Witaj Alvo,
bardzo współczuję Wam z powodu Frygi.
Współczuję podwójnie, gdyż w październiku 2005 mój owczarek niemiecki zachorował również na dyskopatię.
U niego nie pojawiło się to gwałtownie ale powoli przestawał chodzić. Stan sie pogorszył po spacerze, a gdy pojechaliśmy na prześwietlenie pan doktor kazał nam go na siłę trzymać na stole. Efekt byl taki, że pies już nie stanął na tylne łapy. Dopiero potem w necie doczytałam się, że ABSOLUTNIE nie można powodować u psa wysiłku przy takiej chorobie. Nikt z lekarzy się tym nie przejął. Poszliśmy również do tej samej lecznicy, gdy przyjechał tam specjalista z Olsztyna i on nam również mówił: eutanazja. Nie chcieli operować, bo Cezar ma już 10 lat.
A potem spotkaliśmy dobrych ludzi, którzy poradzili by pójść do weta posiadającego lasery. Złapaliśmy się tej ostatniej deski ratunku.Zabiegi w seriach po 10 dni + zastrzyki (Nivalin) przez pół roku i piesek w końcu sam zaczął przychodzić do pana doktora. Człapie do dziś, ale człapie :)))
jesteśmy szczęśliwi, że Cezar żyje, ale i dlatego, że wygraliśmy chwilowo ze śmiercią.
Beata
P.S. Strasznie mi przykro z powodu Frygi. Naprawdę, wiem co przeżywacie, bo nawet teraz serce mi się ściska jak przypomnę sobie jak było strasznie.