-
Posts
59 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Kraków
beta73's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
kochana moja Bonówko pamiętamy wszyscy o Tobie zawsze bedziesz w naszych serduchach bardzo nam Ciebie tu brakuje
-
:) uśmiechnęłam sie czytając Twój post, ja też wyszłam za mąż w maju za Mateusza, ktorego Bonuch uwielbiał, oczywiscie ze nie bezinteresownie......za smakołyki oczywiście i za wycieczki samochodowe, na które go zabieraliśmy miał z nami zamieszkać.......
-
musimy mieć nadzieję że im tam dobrze i są nadal szczęsliwe, tak jak były z nami mój kropek cały czas jest ze mna w myślach, spoglada ze zdjeć i z ekranu komputera i nadal pamietam jak go przytulałam do siebie jaki był miękki i pluszowy...
-
Mam nadzieję ze o nas pamietaja tak jak my o nich tutaj. moj kropek jest przy mnie każdego dnia i coraz częsciej usmiecham sie wspominając czas wspólnie spędzony. Teraz przy przeprowadzce odkryłam stare zdjecia bonówki, jak go przyniosłam do domu, jak sikał wszędzie gdzie tylko stanał, jak koślawo biegał po stoku za mną na pierwszym wspólnym narciarskim wyjeździe.... cieszę się że miałam szczęście trafić na mojego Bonucha
-
Dziekuję Wam Kochani, ze pamiętacie o Bonuchu i odwiedzacie go w wątku. Ja o kropku myślę codziennie, codziennie boli. W Święta odwiedzaliśmy rodzinę, wszyscy moi bliscy kochaja psy i maja swoich czworonoznych przyjaciół, które jako pełnoprawni członkowie rodziny towarzyszyli tym spotkaniom cały czas podkreślajac swoja obecność. To były bolesne spotkania, bo tak trudno było patrzeć na psich przyjaciół którzy jeszcze całkiem niedawno biegali z bonuchem. I wspomnienia, opowieści o Bonuchu pojawiły się zupełnie spontanicznietylko że gdy mówiliśmy o nim to jakoś tak.......jakby był z nami nadal. Widocznie jest.......bardzo jest. Kazdego dnia, jakiś szczegół, obrazek przypomina mi o Bonówce, ostatnio zobaczyłam na alejce chłopaka na rowerze a obok niego biegł kropek i......strumień łez popłynał z oczu. Bardzo mnie boli jego brak
-
:) tak, te ich różne dziwactwa Bono zawsze, gdy opróźnił michę, zmierzał w naszym kierunku i ten cały ryż, który mu sie przykleił do nosa i pyszczka pracowicie wycierał w nasze nogi (albo gości nogi). I mam wrażenie ze był z siebie zadowolony gdy zrywaliśmy sie szybko aby powycierać obślinione ubranie. Nie udało nam sie również odzyczić go od polegwania na fotelach lub kanapie, chwila nieuwagi i już leżał wyciągnięty na całej długości i podnosił tylko leniwie głowę gdy ktoś wchodził i patrzył zdziwiony jakby chciał zapytać "i o co wam chodzi, przecież tak sobie leżę". to jest mój przyjaciel, który zawsze juz będzie miał swoje miejsce w moim sercu, szczególne miejsce. wiem też ze takiego Bonucha juz nie będę miała
-
Mój Bonuch wszystkie szyby znaczył swoim lepkim nochalem, czasami doprowadzało mnie to do szału szczególnie po generalnych światecznych porządkach ale cóż....był niereformowalny. Teraz gdy wspominam te wszystkie jego czasami irytujące :) przyzwyczajenia to sie uśmiecham i własnie tych jego zachowań odczuwam największy brak bo one świadczyły o jego charakterku, czyniły go wyjątkowym i zarazem zaznaczały jego obecnosć u nas. Bardzo mi go brak
-
Piękny Spartan i szczęśliwy Bonuch też zawsze był cały roześmiany jak tylko miał okazje pobrykać po łąkach trzymaj się Beato
-
a ja nadal nie dopuszczam takiej myśli, czasami nawet mam wyrzuty sumienia że dopiero 3 miesiace minęły od śmierci bonucha a ja juz myslę o nowym przyjacielu.... i to mi się wydaje nie w porządku w stosunku do pamięci Bona. Ale powiem Wam jeszcze raz......codziennie równie mocno mi go brak idąc z pracy wpatruje się na balkon bo zrobiło sie juz ciepło a Bonuch uwielbiał siedzieć na balkonie i obserwować alejki i obszczekiwać potencjalnych intruzów (ciagle tych samych) ta pora roku i taka pogoda były wymarzone na spacery, ciepło ale nie goraco, bez deszczu.......pogoni za patyczkami nie było końca. teraz nie ma komu za nimi biegać mam nadzieje ze tam, na tęczowych łąkach sie wyszalejecie pluszaki nasze kochane
-
Ja już wiem, że jak będę gotowa na nowe łapki w domku to będą to łapki ze schroniska bo dopiero tutaj widzę ten ogrom cierpienia za schroniskowymi kratami. Glupota ludzka jednak jest jednak bezkresna.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
beta73 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mnie też sie wydawało ze Bonuch będzie zawsze no bo gdzie miałby być. Dopiero jak go zabrakło to dotarło do mnie, ze psy tez są śmiertelne. Dotarło tez do mnie jak wiele go było w moim życiu i dlatego tak duża pozostała po nim pustka. Był to mój najblizszy przyjaciel, i nie ważne że był tylko psem, bo o tym jak wiele dla mnie, i nie tylko dla mnie, żnaczył świadczy ten nasz - bo całej rodziny - smutek i pustka. Nauczyliśmy sie tez, że juz nie mówimy o tym ze nam smutno i źle bo nie spotyka to zrozumienia. Dlatego to forum to jedyne miejsce gdzie pozwalam sobie na szczerosć i podzielenie sie swoim smutkiem z innymi i tutaj między Wami czuję sie jakby blisko Bonucha. -
Ja tez myślę....a własciwie mam pewność, ze w moim życiu będzie jeszcze piesek ale jeszcze wszystko mi przypomina o moim kropku i jakoś nie potrafię sobie jeszcze wyobrazic, jakiegos psiego nowego przyjaciela. Z jednej strony brak mi tych naszych codziennych rytuałów a z drugiej strony jakos nie godzę sie z myślą ze mogłabym te chwile dzielic z innym psiakiem, tulić go, martwic sie o niego, biegac z nim po parku, zabierać go na "nasze" alejki. Wiem ze kiedys pewnie te obawy ustąpia ale jeszcze nie potrafię. Myślę sobie, ze gdyby Bonuch był starszy, gdyby ten "ząb" czasu go nagryzł poważniej, to moze byłoby mi sie z jego odejściem łatwiej pogodzić ale to był pełen życia piesek, żywy, radosny, którego choroba pokonała w bardzo krótkim czasie. Tak bardzo bym chciała zeby ten mój duzy pluszak był znowu obok, żebym znowu miała z kim bawic sie w chowanego w parku....
-
U mnie prawie trzy miesiace mijaja od kiedy nie ma Bona i pustka jest nadal ogromna. Codziennie rozgladam sie za kropkiem, że moze wyjdzie leniwie z pokoju przeciagajac sie by zaraz być w pełnej gotowości na spacer......to bardzo boli.wiem teżże nie ma drugiego takiego psa i nigdy już nie będzie.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
beta73 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
do mnie Bonuch przyszedł dwa razy i pomimo że to prawie trzy miesiące od jego odejscia to smutek nie jest nawet trochę mniejszy. Nie ma dnia i nie ma jednej wolnej chwili żebym nie myślała o kropku. I pomimo że przed nami duze radosne wydarzenie to od smierci Bona wszyscy jakoś tak posmutnielismy a w środku cos pękło. Mnie czasami dopada mysl abyśmy adoptowali jakiegoś psiaka, nawet nie kropka, bo tyle biedaczków szuka domu ale jeszcze nie potrafimy. Wszyscy tutaj osamotnieni.......musimy sie trzymać bo tylko my wiemy jak ta strata bardzo boli. -
własnie, pozostały wspomnienia , które mi towarzyszą na każdym kroku gdyz wszystkie okoliczne skwery, dróżki i alejki noszą ślad mojego kropka. Trudno jest mi po nich chodzic bez Bonucha i jeszcze pozostaje ten odruch rozgladania sie za nim dookoła. Dni robia się coraz bardziej wiosenne i coraz dotkliwiej czuję brak Bonucha tego zdrowego, radosnego Bonucha, który zawsze czekał na spacer. Nie wiem ja Wy ale ja jakos tak wyobrażałam sobie że my sie z Bonem razem zestarzejemy :) wiem że to szalona mysl ale on zawsze ze mna był, w paru ważnych dla mnie momentach zycia stał obok i dawał mi poczucie pełnej akceptacji. teraz tylko pochlipuję sobie cichutko wieczorami za nim i juz wiem że pewien rozdział został zamkniety i nie będzie juz tak samo.