barkot
Members-
Posts
334 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Kraków
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
barkot's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
BERTI_ Jożin zrobił wizytę PA i jest ok_ Dziś wielki dzień Bertiego!
barkot replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
Jakie wieści dobre!!!! Nie zagladalam tu baaaardzo dawno, bo troche zdrowotnie mnie przygielo jestem winna dekl stale za sierpien i wrzesien - wplacam za chwile, zeby wyrownoac rachunki i dlugow Bertus za soba nie zostawial Trzymaj sie Berti, szczęścia na nowej drodze życia! -
BERTI_ Jożin zrobił wizytę PA i jest ok_ Dziś wielki dzień Bertiego!
barkot replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
o matko, zuzlikowa, wspolczuje Ci ja wiem jaka to meka, bo mam w malej wiosce internet radiowy, i wlasciwie kazdy post i w ogole wejscie na dogo pochlania mi kawal zycia a Ty spraw masz tu mnostwo, i posty, i bazarki i wplaty. No nie zazdroszcze. wlasnie dlatego bywam tu rzadko, ale sledze losy Bertiego. Przytulam olbrzyma i zaraz robie wplate, bo zalegam za maj. -
BERTI_ Jożin zrobił wizytę PA i jest ok_ Dziś wielki dzień Bertiego!
barkot replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
no tak smutno do budy.... chyba lepiej poczekac na cos lepszego od losu glowny zarzut do budy jest taki, ze psiak wtedy samotny jest, a Berti do ludzi sie garnie bo z drugiej strony widze, ze psy przyzwyczajone do bycia na zewnatrz, jesli maja fajne lokum poza domem urzadzone, a maja futra typu Berti czasem sie tam lepiej czuja. Z tymi "pokojami" to bywa uszczesliwianie na sile. Sama mam sucz ze schronu,ktora od razu po adopcji wyladowala z nami w domu wiec juz tego nie zmieniamy. Ale siersc ma jak jakis syberyjski zwierz i widze, ze ona sie nieraz w domu meczy. Prosi czesto zima, czasem w srodku nocy, zeby ja wypuscic i lezy sobie na drewnianym tarasie, na kawalku futrzaka pod zadaszeniem i tam jest happy. Warto o tym pamietac w przypadku psow o takiej siersci. wplate Bertusiowi za kwiecien (ds) zalegam - zaraz pojdzie oczywiscie -
BERTI_ Jożin zrobił wizytę PA i jest ok_ Dziś wielki dzień Bertiego!
barkot replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
ojejku, troche zapozniona jestem z wplata za marzec ale nie martwi sie Berti, juz zaraz bedzie wplata Morduchne caluje i ciesze sie, ze chlopak w dobrej formie i koltuny nawet wyciete -
BERTI_ Jożin zrobił wizytę PA i jest ok_ Dziś wielki dzień Bertiego!
barkot replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
zagladam tu co jakis czas i wielka mnie radosc ogarnia Berti to jeden z tych niewielu, ktorym sie zdazylo pomoc na czas - dzieki Ciotki, ktore go wybawilyscie te mrozy mnie dobijaja - nie dlatego ze nie lubie zimy, wrecz przeciwnie ale, zwlaszcza jako osoba mieszkajaca na wsi, nie moge spac po nocach kiedy spada do -20 albo nizej. Ja po prostu wiem, jak wygladaja budy jak Polska dluga i szeroka...:shake: a czasem nawet nie ma budy....:shake: raz widzialam psa na lancuchu przy metalowej beczce, po jakims oleju czy czyms takim czujecie Ciotki: METALOWEJ Wiec Berti nalezy do szczesciarzy:lol: Morda kochana. -
Witajcie, znow tydzien mnie nie bylo - taka mam prace,ze duzo wyjezdzam. Zabiore sie dzis wieczor do zmiany tytulu watku - dzieki dziewczyny za instrukcie:-) Żwiruś to oczko w głowie wszystkich. Tak czaruje nas i czaruje bo wie, że tym nas ujął i wkupił się w łaski. Rozruszał zabawowo nasze podstarzałe, leniwe sucze i kota. Szaleją razem aż wióry lecą z różnych sprzętów. Jeszcze trochę kuleje. (ale coraz mniej) Wkrótce idziemy do kontroli. Zamieszczę jakieś fotki, obiecuję. Jest tylko jeden minus tej historii - straciło się u mnie miejsce dla jakiejś bidy z Dogo. Mialam juz decyzje podjeta i chcialam cosik przygarnac - cosik takiego co to juz nikt nie chce. A Żwirek mial oferowany DS, jako rasowy młodziak nie byloby problemu. Ehhh, cóż, serce nie sługa. A TZ już czwartego pieska nie przełknie, zwłaszcza że ja dużo wyjeżdżam, i TZ ma to wszystko wtedy na głowie:evil_lol:
-
dawno sie nie odzywalam, bo troche w rozjazdach bylam a niewiele wiesci nowych. W tym sensie ,ze do weta dopiero idziemy w przyszlym tygodniu. Zwircio jeszcze kuleje, ale juz duzo lepiej chodzi niz na poczatku stycznia. Moze bedzie calkiem dobrze? Zobaczymy. Stalo sie to co bylo nieuchronne: tak sie do niego przywiazalismy (zwlaszcza moj 3letni synek), a Zwirek do nas ze decyzja pare dni temu zapadla: ZOSTAJE. Nie wiem jak sie zmienia tytul watku, probowalam przed chwila to zrobic ale mi sie nie udalo... Juz nie szuka wlasciciela. Musze to zmienic, bo tytul jest mylacy. Prosze, niech ktos podpowie jak sie zmienia tytul. No i mam trzeciego psa, a TZ nawet nie probuje prostestowac. Kocha Żwirka.
-
BERTI_ Jożin zrobił wizytę PA i jest ok_ Dziś wielki dzień Bertiego!
barkot replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
witam, dopiero teraz wpadlam na ten watek z postu rozliczeniowego (edytowanego ostatnio 5.01) widze, ze paru dni stalych jeszcze brakuje, chyba ze sie cos zmienilo od tamtej pory - calego watku nie przeczytam z braku czasu dopiszcie Cioteczki ode mnie 2 dni. I prosze numer do wplat na PW. Mizianko dla pluszaka giganta :-) -
bylismy u weta, byl rentgen, ogledziny uffff... raczej nie jest tak zle Wet byl troche zdziwiony, ze my (ja i TZ) jestesmy tacy niecierpliwi powiedzial, ze zlamanie bylo skomplikowane, miednica mocno pogruchotana a my bysmy chcieli zeby psiak chodzil prosto po 3 tygodniach od operacji uspokaja i kaze czekac, wg niego zdjecie pokazuje, ze zrasta sie prawidlowo. Wiec czekamy, za dwa-trzy tygodnie do kontroli. Mam nadziejee, ze wszystko bedzie dobrze. Isadora - wielkie dzieki, pomocy nie trzeba, bo psiak jednak zdrowieje i ptasiego mleka mu u nas nie brakuje :-), a mam sygnaly, ze jak wyzdrowieje DSow sie juz kilka zglasza (np od Foksia i Dzekus). Na razie nie spiesze sie z adopcja bo chce zeby wet ktory operowal mial go pod kontrola i wyprowadzil na 100% zdrowego psa.
-
witajcie w Nowym Roku, Żwirek nie wroci do Pani, decyzja przykra ale podjeta. Miedzy innymi dlatego, ze wymaga dalszego leczenia... (a jak wiadomo u dawnej wlascicielki nie byloby szans) Szwy z lapy zdjelismy sami, ale Żwirek niestety chodzi slabo. Wciaz myslelismy, ze zacznie normalnie uzywac lapki i chod wroci do normy. Niestety uplynelo juz sporo czasu od operacji, a on bardzo brzydko "odstawia" lapke, i caly tyl zarzuca mu jakos tak bokiem. Jedziemy do weta ktory robil operacje (i tak sie zbliza wyznaczony czas kontroli). Mam obawy ze cos "zepsul". Obym sie mylila. Reasumujac: Żwirus na razie nie jest do adopcji. Musze go jakos z tego wyprowadzic.
-
Żwirek skończył wieczerzę jako pierwszy i mówi do dwóch sucz, że idzie po kocice. Bo nie przystoi, zeby kot nie bral udzialu we wspolnej kolacji. Wesołych Świąt wszystkim Dogomaniakom! [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/193/dsc0019ujh.jpg/][IMG]http://img193.imageshack.us/img193/4038/dsc0019ujh.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
To zdjęcie, mozna powiedziec, wigilijne. Czwarta miska jest dla kocicy, ale nie wytrzymala napięcia jedzenia przy jednym stole z psami i uciekła na chwilę przed spustem migawki. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/525/dsc0015cw.jpg/"][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/7271/dsc0015cw.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
-
Żwirek ma sie bardzo dobrze, na lapke jeszcze nie staje. Opatrunek jest zdjety, teraz goi sie rana po szyciu. Wiadomo: walka zeby nie wyszarpal szwow, bo swedzi itd. Ale panujemy nad tym. W razie czego mam kolnierz, jak bedzie szarpal to na noc mu sie zalozy. Co do Pani wlascicielki: Odezwala sie ponownie (a myslalam, ze juz zrezygnowala) i powiedziala, ze jednak chce Rogera z powrotem. Zrobilo mi sie strasznie nieprzyjemnie i kompletnie nie wiedzialam co robic. Rozsadek, oraz Wasze rady podpowiedzialy mi jednak, ze musze Pania zniechecic... (Ja po prostu najzwyczajniej w swiecie nie chce zeby on za chwile znow wpadl pod samochod. My juz tego stworka cala rodzina pokochalismy). Moj TZ postanowil troche bardziej twardo wystapic i sam powiedzial Pani, ze my zmienilismy zdanie. Ze jednak jesli chce zabrac psiaka, bedzie musiala pokryc koszty leczenia, na ktore oczywiscie mamy pokwitowania. (wiecie Ciotki ile te rzeczy kosztuja i na pewno mi uwierzycie, ze w sumie z operacja uzbieralo sie prawie 900 zl). Mial racje moj TZ, Pani sie wtedy wycofala. Najzwyczajniej w swiecie jej nie stac. Wyczulismy jednak smutek w jej glosie, dopytywala sie o jego zdrowie i czy moze go chociaz zobaczyc.... i ze chetnie udostepni jego ksiazeczke zdrowia ze szczepieniami... No a ja sie potem poryczalam bo mi sie zrobilo zal tej Pani. Czuje sie podle. Mozemy sie z Nia spotkac, Zwirka pokazac itd. Ale co potem? Mam go nie oddac? Akurat dzis jechalam znow ta droga gdzie Żwirka potracilo, ruch tam potworny, auta nie zwalniaja bo odcinek prosty. Pani mieszka tuz przy tej drodze...