Witam serdecznie jestem tu nowa na tym forum.Od jakiegoś czasu przeglądam sobie interesujące mnie posty. Mój psinek miał 6 lat, gdy musiał być uśpiony z powodu padaczki ;( Nie znam szczegółów, ponieważ w tym okresie mnie nie było, wyjechałam na wakacje. Piesek gdzieś w okolicy stycznia dostał pierwszego ataku. Leżał i nagle zaczął się strasznie trząść. Stwierdziłam, że być może jest to padaczka, na co reszta domowników trochę się dziwnie na mnie popatrzyła, no bo skąd u mojego kundelka mogłaby się wziąć? Po kolejnym ataku, który naprawdę nie trwał długo (tylko się trząsł i tak jakby wywracał oczami) udaliśmy się do veta. Stwierdził, że te ataki to na skutek stresów. Pies tak jak przeczytałam w którymś poście, od szczeniaka był bardzo agresywny, wszystkich obszczekał, czy to inne psy, czy innych ludzi w szczególności. Później do tych ataków dołączył paraliż tylnich łap. Pies był na zastrzykach, ale niestety nie udało się go uratować :( vet zadecydował , że psa trzeba natychmiast uśpić, ponieważ bardzo cierpi. Najbardziej nie mogę przeżyć tego, że był taki młodziutki. Dlatego nie lekceważcie wczesnych objawów u swojego pieska, szukajcie dobrych weterynarzy, ja zaufałam mojemu i widocznie to był błąd.