z powyzszego opisu, ze ten zestaw cech moze przerodzic sie w agresje. Jamnik nie jest porofesjonalnie szkolony (zreszta zadne z moich zwierzat nie jest). Szkole je tylko na tyle, by nic im nie zagrazalo z powodu nieposluszenstwa oraz zeby same nie byly zagrozeniem dla innych.
Zatem przychodza na wolanie (poza sytuacjami takimi jak podjecie tropu przez settera wtedy jamnik i setter sluchaja tylko w 50% i wlasnie owo oszczekanie przeciwnika. jamnik w ogole nie slucha), Potrafia aportowac (chciaz to nie jest potrzebna umiejetnosc), na komende zostaw porzucaja swoje dotychczasowe zajecia, na komende stoj stają w miejscu i czekaja na mnie (poza wymienionymi w nawiasie sytuacjami)...etc.
Problem polaga na podbieganiu i oszczekiwaniu ludzi przez jamnika. I tutaj prosze o pomoc, bo moje metody nie skutkuja. Prosze takze o ewentualne porady przeciwdzialania powstawaniu agresji.
Prosze jeszcze wziac poprawkę na zycie stadne. Jezeli setter nie poslucha (np. na wolanie gdy złapał trop), szanse na to, że jamnik poslucha tej wlasnie komendy w tym momencie znacznie sie zmniejszają (do ok 50%).
Przez niecale dwa lata nie udalo mi sie oduczyc jamnika tego typu zachowania. Probowalem wielu metod. Odwracania uwagi, smakolykow, dzwoneczka/brzeczka nic nie dziala. Pewne efekty przynosi dogonienie jamnika, staniecie tuz przed nim i wskazanie mu palcem drogi (100% skutecznosci - moge psy reaguja na wskazywanie kierunku palcem), ale ta metoda nie przynosi efektu, ktory mnie interesuje.
Z gory dziekuje za odpowiedz
Z powazaniem
hackeradyn