Jump to content
Dogomania

arhuku

Members
  • Posts

    32
  • Joined

  • Last visited

Profile Information

  • Gender
    Not Telling
  • Location
    Mierzeja Wiślana

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

arhuku's Achievements

Contributor

Contributor (5/14)

  • Conversation Starter
  • One Year In Rare
  • One Month Later Rare
  • Collaborator Rare
  • Dedicated Rare

Recent Badges

72

Reputation

  1. Po 3 dniach odbijania się od drzwi do drzwi i odmawiania naszej trójce pomocy z różnych powodów - od obiektywnych po wzięte z sufitu - udało się w końcu załatwić hotelik dla Toffika. Jutro skoro świt ruszamy do miejscowości Rychtal w Wielkopolsce, gdzie jest pani, która jest gotowa pomóc temu charakternemu rudzielcowi. Warunkiem przyjęcia go do hoteliku była kastracja (chemiczna) i ta odbyła się dzisiaj po południu. Toffi wymęczony, na lekach uspokajających odpoczywa sobie i jutro dla niego ważny i pewnie trudny dzień. Dla nas też, ale równocześnie cieszymy się, że sytuacja jest opanowana, a Toffi na dobrej drodze do znalezienia nowego domu. Wszelka pomoc w znalezieniu nowego opiekunka, który poradzi sobie z jego charakterkiem, ale też doceni oddanie, nieniszcenie domu, inteligencję i słodkość tej istoty, będzie na wagę złota. Ale o tym będę jeszcze pisał.
  2. Ja też i trudno mi w ogóle rozważać taką opcję. Niemniej, nie wyobrażam sobie też kolejnego pogryzienia żony. Nie zapominajmy, że ten kij ma dwa końce, i po drugiej stronie jest tez człowiek (nawiasem mówiąc bardzo dzielny, nie znam wielu osób z tyloma przypadkami pogryzienia). Generalnie klimat zrobił się taki, że każdy współczuje, ale też każdy się boi. No bo pies gryzie. Przyjmując Toffiego pod opiekę mówiliśmy, że naszym jedynym warunkiem jest brak agresji. Wyszło jak wyszło, nikogo nie obwiniam, bo trudno pewne rzeczy przewidzieć. Jestem pewny, że są ludzie i domy, które sobie z chłopakiem poradzą lepiej.
  3. Pani Elu, mam wrażenie że się nie rozumiemy. Toffi nie gryzie obcych osób i zachowuje się do nich neutralnie. Agresywne zachowania są tylko w stosunku do żony, bo Toffi broni zasobu, czyli osoby do do której się przywiązał (czyli mnie). Co do psów, mieszkał u nas z 14-letnią sunią. Spotykał inne psy na spacerach. Bez problemu. Boję się, że zostaniemy bez wyjścia i pozostanie ostateczna opcja schroniska
  4. Pani Elu, Tofik nie jest zagrożeniem dla psów - mieszkał pół roku z sunią, zero konfliktów. Na psy spotykane na spacerze też reaguje pozytywnie. W związku z tym, że sprawa jest bardzo pilna duża prośba o ponowny telefon do @kikou i sprostowanie. W razie pytań, @kikou też śmiało może do mnie dzwonić. Bardzo nie chcemy Toffiego oddawać do schroniska.
  5. Wiem, rozumiem i nic nie zamierzam ukrywać przed potencjalnym nowym opiekunem. Bardzo zależy mi na tym, żeby Toffi jak najlepiej trafił i dobrze zniósł kolejną zmianę. Ale najlepiej, proszę o kontakt tel. - wtedy mogę swobodnie odpowiedzieć na wszelkie pytania. Z rzeczy ważnych - w sobotę mamy optymalny dzień, żeby chłopaka przewieźć do hoteliku, jeśli uda się taki ogarnąć tak szybko. Później będzie nam bardzo trudno zrobić dłuższą trasę przez Polskę.
  6. Zero problemów bólowych, tak czasem ustawia łapę po prostu (sprawdzane przez lekarza). Biega normalnie, podaje łapkę. Jeszcze raz podkreślam - Toffi to posłuszny, inteligentny psiak. Do mnie i to teściowej zachowuje się w sposób zrównoważony (nie sądzę więc, żeby miał uprzedzenia do jakiejś płci). Jak to terrier, bywa uparty, ale spokojnym tonem umiemy wyegzekwować, żeby odszedł na miejsce itd. I to robi. To ważna porada dla przyszłych właścicieli - do Toffiego trzeba stanowczo, ale w bardzo opanowany sposób, bez podnoszenia głosu. Inaczej chłopak się zamyka w sobie i spina. Nie zliczę porad różnych ludzi, którzy mnie pouczali, że "psa to trzeba złamać". Metoda "silnej ręki" to ewidentnie nie droga tego pieska i nigdy nie była na nim próbowana. Stanowczość, konsekwencja i spokój bardzo dobrze działały. Problem pojawia się, gdy to dotyczy żony. Też jej słucha, ale są momenty, gdy się "odpala", a wtedy zwykle dochodzi do pogryzień, gdy w swoich atakach jest bardzo zdeterminowany (dosłownie nie odpuszcza, potrafi gonić). Co ważne, nie ma wcześniej warczenia, pokazywania zębów, oblizywania - znamy na pamięć listę znaków ostrzegawczych w psiej mowie ciała, i proszę nam wierzyć - po ponad roku z Toffim umiemy je czytać. Pierwszy atak - po weterynarzu, w maju. Próba ściągnięcia (po dobie) ubranka ochronnego, żeby przeczyścić ranę. Kilka ugryzień w rękę przy rozwiązywania ubranka. Ale okej, to sobie wytłumaczyliśmy, że obolały, przestraszony. Jeszcze nie umiał nosić kagańca. Kolejny atak, około lipca - kanapa. Toffi dosiadł się obok nas. Żona próbowała go dotknąć, odruchowo po prostu pogłaskać. Nie spał, nie był zaskoczony. Skwitowane było to szarżą i pogryzieniem (dość dotkliwym całego przedramienia). Skończyło się na ucieczce żony do sypialni. Wtedy też wszedł na kolejny dzień behawiorysta i lekarz (dla żony, rany były głębokie). Od tego czasu żona praktycznie nie dotykała Toffiego, miał sporo przestrzeni dla siebie, weszły różne ćwiczenia, że to on decyduje o kontakcie (komenda "nosek") i sporo innych ćwiczeń. Wyszło, że chłopak broni zasobów, i to właśnie ja jestem tym zasobem. Niestety, mimo że żona uważała i dmuchała "na zimne", i tak od czasu do czasu została pogoniona lub ugryziona - a to podeszła do mnie (i Toffi zrywał się z posłania, żeby ją zaatakować), a to była za blisko miski z wodą (mimo że tylko ona go karmiła) albo leżała na łóżku i Toffik do niej wskoczył na drzemkę i przy lekkim ruchu dostała od niego serię "strzałów" (tak, wiem - pies nie leży na łóżku, ale mimo zainstalowanych bramek w domu, czasem coś umknie uwadze). I tak to wyglądało w praktyce - bardziej jak "zawieszenie broni" między żoną i Toffim, niż rozwiązany problem. Niemniej, zaczęliśmy czuć, że idzie to w dobrym kierunku. Toffi podchodził do Agi, ocierał się, chętnie dawał łapkę i robił sztuczki. Ostatni atak w sobotę (a było w sumie 5-6 wcześniej) miał miejsce w kuchni (nie chodzi o obronę jedzenia, Toffi przy gotowaniu jest nauczony by siedzieć sobie na swoim kocyku i od czasu do czasu za to dostaje nagrodę). Okazało się, że pod kocykiem była jego zabawka, a żona po prostu weszła do kuchni. Od wcześniejszego pogryzienia minęły 4 miesiące (wcześniej były to podobne sytuacje z obroną "czegoś") i myśleliśmy że już powoli mamy zażegnany problem. Tym razem pogryzienie z soboty jest znów dotkliwe, z ranami szarpanymi (dwa inne też były mocne). Nie chciałbym tej sprawy roztrząsać bez końca, zwłaszcza na forum. Ze swojej strony zrobiliśmy wiele i czujemy z żoną, że dotarliśmy do punktu, w którym wyczerpaliśmy możliwość dalszej pracy z Toffim. Mamy etap, gdy nie tylko pies potrzebuje pomocy, ale my też. Być może coś przeoczyliśmy, być może behawiorysta nie taki, być może 100 różnych powodów, z których jeden był kluczowy, a inne nie. Dopuszczam do świadomości, że zwyczajnie ten dom i ten zestaw ludzi (ja i żona) nie jesteśmy idealnym rozwiązaniem dla Toffiego. Najważniejsze to znaleźć dla niego teraz bezpieczne schronienie w naprawdę krótkim czasie (nasz nieprzesuwalny wyjazd 17 kwietnia) plus strach mojej żony przed kolejnym pogryzieniem, który już tylko nakręca całą sytuację (a jest poza jej kontrolą - sorry, każdy ma swoje granice). Także prośba, byśmy skupili się na znalezieniu bezpiecznego i dobrego miejsca dla tego rudego delikwenta. Wszelkie informacje co do Toffiego - zdrowie, szczegóły z życia codziennego i cała bogata historia pracy z behawiorystą zostanie przekazana potencjalnemu opiekunowi, najlepiej telefonicznie.
  7. Dziękujemy Pani Elu. Bardzo nam zależy na dobrym losie tego psiaka. Tofik mimo swojego mocnego charakterku to świetny pies. I bardzo żałujemy, że nie udała się adopcja w naszym domu, ale pewnych kwestii nie przeskoczymy.
  8. Z kastracją było podejrzenie, że nagły deficyt / skok hormonów może tylko pogorszyć sytuację z jego reaktywnością w stronę żony. Tak więc odłożyliśmy ją do unormowania się sytuacji (mieliśmy kastrować już w maju, bo wszystko szło dobrze, aż do przedwczoraj). Generalnie Tofik jest spokojny i dobrze panuje nad sobą w stosunku do mnie czy teściowej. "Uparł się" jedynie, że żona jest problemem.
  9. Niełatwo pisać mi tę wiadomość, ale mamy sytuację awaryjną z Tofikiem. Adoptowaliśmy go w styczniu 2024, właśnie za pośrednictwem tego forum, więcej informacji tu: W skrócie - mimo szkoleń, mimo pomocy behawiorysty (pracujemy od lipca 2024), Tofik nie akceptuje mojej żony i doszło do kilku pogryzień. Ostatnie po 4-miesięcznej przerwie, przedwczoraj. Dla nas niestety oznacza to, że musimy się z nim rozstać. Jest to moment, kiedy wyczerpaliśmy wszystkie środki i pomysły na pomoc temu pieskowi. Za tydzień (17 kwietnia) wyjeżdżamy do Szwecji na pół roku i nie jesteśmy w stanie zaryzykować podróży w tak niestabilnej sytuacji. Dlatego też prośba o pomoc w sprawie nowego domu dla Tofika, może być też tymczasowy. Kilka słów o Toffim: Toffi ma obecnie 2,5 roku, niekastrowany, zdrowy pies w typie terriera. Waga 9 kg. Inteligentny pies, o żywym usposbieniu. Świetnie sobie radzi z nauką komend, zna nosework (zabawa w znajdowanie próbek zapachowych), uwielbia pływać i chodzić na długie spacery. Toleruje inne psy, o ile są spokojne i go nie zaczepiają (jedynie na odległość bardzo się nimi ekscytuje, ale bez agresji). Mieszkał przez ponad pół roku z suczką, bez żadnych problemów. Boi się wizyt u weterynarza, ale jest nauczony noszenia kagańca i to mocno pomaga. Jeździ w transporterze w samochodzie, nie brudzi w domu, jest bardzo grzeczny gdy sam zostaje w domu (zero zniszczeń, nawet gdy zostaje sam dłużej). Zna komendy: siad, leżeć, twist, zostań itd. Zaszczepiony, odrobaczony, ma wyrobiony paszport. Sprawa bardzo pilna. Jesteśmy dosłownie bez wyjścia - nie chcemy go oddawać do schroniska, ale jeśli znajdzie domu (choćby tymczasowego), będziemy skazani na schron Tofika dowieziemy w dowolne miejsce w Polsce, z pełną wyprawką (kocyki, zabawki, karma). Prosimy (razem z Toffim) o pomoc, czasu jest niewiele.
  10. PILNE Niełatwo pisać mi tę wiadomość, ale mamy sytuację awaryjną z Tofikiem. W skrócie - mimo szkoleń, mimo pomocy behawiorysty (pracujemy od lipca 2024), Tofik nie akceptuje mojej żony i doszło do kilku pogryzień. Ostatnie po 4-miesięcznej przerwie, przedwczoraj. Dla nas niestety oznacza to, że musimy się z nim rozstać. Jest to moment, kiedy wyczerpaliśmy wszystkie środki i pomysły na pomoc temu pieskowi. Za tydzień (17 kwietnia) wyjeżdżamy do Szwecji na pół roku i nie jesteśmy w stanie zaryzykować podróży z Toffim w tak niestabilnej sytuacji. Dlatego też prośba o pomoc w sprawie nowego domu dla Tofika, może być też tymczasowy. Kilka słów o Toffim: Toffi ma obecnie 2,5 roku, niekastrowany, zdrowy pies w typie terriera. Waga 9 kg. Inteligentny pies, o żywym usposbieniu. Świetnie sobie radzi z nauką komend, zna nosework (zabawa w znajdowanie próbek zapachowych), uwielbia pływać i chodzić na długie spacery. Toleruje inne psy, o ile są spokojne i go nie zaczepiają (jedynie na odległość bardzo się nimi ekscytuje, ale bez agresji). Mieszkał przez ponad pół roku z suczką, bez żadnych problemów. Boi się wizyt u weterynarza, ale jest nauczony noszenia kagańca i to mocno pomaga. Jeździ w transporterze w samochodzie, nie brudzi w domu, jest bardzo grzeczny gdy sam zostaje w domu (zero zniszczeń, nawet gdy zostaje sam dłużej). Zna komendy: siad, leżeć, twist, zostań itd. Zaszczepiony, odrobaczony, ma wyrobiony paszport. Sprawa bardzo pilna. Jesteśmy dosłownie bez wyjścia - nie chcemy go oddawać do schroniska, ale jeśli znajdzie domu (choćby tymczasowego), będziemy skazani na schron Tofika dowieziemy w dowolne miejsce w Polsce, z pełną wyprawką (kocyki, zabawki, karma). Prosimy (razem z Toffim) o pomoc, czasu jest niewiele.
  11. Tym razem rodzina odwiedziła nas na Pomorzu. Ale spokojnie, na pewno zaanonsujemy się, gdybyśmy wybierali się z Toffim do Wrocławia Pozdrawiamy seredecznie!
  12. Kilka wiadomości o Toffim, bo widzę głód informacyjny na temat tego malucha. Ma się dobrze - jest zdrowy i z błyskiem w oku Szkolenie kontynuujemy (bo i dlaczego mielibyśmy jest przerywać?). Idzie powoli, ale w dobrym w kierunku. Kwestie samochodowe rozwiązane - dziękujemy @Sowa za garść porad. Dużo pomógł transporter, ale sporo pracy też wykonaliśmy (i wykonujemy) poza tym - nauka "zostawania" i wychodzenia na komendę bardzo pomaga. Toffi po dwóch miesiącach w nowym domu fajnie się wyciszył. Codziennie robi kilka obchodów swojego terenu po podwórku i praktycznie codziennie zaliczamy spacer do lasu, a czasami nad morze. Co do kwestii drugiego psiaka - piękna i słodka ta sunia, ale na rok-dwa mówimy pas. Pewnie z czasem pojawi się koleżanka dla Tofika, bo właśnie od dwóch tygodni widzimy, że fajnie dogaduje się z sunią mojej teściowej, która akurat u nas jest w odwiedzinach. Jednak, kolejny piesek to koszty, czas i zdecydowanie nie spontaniczna decyzja. Więc na spokojnie to sobie rozważymy i zadziałamy w dobrym momencie. I w zasadzie to tyle. Wszystkim martwiącym się o dobro tego naszego słodziaka, pragnę napisać - dbamy, kochamy i nie pozwolimy, żeby działa mu się krzywda. To, że tu nie piszę regularnie wynika z tego, że jak każdy mam ograniczony czas, a fora mają niski priorytet u mnie w spędzaniu czasu wolnego. Zamiast tego chodzimy z Toffim po lesie (daj boże, żeby każdy pies chodził tyle na leśne spacerki co on! ). Pozdrawiamy, garść zdjęć przesyłamy
×
×
  • Create New...