Hehe, mój Atos już kilka razy mnie "uszkodził".
Raz byliśmy na spacerku na łące, która była "trochę" stroma. Nie zuważyłam, że psiak zobaczył kota... a kot w nogi... a za nim popędziła w dół moja 40-kilowa psinka... jak szarpnęła smycz, to mi prawie ramię ze stawu wyrwało, a jak biegłam w dół, to myślałam, że nogi zgubię po drodze (nawet nie wiedziałam, że jestem w stanie osiągnąć taką szybkość w biegu :lol: ). Niestety, wpadłam stopą w jakaś dziurę, przewróciłm się, pies pobiegł i zostawił mnie ze skręconą kostką na polu... Ledwo do domu doszłam, gdzie już czekał na mnie sprawca zdarzenia, cały w skowronkach, że napędził kota kotu...
Zadrapań, siniaków etc. nabytych podczas zabawy nawet nie liczę...
Cóż, mój psiak do najdelikatniejszych nie należy :shake: