Mam malutkiego Chihuahua, ma jakieś 11 tygodni. Lekarze stwierdzili u niego wrodzoną wadę przełyku (achalazja) Przewód pokarmowy zwężony jest w okolicy serca, więzadełko zacieśnia przewód co uniemożliwia dotarcie pokarmu do żołądka. Psiak jest wiecznie głodny. Karmimy go strzykawką, płynnymi pokarmami. Ale to nie rozwiązuje problemu. Konieczny jest zabieg. Jest to operacja na otwartej klatce piersiowej,a przynajmniej taką diagnozę postawił lekarz w jednej z Warszawskich klinik :-( Udałyśmy się jeszcze na konsultację do innego lekarza weterynarii. Ten z kolei poradził Nam wstrzymać się z operacją. Zabieg jest ponoć niezwykle skomplikowany, a u takiego maleństwa tym bardziej niebezpieczny. Kazał dalej karmić płynnymi pokarmami, i obserwować. Lekarz sugerował, że szczeniak dopiero rośnie, rozwija się i być może ta wada sama się skoryguje. Nie wiemy co robić. Maluch czasem zje i dobrze się czuje, a czasem zaraz po zjedzeniu wymiotuje niestrawiony pokarm. Czasami pojawiają się u niego rozwolnienia, a czasami bardzo zwarty i bardzo ciemny kał. Boimy się narażać maluch na tak poważny zabieg, to jest naprawdę maleńswo, mieści się na jednej dłoni. Operacja jest dośc droga i to może dlatego ten pierwszy lekarz tak do niej przekonuje. Sama już nie wiem. Mam dwie rózne i sprzeczne opinie lekarzy, komu zaufać. Może ktoś z Was spotkał się juz z taką przypadłością u psiaka. A może jesteście w stanie polecić jakiegoś dobrego chirurga w Warszawie, który ma już za sobą operacje na takich maleńkich psiakach.
Z góry dziękuję za wszelkie informacje w tej sprawie.
Pozdrawiam