anzorka
Members-
Posts
56 -
Joined
-
Last visited
anzorka's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Już trochę ponad rok minął od ostatniego wpisu i trochę się zmieniło. Z 6 psów, z którymi zaczynałyśmy mamy dalej kontakt (i to dobry) z 4. Bebi niestety zaginęła bez śladu i pewnie nie dowiemy się nigdy co się z nią stało. Może miała szczęście i udało jej się znależć dom. Ruda niestety odeszłą, alena koniec życie trafiła na naprawdę wspaniały dom. Była chora, ale czuła się żle tylko przez ostatnich kilka dni. Rysio - teraz Misio - trafił na bardzo ciepłych, rozsądnych i wyrozumiałych ludzi i widać, że się do nich bardzo przywiązał i czuje się przy nich pewnie. Fuks też ma kochający dom a ostatnio bardzo polubił kocie towarzystwo. Tosia dalej jest z Martą i układa im się wspaniale. Prezes - o czym pewnie nie wszuscy wiedzą - został u Uli już na stałe. Gdy ula wyjeźdza mieszka u mnie i jakoś dogadujesię z Zorką. Od czasu do czasu wyjeżdza na wspólne wakacje z Tosią i Martą, a czasem umawiamy się we 3 i w 3 psy (czasem i w więcej) na wspólny spacer. Przynajmnie dla tych 4 psów wygląda to na happy end (choć może cdn....) Pozdrowienia dla tych wszystkich, których to jeszcze interesuje -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
W końcu mamy szczęśliwe zakończenie. 5 listopada rano Fuks wystąpił w TV. Dzięki pomocy Fundacji Tadeusza Mateckiego miał okazję zaprezentować się w kąciku adopcyjnym w pytaniu na śniadanie. W tej nowej i trudnej dla niego roli poradził sobie świetnie i jesteśmy z niego bardzo dumne. Na dodatek występ był skuteczny. Parę osób dopytywało się o niego po programie, a dwie rodziny były na tyle zainteresowane, że przyjechały w zeszłą sobotę spotkać się z psami do Konstancina. Na szczęście jednym spodobał się Prezes a drugim Fuks, więc nie było konfliktu interesów. W ciągu tygodnia oba psy wylądowały w nowych domach. Prezes w domu z ogródkiem (w budzie i dużym kojcu) a Fuks w mieszkaniu. W obu domach były już psy, czasem i po przejściach, ludzie sprawiają wrażenie rozsądnych i serdecznych do zwierząt w ogóle a do psów (i kotów) w szczególności. Z tego co już wiemy o ich pierwszych krokach w nowych miejscach to wszystko jest na dobrej drodze. Teraz tylko trzymać kciuki, żeby szybko zaprzyjaźniły się z nowymi opiekunami. Oczywiście cieszę się ogromnie, ale trochę mi pusto.... -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Niestety zapeszyłam (myślę o Rysiu), ale nie bardzo, bo jednak skończyło się szczęśliwie. W zeszłym tygodniu Rysio wymknął się z domu na działce i popędził w pola. Nie bardzo chciał wrócić na wołania nowej pani (był w tej rodzinie dopiero od 3 tygodni). Dopiero następnego dnia, po nocy gdy było cicho i spokojnie, Rysio wrócił na działkę i z pomocą obojga państwa od Rysia i trochę z moją udało się namówić go żeby do nas wrócił. Na razie jest bezpieczny i wyglądał na zadowolonego z powrotu na łono rodziny. Jak widać w domu czuje się już całkiem dobrze [IMG]http://imageshack.us/a/img13/8362/wdomunastale.jpg[/IMG] A Fuks i Prezes dalej nie mogą doczekać się własnych domów... -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Jeszcze jedna dobra wiadomość, nie tak rewelacyjna jak poprzednia, ale też warta przekazania, choć już nie najnowsza. Ulka była trochę temu z wizytą u nowym (właściwie już starym) domu Rudej, i po tej wizycie była zachwycona: Otóż gdzieś przepadł rudy wypłosz, którego wyadoptowałyśmy - zamiast niego jest wesoły pies, nieśmiały w stosunku do obcych :) Byłam dziś z wizyta u Alicji, Krzysztofa, Rudej i Alberta. Albert jak zwykle wylewny (to jedna z moich najbardziej udanych adopcji :)), natomiast Ruda to nie ten pies, co trzy miesiące temu. Gdy podjeżdżałam (rowerem), to właśnie ona szczękała przy plocie (uszy do góry, ogon do góry i w ogóle w stylu "niezła impreza") gdy tylko pojawiłam się na prowadzącej do domu Alicji i Krzysztofa polnej drodze. Albert dołączył do niej, po czym usiłował mnie zalizać przez bramę (trudne, ale możliwe dla zdolnego psa), a Ruda, nadal oszczekując wycofała się pod dom. Ruda nabrała ciała - do psa tłustego jeszcze jej baaaardzo dużo brakuje, ale wreszcie, po raz pierwszy od kiedy ja znam, pierwsza myślą na jej widok nie jest "jaki biedny chudy pies". Byłam tam ponad trzy godziny, Ruda nie podeszła do mnie, ale zachowywała się spokojnie, zajmowała sobą, zachęcała do zabawy Alberta, łasiła do Alicji (jeśli mnie w pobliżu Alicji nie było), a nawet po prostu poszła spać. Zmiana w stosunku do jej poprzedniego zachowania, gdy krążyła nerwowo i nieufnie - kolosalna. To porostu nieśmiały, nieufny pies, który jest u siebie - Ruda chyba wreszcie uwierzyła, ze ma swój dom (z perspektywy jej przygód widzę, ze "dom pomiędzy" hotelikiem a domem stałym to w jej przypadku był duży błąd - dla niej ważniejsza była stabilizacja, no ale wówczas wydawało się to dobrym pomysłem...). Cierpliwość Alicji przynosi efekty. Ruda nie będzie pewnie nigdy psem "hop do przodu", ale jednak będzie miłym psem w spokojnym domu typu "chata za wsią". I na dodatek wybitnym stróżem - Alicje i Krzysiek nie potrzebują na razie dzwonka :).Oby następne adopcje też się tak kończyły, a ciągle mamy jeszcze dwa psy na składzie. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Chyba już nie zapeszę i mogę przekazać wspaniałą wiadomość. Rysio od tygodnia jest w nowym domu!!! Wygląda na to, że opłacało mu się poczekać bo trafił do fajnych ludzi, którzy bardzo go od początku polubili i będzie miał, a właściwie już ma wspaniały dom NA STAŁE. Zostały jeszcze Fuks i Prezes, ale ciągle szukamy i mamy nadzieję, że i im się w końcu poszczęści. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Nowe ogłoszenia już od pewnego czasu chodzą nam po głowie, ale ciągle nie ma czasu, żeby się za nie zabrać. Na razie ledwo się wyrabiamy żeby utrzymać jaką taką ciągłość z wizytami u psów. Z zaległych nowin, to wizyty Tosi u starych kompanów i bardzo dla wszystkich miłe spacery w 4 psy.[IMG]http://imageshack.us/a/img38/7242/we4napolach3.jpg[/IMG] -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Dalszy ciąg zaległości - tym razem o Prezesie w mieście też od Uli, u której gościł [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/3742/przeddomem1.jpg[/IMG] przed domem, [IMG]http://img855.imageshack.us/img855/6995/spacer1i.jpg[/IMG] na spacerze [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/3540/wdomu2.jpg[/IMG] w domu Po Fuksie, który gościł u mnie w maju i Rysiu, który kilka dni socjalizowali się u Asi (dzieki wielkie - i niechze Ci Pan w wielu szczesliwie wyadoptowanych psach wynagrodzi :)), przyszla kolej na Prezesa. Podziekowania za gotowsc naleza sie Agnieszce od Biszkopta, która gotowa była do transportu w sobotę (ale okazało się ze hotelik "nieczynny" był w sobotę wieczór i nie byłoby jak Prezesa oddać)."Usługi transportowe" w niedzielny ranek i wieczór świadczyli w ramach sąsiedzkiej pomocy Kasia i Mateusz, wybrali się tez z wawerczakami na spacer w Konstancinie. Samochód był dość wysoko zawieszony i Prezes nie miał ochoty wskoczyć na siedzenie, ale podsadzić dal się bez problemu i w środku zachowywał się jak to on – czyli trochę dyszał , chwile postał etc - ale absolutnie nic ponadto. Jednym słowem potwierdza się, ze jest samochodowy. Tych z Was, którzy znają mnie nie tylko z maili o psach wawerskich nie zaskoczy głębia moich odkryć: ale reszta nich lepiej nie opluje ekranu nagłym wybuchem radości: otóż Prezes wyraźnie różni się od Fuksa :). Mniej optymistyczna jest konkluzja, ze różni się tez troszkę od Prezesa sprzed dwóch miesięcy: on bardzo, bardziej w tej chwili chyba niz. Fuks, potrzebuje mieć swojego człowieka i swój dom. Ze schodami i śliską powierzchnia niemal nie było problemu, a jeśli to nieporównywalnie mniejszy niż początki Fuksa. Za to problemem było pokonanie wiatrolapu, szczególnie "najście frontalne" na odbijającego się w dolnej części drzwi psa... Pierwszy raz weszliśmy z niezawodna jak zawsze Ania - wiec i Prezes i ja byliśmy spokojniejsi ;). Przy powrocie z samodzielnego spaceru trochę się sfrustrowałam bo musiałam stać w szerokim rozkroku podpierając oboje drzwi (do i z wiatrolapu) i czekać aż się Prezes namyśli. Przyznaje ze przyśpieszyłam proces namyślania pociagniecien za smycz. W domu tez był inny niż Fuks: dużo odważniej penetrował, nie miał kłopotu z klepka, nie trzymał się tylko dywanu. Usiłował sprawdzić co jest na blacie, i co widać przez okno. Na wyjrzenie przez okno pozwoliłam - wlazł w tym celu na kartony z książkami stojące pod parapetem i nie spanikował, gdy książki zaczęły mu "umykać" spod łap. Potem już leżąc na podłodze tez patrzył przez okno i szczekaniem zgłaszał gdy "ktoś na nasze niebo włatał" (pojedynczy szczek sygnalizacyjny, nie jakieś darcie mordy). Do otwartej klatki właził kilka razy po smakołyki. Nie wiem na ile większe penetrowanie mieszkania wynikało także z tego, ze cale mieszkanie było otwarte (przy Fuksie zamknięta była sypialnia), no i nie było Zulki, która powarkiwałaby na niego z fotela (choć ona na Fuksa powarkiwała gdy podchodził bliżej niż te pół metra do fotela, a nie gdy chodził gdzieś dalej, a on mimo to trzymał się dywanu, czyli okolic fotela). Dzień był tez gorętszy i może dlatego Prezes chętnie "zalęgał" bezpośrednio na podłodze. Podobnie jak Fuks był cały czas w "stanie czuwania", nie spal (choć leżał czasem na boku). Układał się tak, aby mnie widzieć, ale nie był tak namolny jak Fuks w wymaganiu kontaktu fizycznego. Natomiast tak jak i Fuks nie znaczył :) Gdy wyszłam na korytarz, zastałam go po powrocie pod drzwiami. Towarzyszył mi gdy chodziłam po domu, ale odgłosy zmywania, czy pralki, umiarkowane trzaskanie garami, grające radio, etc. nie robiło na nim wrażenia. Bardziej przeżywał spacery, choć nie strącił panowania nad sobą. O dziwo największe wrażenie zrobiło na nim kilkuletnie dziecko kopiące plastikowa piłkę (trzeba zabrać do Konstancina i pokopać nad jeziorkiem...). W trakcie spaceru zakotwiczyliśmy w cieniu i po jakimś czasie położył się i obserwował. Był jednak bardziej ostrożny i mniej ciekawy niż Fuks. Innych psów raczej unikał niż koniecznie chciał się przywitać. Po kilku incydentach z objawami paniki przy gwałtownych dźwiękach na spacerach w Konstancinie poprosiłam Anie by przez wizyta w mieście oswoiła go z szelkami. Ani wkładanie szelek, ani noszenie, ani napięcie smyczy mocowanej do szelek nie robi na min wrażenia. Na spacery dla bezpieczeństwa chodził na dwóch smyczach- dłuższa do szelek i przypięta do mojego pasa, - krótsza normalnie do obroży. Ania prowadziła go na obu smyczach spiętych razem (czyli jak jedna długa smycz, przypięta jednym końcem od obroży, drugim do szelek). Prezes tez ze spaceru "sam trafiał" do domu, przy czym zachęcał mnie żebyśmy wsiedli do samochodu, który nas przywiózł (i stal na parkingu pod domem). Pod koniec dnia był już wyraźnie syty wrażeń, w samochodzie leżał z głową na łapach, a w Konstacinie chętnie wszedł do kojca. Gdy na podwórku przed blokiem spotkaliśmy Mateusza (rano był na spacerze, przywiózł nas etc.), Prezes nie miał ochoty się z nim witać, wręcz odsunął się, choć po chwili "podszedł obwąchać od tylu" (tzn. nie spanikował, ale okazał wyraźny brak zaufania, a nawet niepewność). Paterze na reakcje Prezesa i mam wrażenie, ze zwyczajnie szkodzi mu bycie w dość małym kojcu, z coraz to innymi psami za sąsiadów (niestety nasze psy to jedni ze "starszych" pensjonariuszy w Konstancinie...), bardzo potrzebuje mieć już dom. Bardzo proszę POMOZCIE znaleźć im domy. Dotychczas dwa psy wyadoptowala Marta (w tym jednego sobie :)), ja upchnęłam Ruda, ale Rys, Fuks i Prezes są z nami już półtora roku. To bardzo długo dla nich. Niestety nie wiem jak zainteresować nimi jakieś organizacje czy fundacje - ani te do których pisze, ani te gdzie wśród członków mam ludzi znajomych nie chcą nam pomoc. Być może wynika to stad ze "nasze" psy nie są traktowane jako bezdomne - choć przecież nie maja domów..... Nie wiem jak z tego wyjść. Nie bardzo wyobrażam sobie ich w hoteliku przez kolejne miesiące. Pytajcie proszę po znajomych, rozdawajcie ulotki. Od czasu do czasu bywa jakiś telefon z ogłoszenia (tak raz na dwa tygodnie), ale np. ostatnio Pani chciała zaadoptować Fuksa w niedziele popołudniu - ale już, natychmiast, o 16, nie była skłonna czekać do 20. W poniedziałek zaś w ogóle nie była dostępna bo pracuje i do głowy jej nie przyszło, ze może nie jest najrozsądniej adoptować psa w niedziele po południu, a w poniedziałek zostawić na 9 godzin w nowym miejscu (tak ze względu na psa, jak i mieszkanie...). -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img850.imageshack.us/img850/8392/p5032733.jpg[/IMG] Tym razem poszło lepiej, jak na analfabetę komputerowego. Fuksa w mieście jak widać czuje się całkiem dobrze. [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5376/p5032726.jpg[/IMG] Na schodach na początku było ciężko, ale potem było całkiem ok. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Mam mnóstwo zaległości, na początek jak się uda to parę zdjęć z Fuksem w mieście .[IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5376/p5032726.th.jpg[/IMG] [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/9169/p5032724.th.jpg[/IMG] Jak pisała Ula, radził sobie bardzo dobrze. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Dawno nic nie pisałam, ale trochę się działo. Niestety o Bebi dalej nic nie wiadomo, a pozostałe 3 psy dalej szukają domu, ale coraz bardziej się cywilizują. Rysio spędził 5 dni w domu tymczasowym w Warszawie i radził sobie całkiem dobrze i z miastem i z innymi psami, które mieszkają na stałe w tym samym domu Prezes też odbył przeszkolenie w mieście, Był na dwóch jednodniowych pobytach u Uli. Nie miał zupełnie problemów ze schodami, ani ze śliską powierzchnią podłogi w domu, co było u Fuksa, za to wyszło, że nie lubi małych pomieszczeń i ma obawy przed przechodzeniem przez ciasny przedsionek w wejściu do bloku. W ogóle wydaje się też, że miasto zrobiło na nim większe wrażenie niż na Fuksie, był bardziej spięty na spacerach i na widok podchodzących blisko obcych. Poza tym oczywiście dalej zabieramy psy na spacery w Konstancinie jak tylko mamy czas. Wszystkie spacery bardzo lubią, ja je spuszczam ze smyczy, żeby trochę poszalały, a rzadsi goście prowadzają je na linkach. Wszystkie są bardzo spragnione kontaktu z człowiekiem i głaskania, nawet bardziej niż smakołyków. Wczoraj smarowałam je odkleszczaczem i bardzo się to im wszystkim podobało, potraktowały to jak głaskanie i stały (albo leżały) spokojnie. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Nie mamy nadal żadnych wiadomości o Bebi. Dzięki akcji dziewczyn (chyba głównie Julity) ogłoszenia wiszą w kilku miejscach w Rucianym i okolicy. W Rucianym ktoś nawet widział podobnego psa, ale w obroży a Bebi uciekła bez, więc to raczej nie ona. Zawiadomiłam też schronisko, z którym współpracuje gmina Ruciane, ale tam też jej nie ma. Na razie czekamy. Staramy się też nie zapominać o pozostałych psach. Wprawdzie w tym tygodniu nie miały spaceru, ale w poprzednim był a długi weekend miały całkiem urozmaicony. Podsyłam opis Uli z czwartkowego pobytu Fuksa u niej Coby tchnąć trochę optymizmu, z lekkim opóźnieniem donoszę, ze Fuks spędził dzien. majowego święta w Warszawie i świetnie się zachowywał. W mieszkaniu było OK pod każdym względem: tzn. ani nie penetrowali namolnie, ani się szczególnie nie bal. Do klatki (rozłożonej i otwartej zajrzał po smakołyki, ale nie "zamieszkał" w niej. Zulce się nie narzucał, ale tez jej powarkiwaniem specjalnie nie przejmował (tzn. nie musiałam ani jej ani jego bronić przed tym drugim). Spokojnie na spacerach spotykał inne psy, ludzi, rowerzystów, samochody i motocykliści etc. tez nie robili większego wrażenia. Na kilka chwil (podlanie kwiatów na klatce) został sam (tzn. z Zulka) w domu i zniósł to w miarę spokojnie, pogodził się tez z tym, ze wyszła Ania (w końcu najlepiej mu znana) i został z nami. Ze spaceru - już tego pierwszego - sam mnie do domu "zaprowadził". Z załatwianiem się w nieznanym miejscu nie miał kłopotów, chęć "wyjścia za dużą potrzeba" bardzo wyraźnie sygnalizował. W domu, acz spokojny i przytulasty, nie koniecznie się całkowicie zrelaksował - tzn. pokładał się i owszem (najlepiej przy kimś), ale zdrzemnął się raz i to nie na długo. Wyzwaniem były dla niego schody na klatce schodowej. Schody na zewnątrz pokonał z marszu i bez problemu, natomiast te "gresowe" wymagały dłuższego namysłu i początkowo mocno ugiętych łap. W sumie na moje 3 piętro weszliśmy i zeszliśmy 3 razy (przy okazji wyjść na spacer) i za każdym razem było coraz lepiej. Ostatnie zejście było wspólnie z Zulka - i tempo mieli podobne . Wydaje się, ze problemem są nie same schody, ale dotychczas mu nieznana śliska nawierzchnia - bo w domu tez preferował dywan i wykładzinę, niechętnie łaził po "gołej (lakierowanej) klepce". Jestem z niego bardzo dumna! Choć to oczywiście zasługa Ani (ale z niej tez jestem dumna). -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Wielkie dzięki. Z tego co udało się wyciągnąć od opiekunki Bebi to była nawet bez obroży. Nie wiem co się dokładnie stało, bo mam informacje tylko z drugiej ręki, bo pani nie odbiera telefonów ode mnie. Wątek spróbuję założyć, na pewno nie zaszkodzi, ale pewnie jest ich tak dużo, że trudno w nich znaleźć właściwego psa. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Niestety mam bardzo złą wiadomość. Bebi, adoptowana na jesieni w ostatnią sobotę (28.04) zaginęła na mazurach w miejscowości Kamień, w połowie drogi między Mikołajkami a Rucianym Nidą. Opiekunka wróciła do Warszawy bez psa i nie można z niej było wyciągnąć żadnych szczegółów. Chcę jednak spróbować odszukać psa, choć zdaję sobie sprawę, że szanse są niewielkie. Proszę wszystkich, którzy wybierają się w tamte okolice, albo znają kogoś kto tam będzie, żeby zwrócili uwagę czy nie włóczy się tam suczka, wielkości kota, czarna podpalana z dłuższym włosem na ogonie. Może być nieufna do ludzi. [IMG][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/687/bebik.jpg/"][IMG]http://img687.imageshack.us/img687/7421/bebik.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/542/bebi2.jpg/"][IMG]http://img542.imageshack.us/img542/7007/bebi2.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Dałam ogłoszenie na dogo w zgubionych psach, ale nie bardzo mi to wyszło i obawiam się, że niewiele to da. Nie udało mi się wstawić tam zdjęć. Jeśli ktoś mógłby z tym pomóc to będę bardzo wdzięczna, tak jak i za każdą pomoc w tej sprawie. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
Na ostatnim spacerze byłam sama i psy wyprowadzałam pojedynczo. Nad jeziorkiem Fuks bardzo zainteresował się samochodem, w którym ktoś grzebał w bagażniku. Podszedł blisko i zaglądał do bagażnika z taką miną jakby się zastanawiał, czy nie warto tam wejść. Odwołany wrócił do mnie, ale jeszcze oglądał się na samochód. Widać auto dobrze mu się kojarzy, gdy wsiada do samochodu z nami zawsze dostaje coś dobrego. Za to zupełnie zignorował rowerzystów. Prezes nie miał na spacerze tylu atrakcji. Zaczęłam ich obu uczyć, żeby siadały nie przede mną, ale z boku, przy nodze. Dopiero zaczynamy, ale mam wrażenie, że Prezesowi idzie lepiej, może dlatego, że ma całkiem dobrze opanowane chodzenie przy nodze, a Fuks ciągle ma kłopoty z dłuższym chodzeniem w tak nudny sposób. Udało mi się też przechytrzyć Rysia, tak żeby leżał na kolanach całkiem bez stresu. Dotąd, gdy go podnosiłam był bardzo zaniepokojony. Nie próbował się wyrywać, ale był cały spięty. Teraz, gdy usiadłam na trawie i Rysio położył się obok do głaskania wgarnęłam go sobie na kolana i głaskałam dalej, a Rysio dalej się podstawiał do głaskania zupełnie na luzie. -
Dramatyczna sytuacja psów po śmierci pana-potrzebna pomoc!
anzorka replied to Ania W's topic in Już w nowym domu
W ostatni wtorek zabrałam nasze psie towarzystwo na spacery już pojedynczo. Tak się złożyło, że nad naszymi jeziorkami kręciło się trochę ludzi. Zwykle tam nikogo nie ma i psy widują obcych ludzi po drodze, gdy są na smyczy a gdy są luzem to najczęściej z daleka. Chyba tylko ze dwa razy gdy psy były luzem spotkaliśmy się z kimś, kto szedł drogą. Tym razem na każdym spacerze spotkaliśmy kogoś z bliska. Fuks i Prezes były zaciekawione, ale nie podchodziły blisko. Fuks po kilku krokach w stronę gościa tylko przyglądał się chwilę i gdy człowiek go minął wrócił do swoich spraw. Prezes był czujniejszy, obszedł delikwenta łukiem, powęszył za nim i sam wrócił do mnie. Rysio był najmniej zainteresowany. Trochę zboczył, żeby zejść z drogi człowiekowi, ale tylko rzucił na niego okiem i zajął się obsikiwaniem krzaka. Za to w drodze powrotnej, już na lince, obszczekał rower. Jak widać obcy ludzie nie robią na psach wrażenia, przynajmniej w niewielkich ilościach. Trzeba by je zabrać do miasta, żeby sprawdzić jak zareagują na większą ilość ludzi na raz, ale sądzę, że też będą spokojne. Na tych kilku spacerach po pobliskiej ulic (na smyczy oczywiście) nie było z żadnym najmniejszego problemu.