...ale od początku....moja dalmatynka ma rok i 8 miesięcy, te ostatnie 8 jest u nas. Poprzedni właściciel - miły studenciak pozwalał jej na spanie w łóżku, ciągnięcie na smyczy i jedzenie prawie ze stołu...Od kiedy ją mamy - ja i mój mąż jest znacznie lepiej :) Nie dostaje od nas jedzonka ze stołu, wytrwale uczymy ja nie ciągnąć na smyczy i nie zżerać wszelkiego badziewia z ziemi na spacerach. Sunia jest przekochana, przytulasta i szybko się uczy, byliśmy na szkoleniu I stopień - bardzo nam się podobało i pomogło w poznaniu psiaka ;). Nie wiem na ile taka informacja jest ważna, ale zostaje sama w domu - po 8 godzin, nic nie niszczy, nie wskakuje na fotele jak położę tam gazetę - nie lubi szelestu i to najlepszy sposób :), nie hałasuje - śpi po prostu. Popołudniami jesteśmy z nią co najmniej 2-3 godziny na dworze, socjalizujemy z innymi psiakami i ludźmi...no i około 20 - 21 piesa usypia i skubaniec wstaje o 5 rano!!!! Jak się wciśnie do łóżka..czasami tak że nie zauważamy, to śpi dłużej, ale jak śpi na swoim miejscu pod naszym łóżkiem to jest na nogach bladym świtem i zaczepia nas, popiskuje...i nie jest to spowodowane pilną potrzebą zrobienia siusiu...Staramy się zawsze reagować jak wskoczy do łóżka, każę jej wracać na miejsce i wraca..siedzi tam i piszczy ...Macie jakiś sposób na oduczenie ją tego?? Domyślam się że chce być blisko nas, zazwyczaj ładuje się w środek...ale przecież nie pozwolę jej na spanie w łóżku, a tym bardzie wykończę się wstając codziennie o 5.....Bardzo proszę o wskazówki jak temu zaradzić????
Dodam tylko że uwielbiam tą psinę, i dzielnie wstaję ...ale może da się coś z tym zrobić ;) Aha, jeszcze jedno, na spacerach biega i szaleje, ale po powrocie jest grzeczna, siedzi albo leży, także nie jest złośnikiem, nie wariuje w naszym 50 metrowym mieszkanku...