Witam, mam na imię Emilia, mam 25 lat. Niestety chyba nie dorastam Wam do pięt, bo ja miałam tylko Dżekiego, sczeniaka od chrzestnej, jej suczka oszczeniła się i miała same suczki i jednego pieska... Suczki niestety zostały unicestwione, a piesek został i my go wzięliśmy. Miałam wtedy 9 lub 10 lat. Trzeba było go uśpić, bo miał raka i taką bulwę kształtu i wielkości pomarańczyw brzuchu, schudł i strasznie się męczył. Był dziwnym psem, kundelek, ale jakiś narwany, potrafił nas ugryźć jak mu się coś nie podobał, ale był wierny mimo to. teraz jestm mężatko - 12.01. będzie 5 miesięcy. Wzięliśmy z mężem na wychowanie szczeniaka. Poszliśmy na taką giełdę w Bydgoszczy, szukaliśmy kundelka,bo takie sa najfajniejsze. Chcieliśmy tak w ogóle małego pieska ale chyba ten taki mały nie będzie... Może ktoś podpowie co może z niego wyrosnąć, może ktoś miał podobnego szczeniaczka. Co do jego historii... Miały je dwie dziewczyny (może ok 15 lat) jego i jego siostre i braciszka. Powiedziały, że właściciel chciał je utopić, a one je wzieły do sprzedania. Nie wiem czy to prawda, może to były ich pieski, a taka histoia zawsze wzrusza... W każdym razie jak na złość innych kundelków nie było i wzieliśmy tego. Matka to owczarek niemiecki a ojciec nieznany.
Taki był malutki jak go wzieliśmy
[IMG]http://xs411.xs.to/xs411/07012/lucks.jpg[/IMG]
A teraz:
[IMG]http://xs411.xs.to/xs411/07012/IM000521.JPG[/IMG][IMG]http://xs411.xs.to/xs411/07012/IM000609.JPG[/IMG]
[IMG]http://xs411.xs.to/xs411/07012/IM000623.JPG[/IMG]