Dzień dobry,
prośba o rady przy moim problemie.
Suka wzięta ze schroniska miesiąc temu 17 kg, wilkowata 6 cio letnia. Przebadana, zdrowa. Ogólnie bezproblemowa. Świetnie chodzi na smyczy, zaczyna reagować na nowe imię, żadnych problemów z karmieniem. Zostaje w domu sama na czas wyjścia do pracy - idzie grzecznie na posłanie i praktycznie cały ten czas śpi, bez żadnych pisków czy wycia - zaobserwowane na kamerze. Niczego w domu nie niszczy, nie załatwia się w domu.
Problem zaczyna się w nocy. Pies po jakiejś godzinie spania u siebie na posłaniu zaczyna krążyć wokół łóżka raz z jednej, raz z drugiej strony. Po kolejnej godzinie próbuje wchodzić. Stawia jedną łapę i czeka, jak nie ma reakcji to drugą itd. Zazwyczaj się wtedy budzimy, pies dostaje komendę Nie! Nie wolno! i najczęściej rezygnuje z tej próby. Kolejną podejmuje w ciągu kilku minut. Z biegiem nocy próby są coraz częstsze, dochodzą próby wejścia od strony nóg. Ok. drugiej czy trzeciej w nocy to jest regularna ciągła proba wejścia na łóżko.
Próba zamknięcia drzwi do sypialni kończy się drapaniem, z każdą godziną nocną coraz intensywniejszym.
Odprowadzanie na posłanie nic nie daje, jak tylko wrócę do łóżka - pies wraca do prób abordażu.
Kupiliśmy klatkę - zupełnie nieudana próba, po 4 godzinach nieprzerwanej walki o wydostanie się zrezygnowałem i sam psa wypuściłem, bo hałas był nieziemski.
Próbowałem psa przypiąć gdzieś domu na krótszej smyczy z podstawionym posłaniem, reakcją jest non-stop pisk i próba uwolnienia się.
Żeby chociaż moja partnerka moga zaznać kilku godzin spokojnego snu czasem przenoszę się na kanapę nad ranem, pies wtedy spokojnie kładzie się pod kanapą i smacznie śpi, bez prób wejścia.
Od miesiąca nie przespałem nocy, jestem załamany, prośba o pomoc.
Czy nie ma sensu próbować samodzielnie i od razu zwrócić się o pomoc do specjalisty?
Krzysztof.