Chyba mam zbyt miękkie serducho bo boli mnie fakt, ze ktoś chce go pobawić życia a ja nie mogę go wziaśc :( ... tym bardziej, ze nie wierzę że jest tak agresywny że nic się z tym nie da zrobic.
Mnie zajeło w sumie miesiąc zweryfikowanie pewnych nieładnych zachowań w u mojego adoptowanego zmarszczka. Oczywiście nie twierdzę że wszystkich ponieważ niestety agresywne reakcje na inne psy pozostała, ale Felek w domu zna swoje miejsce ( nie wspominam tu o miejscu na łózku ;) ) w stadzie.
I naprawdę jak czytałam jego perypetie z tymi ludźmi, bo zdecydowanie nie napiszę ze ludzi z nim , to przypomina mi się co my przeszlismy. przez pierwszy tydzień latanie na spacery co godzine, wypijanie wody z akwarium które stało na podłodze, a potem wielkie kałuze w przedpokoju, ze juz nie wspomne o atakach na mojego młodszego syna....a mimo to wystarczył niespełna miesiąc i teraz wszyscy są szczęśliwi.
Zastanawia mnie czemu ci ludzie nie dali takiej szansy Ferdkowi ????????
Pewnie teraz ciesza się , ze pozbyli się problemu jednakl nie wiedzą jak wiele tym samym stracili.