Jump to content
Dogomania

acia96

Members
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

acia96's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Moze dodam jeszcze ze zwracalam duza uwage zeby traktowac ich sprawiedliwie,jak glaskalam psa to kota tez,pilnowalam kocich zabawek i misek.No i ogolnie zajmowalam sie kotem duzo wiecej,ale tak podstepnie,zeby pies nie widzial i zazdrosny nie byl.I dlugo nie pozwalalam psu wchodzic do sypialni,to bylo miejsce tylko dla kota gdzie mogla sie czuc bezpiecznie.
  2. Pociesze Cie,moja kotka innych kotow nie toleruje(nawet rodzonej siostry).Kilka razy przynioslam do domu innego kota na przechowane albo znajde jakas i nie dalo rady,moja kotka szalala.A z psem jest dobrze.Moze dlatego ze wiekszy,albo ze nie kot,pojecia nie mam.Ale sie pogodzily i jest fajnie.Wiesz jak wyglada maly kot polujacy na 50 kilogramowego psa,albo wskakujacy mu na glowe(doslownie)?Rewelacja.
  3. acia96

    dylemat

    Tak dla wyjasnienia chcialam jeszcze cos dopisac,bo wyglada jakbym wpadla w panike na dzwiek slowa kolczatka.Widzialam wczoraj jak potraktowali doga niemieckiego jak zaatakowal innego psa;najpierw pan mu przylozyl,potem wyszarpal za pysk i za ten pysk trzymajac polozyl go na ziemi caly czas wrzeszczac.To ja juz wole chodzic z psem do parku o polnocy jak inne psy spia.A tak przy okazji to chyba faktycznie ja go nakrecam,zaczynam sie denerwowac jak tylko jakis pies sie na horyzoncie pojawia,pies to czuje,tez sie denerwuje i bijatyka gotowa.Mielismy ostatnio w parku spotkanie z wieelkim psem biegajacym luzem,moj byl na smyczy.Pies podbiegl,uciec sie nie dalo,wiec jedyne co mi pozostalo to udawac ze nic sie nie dzieje i trzymac smycz luzno.Zachowalam absolutny spokoj,mowilam do maxa cicho i spokojnie i nic sie nie stalo.Tamten warczal i prowokowal a moj nic,zadarl ogon i lekko sie zjezyl,a potem sobie poszedl.Wiec albo max wiedzial ze nie ma szans,albo naprawde to moja wina.
  4. Moja kotka miala prawie dwa lata jak przyprowadzilam psa.Ogolnie jest nieufna,dotykac sie daje tylko nam,a jak przychodza goscie to chowa sie w sypialni.Wzielam doroslego psa ze schroniska,po dokladnym sprawdzeniu czy nie atakuje kotow.Na wejsciu nie bylo problemu,kot sie zjezyl,pies popatrzyl powiedzialam ze nie wolno ruszac i byl spokoj.No ale potem pies wlazl na kota,kot zaczal uciekac i .....kompletna demolka.Przez dwa tygodnie zamykalam ich osobno jak wychodzilam,kot psa unikal,pies udawal ze jej nie widzi.A po jakims miesiacu kot zaczal ostroznie psa zaczepiac.I tak sie zaczela wielka przyjazn.A kot czuje sie duzo pewniej(zawsze za psa sie moze schowac) i teraz jak przychodza goscie to sie nawet nie ruszy z kanapy:).Ale jezeli masz zamiar wziazc szczeniaka to co innego,szczeniak bedzie kota zaczepial.Ale znam duzo przypadkow gdzie kot byl pierwszy i jakos sie ze soba dogadali.Mysle ze duzo zalezy od charakteru kota.
  5. acia96

    dylemat

    Witam.Jestesmy juz po szkoleniu,nic ciekawego sie nie wydarzylo.Panu treserowi cos wypadlo i musielismy przelozyc to spotkanie na nastepny tydzien.Poradzil mi zebym kupila kolczatke,a reszte zobaczymy za tydzien.Moze to i lepiej.Skoro on tak tylko kolczatka i kolczatka to ja juz wiem co to za treser.Za tydzien powiem mu ze maxowi przeszlo.A jak na razie pracujemy nad pilka,pewnie sie przyda.Inad ogolnym posluszenstwem,to sie zawsze przydaje:).Dzieki za czytanie tych moich wywodow,jak sobie tak popisze to mi sie w glowie rozjasnia i na duszy lzej,bo tu nikt nie rozumie o co mi chodzi,wszyscy udzielaja mi dobrych rad w typie"przylej mu porzadnie to sie oduczy"itp.
  6. acia96

    dylemat

    jest jakby troche lepiej.od dwuch dni nioe zaatakowal zadnego psa.za to nawarczal na mnie,ale nie traktuje tego powaznie,bo przemywalam mu rane(zdobyta w walce),moze go zabolalo.mnie w tym wszystkim martwi to ze nie wiem czemu sie zrobil taki wredny,tego chcialabym sie dowiedziec.moze cos sie nie tak wygoilo po kastracji i go boli?jest tez prawdopodobne ze to ja go nakrecam,tylko nie wiem jak.bez smyczy jest duzo lepiej.czytalam duzo o agresji i staram sie go nie prowokowac,ale moze czegos nie zauwazam?bardzo przydalby mi sie ktos z doswiadczeniem zeby popatrzyl z boku co robie nie tak.kolczatki nie mam zamiaru uzywac,kija tez nie.mi nie zalezy na wygaszaniu zachowan nieporzadanych tylko na usunieciu przyczyny(jesli sie uda ja ustalic).standard na szkoleniu jest taki ze jak pies atakuje to szarpiesz za obroze i muwisz fuj.jak dla mnie to uczy tylko hamowania ataku a nie eliminuje agresje.nie o to mi chodzi.ale z drugiej strony to oni sie na tym znaja,ja nie.jestem niezdecydowana,boje sie ze jak zaleca mi jakies metody brutalne to bedzie zle,ale boje sie tez ze jak nie bede sluchac ich rad to w zyciu sobie z maxsem nie poradze i w koncu skonczy w schronisku.
  7. acia96

    dylemat

    przepraszam ze tak zadko sie pojawiam,ale mam problemy z dostepem do kompa.Puli mieszkam w brukseli.Jak chodzi o ten kij to tez nie wiem do czego mialby sluzyc,raczej nie do bicia psa,bo to tu zabronione.Moze jakies nieporozumienie jezykowe albo nie do konca uslyszalam,krecilo sie obok duzo psow,halas,zamieszanie.No ale kolczatki wiadomo do czego sie uzywa.
  8. acia96

    dylemat

    mieszkam za granica,psa adoptowalam tutaj i tu go szkole.osrodek naprawde jest dobry,moze panikuje,ale poczulam sie dziwnie jak uslyszalam o tej kolczatce.tak w zasadzie to nie tylko treser z ktorym rozmawialam bedzie z nami pracowal,to moze nie ma sie co martwic na zapas.
  9. acia96

    dylemat

    WITAM.Chcialabym prosic o opinie.Mam problem z agresja u mojego 5-cio letniego psa(mieszanka owczarka).Problem jest skomplikowany,poniewaz jest to pies ze schroniska,od roku u mnie.Nie wiem zbyt duzo o jego przeszlosci,ale zadnych ciezkich przezyc nie mial,po prostu sie znudzil i go oddali.Mialam z nim mase klopotow,ale juz jest duzo lepiej.Na poczatku usilowalam szkolic go pozytywnie,ale skonczylo sie tragicznie i poszlismy na szkolenie metodami tradycyjnymi.No i pomoglo(podobno byl juz kiedys szkolony w taki sposob).Dwa miesiace temu zostal wykastrowany.Miesiac bylo dobrze i sie zaczelo.W schronisku informowali mnie ze "nie lubi zbytnio duzych psow"-fakt,on ich nienawidzi.Tylko ze jak do tej pory byla to agresja lekowa,jest wielki,ale tchorz.Wiec nie byl to wielki problem,wystarczylo sie nie zblizac i po sprawie,udawal ze nic nie widzi.A teraz powstal problem;sam szuka zaczepki.Zrobil sie agresywny.Potrafi warknac nawet na mnie.Na ulicy szuka slabszych psow i atakuje,warczy na dzieci. Do tej pory byl normalnym psem,slabszych nie atakowal,dzieci tolerowal.A teraz pies wiekszy od pudla to przekaska.Rozmawialam na ten temat z moim treserem no i tu zaczyna sie dylemat.Jest to najlepszy osrodek szkoleniowy w miescie(duzym),a treserzy maja naprawde wysokie kwalifikacje.W sobote jestem umowiona na spacer z Maxem,panem treserem i drugim treserem z psem,w celu ustalenia przyczyn agresji.Uwazam ze jest to bardzo sluszne,nie kaza mi psa bic(zreszta tu sie psow nie bije) czy terroryzowac w inny sposob,najpierw chca znalezc przyczyne.Do tej pory mi sie podoba.Ale padly rowniez slowa:kolczatka,kij,itp.I to juz mi sie nie podoba.cChcialabym prosic o opinie na ten temat,no bo fachowcy,najlepszy osrodek w miescie,cala ekipa pracujaca nad moim jednym psem,bardzo pieknie.Ale jezeli oni wspominali o kolczatce,to czy jednak nie powinnam poszukac innych rozwiazan?Nie jestem wrogiem kolczatki,wiem ze czasem bez niej ciezko,ale nie uzywam.Iboje sie ze jezeli podejma decyzje(na razie jeszcze nic nie wiadomo) o uzyciu przemocy to to jeszcze poglebi problem.Chcialabym zapytac co o tym sadzicie,bo do soboty niedaleko,a ja nie wiem.......Problem agresji musi zostac rozwiazany,Max jest za duzy zebym mogla nad nim zapanowac sila,jak atakuje to koniec,nic na to nie poradze.Albo przestanie,albo skonczy sie jakas tragedia.A co najgorsze zawsze wygrywa.
×
×
  • Create New...