U nas niestety pól nie ma wiele, jeśli juz to same ugory, w które jak wpadnoie pies to go w ogóle nie widać. I też zarastają lasem;) Ogólnie mamy takie tereny, że w którą stronę nie spojrzeć to drzewa, drzewa i jeszcze raz drzewa. To tez nie jest tak, że nie spuszczamy naszych leonków ze smyczy. Ale robimy to pojedynczo, nie oba na raz, bo wtedy słuchają się duzo mniej. Jest jeszcze kwestia innych ludzi w lesie. Jak widzą tak wielkie psy luzem to omal nie dostają zawału. Al zawsze lubi podlecieć do obcych i obwąchać, co wybitnie przeraża ludzi. I na nic tłumaczenia że nic nie zrobi:) Dlatego chodzą głównie na smyczy.