-
Posts
16492 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by weszka
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
weszka replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja cały czas zaglądam ale miałam zablokowane konto i nic nie mogłam pisać :/ Dopiero dziś odzyskałam głos na dogo ;) ! -
Kraków Pongo odwiązany z lańcucha już w nowym domu są foty
weszka replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Cholera :shake::shake::shake: Dodaję ogłoszenia na adopcje.org, dwukropek.pl i gumtree -
Po 6 latach, adoptowany jako szczeniak, WRACA Z ADOPCJI!!!
weszka replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Dopiero teraz mogę publicznie wyrazic swoją radość bo dopiero dziś mam odblokowane konto :D CIESZĘ SIĘ OGROMNIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
Łomatko po 2 tyg. blokadzie konta na dogo jestem znów i mogę pisać!!! I już wklejam relację od nowej pańci Kamyka który teraz jest Dino :] [SIZE=2][I]Pierwsza noc za nami i to spokojnie przespana:-))) Dino /Kamyk/ ma posłanie w przedpokoju do wieczora wciąż biegał od pokoju do pokoju. Kiedy zabraliśmy go wieczorem do ogrodu gdzie codziennie z córką biegamy wokół domu tak się wybiegał, że po powrocie do domu zjedzeniu kolacji wkońcu położył się. Oczywiście jego legowisko jest blisko kuchni do której nie ma drzwi więć leżąc widzi siedzących w kuchni. Kiedy siedziałyśmy w kuchni leżał ale wystarczyło, że wstałam natychmiast się zrywał, zastanawiałam się czy zostanie spać kiedy pójdziemy do łóżek. Ale kładliśmy się kolejno najdłużej została w kuchni córka siedziała sobie oglądała TV i nie zwracała na niego uwagi więć położył sie i spał. Oczywiście kiedy poszłam do sypialni podbiegł do drzwi i chwilkę stał pod nimi po czym wrócił na swój kocyk. [/I] [I]W przedpokoju mamy panele więc doskonale słychać kiedy chodzi bo stukają jego pazurki. Czuwałam do momentu aż i córka pójdzie do swojego pokoju i rzeczywiści Dino kiedy już wszyscy poszli spać i on zasnął. W nocy wstawałam kiedy tylko wyszłam do przedpokoju zaraz się zrywał ale został gdy powiedziałam do niego "zostań" [/I] [I]Rano mąż przed pracą wyszedl z nim ja jeszcze spałam, ale kiedy wrócili ja wstałam to poprostu zaczął szaleć biegać skakać piszczeć tak że musiałam wyjść z nim po raz drugi, po powrocie i obiegnięciu całego mieszkania kilka razu wkońcu połozył sie na moment. Ja zresztą też:-)))[/I] [I]Rzeczywiście na obcych szczeka a wczoraj na teścia warczał. Myślę, ze to ma związek z mężczyznami bo owszem do męża chodzi bawi się z nim ale nie reaguje tak radośnie jak na mój czy dziewczyn widok. Mężowi chyba troszkę smutno z tego powodu ale sam mówi że musiał przejść dużo i potrzebuje czasu. [/I] [/SIZE]
-
[quote name='Pink']Wata Elitki w Szonbateli zalapal sie na cacib-a i BOB-a :loveu:[/QUOTE] Brawo!!!!!
-
Mały przytulasty kudłaczek Barret - ZNALAZŁ JUŻ DOM!!!
weszka replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
[quote name='AniaB']napisałam do weszki czy to przypadkiem nie sznaucerek.. moze przynajmniej sie dowiemy jaką rase przypomina barret..;)[/quote] Szczerze mówiąc to nie jestem pewna :oops: ale raczej sznaucerem on nie będzie... Może mix. Oczywiście dałoby się powiedzieć na 100% gdyby go ostrzyc. Podeślę jeszcze do cioteczki malawaszki na konsultację. -
Majka po wypadku. Zostaje u mamuni black sheep:)
weszka replied to black sheep's topic in Już w nowym domu
Tigra będzie dobrze! Zobaczysz! Jesteś w dobrych rękach. Grosik do grosika i się uzbiera. Myślę że jeśli wetka jest dobrym człowiekiem to zgodzi się zrobić operację, a zapłatę dostać na raty... -
Poznań. Py-Zulka, już w nowym kochającym domu...u...Monity!!
weszka replied to Hala's topic in Już w nowym domu
He he Hala prosić zawsze można. Toż przecież piszemy że aparat szlag trafił i fot póki co nie będzie ;) -
Majka po wypadku. Zostaje u mamuni black sheep:)
weszka replied to black sheep's topic in Już w nowym domu
Ale biduleczka :( Tyle cierpienia, strachu, stresu... Co za ludzie żeby nawet z jezdni psa nie ściągnąć :angryy: :mad: Trzymam kciuki, mam nadzieję że uda się Tigrę wyleczyć. Dobrze że teraz jest u Ciebie. Taki piękny prezent urodzinowy... Kasą niestety nie mogę podratować :oops: :shake: -
Kamyku miałam cię dziś odwiedzić popołudniową porą ale mam sklerozę i pomieszanie zmysłów i dopero wczoraj sobie przypomniałam że mam przecież dzisiaj etat baby & petsitter u mojej siostry, która jedzie na wesele... Może jutro się uda... No chyba że się wybierasz już do nowego domu, co???? Czas najwyższy!!!
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
weszka replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorotko jak się macie wszyscy??? -
MonikaP jestem pełna uznania :)
-
Mój Boże jak ta bidusia Tosieńka wyglądała :( No a potem lepiej, lepiej i suczka miodzio :loveu:
-
Poznań. Py-Zulka, już w nowym kochającym domu...u...Monity!!
weszka replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Oj nie Forsa się świetnie czuła, miała anielski charakter, była radosna, zabawaowa, taki psi optymista z sercem na dłoni, a jak było trzeba to by mogła walczyć jak lew. To taki pies jaki zdarza się raz na tysiące... :( A zdjęć nie ma bo Monita ma popsuty aparat buuuu -
To i ja grzecznie czekam na efekty tych rozmów ;)
-
Oj pogoda w Zakopcu potrafi dać czadu. Pamiętam kilka lat temu deszcz i zimnicę (byłam mokruteńka do majtek i przmarznięta do kości), potem kilka wystaw z deszczem, rok temu nie byłam ale chyba dwie do tyłu była całkiem ok pogoda. W tym roku proszę żeby też było ładnie! Przynajmniej bez deszczu bo upałów nie lubimy ;)
-
Tak, gdyby nie SGGW to wiele psiaków nie miałoby szans na przeżycie. Szkoda że takich miejsc jest tak mało. W Krakowie nie ma nawet prawdziwej psiej klinki gdzie psy by mogły być stacjonarnie leczone :shake::shake::shake: Przez to możliwości ratowania są znacznie ograniczone.
-
Kraków-znaleziona maleńka sunia-już w nowym domku !
weszka replied to Toska's topic in Już w nowym domu
Toska powiesiła ogłoszenia więc jeśli ktoś szuka to powinien mieć szansę na znalezienie. Wiesz Asior z tym schronem masz rację. Nawet podpytałam niedawno kilku psiarzy - takich że tak powiem oświeconych - i spora część z nich nie dzwoniłaby pytać do schronu :-o Raczej by poszukiwali na własną rękę, wieszali ogłoszenia... trochę mnie to zdziwiło... Dopiero jak podsunęłam pomysł, że przecież trzeba zapytać w schronie, jechać popatrzeć to stwierdzali "no rzeczywiście, no pewnie!". Więc to chyba niestety nie takie oczywiste :shake: jak mi się wydawało kiedyś. Może gdyby była większa świadomość to część tych bid by się odnalazła i wróciła do domu :roll: