Ja przed zawitaniem psiaka do domu poszłam do weterynarza porozmawiać o karmach ;) - w końcu doszliśmy do pedigree, której nie miałam zamiaru psu podawać - wet powiedział, że : "To jedna wielka kaszana", w hodowli w której kupiłam psa była karmiona Royalem przy którym zostałyśmy , karma owszem troche kosztuje, ale widać efekty - pies ma błyszczącą sierść, nie ma żadnych problemów skórnych itp., lecz mam identyczny problem tylko, że z moją przyjaciółką, która ma teriera walijskiego i karmi go go pedigree, kiedy mówie jej , że lepiej "zainwestować" w lepiej zbilanoswaną karme to wybucha kłótnia , tak jak jej nie moge przekonać, żeby nie dawała psu kości z kurczaka - bezskutecznie mówi się do niej jak do ściany.
Proponuję przy okazji szczepień zapytać weta o pedigree - jego argumenty napewno przekonają Twoich teściów ;).