Celinko,
Wiem, ze teraz zadne slowa nie przywroca ci przyjaciela, zadne slowa nie sprawia, ze wbiegnie nagle drzwiami, tak samo jak nie spowoduja, ze sie dzekus przytuli sie do twoich nog...
Wiem, bo sama niedawno przeszlam przez to samo... Odszedl moj Szuwarek... Tez ze schronu, taki kochajacy, oddany, za wszystko wdzieczny...
Celinko, Kochana Celinko... Moze to zabrzmi banalnie teraz, moze nawet troche "nie na miejscu", ale bol przejdzie. To prawda- czas goi rany. Dzekusia pamietac bedziesz zawsze, ale chodzenie w te miejsca, gdzie chodziliscie razem czy ogladanie innych ludzi na spacerze z ich pupilami... wszystko to przestanie bolec...
Moj Szuwcio mial chore nereczki, jezdzilismy 2 razy dziennie prawie ze na drugi koniec miasta do weterynarza. Pelni wiary, nadziei, ze psinka wyjdzie... Nadzieja umiera ostatnia...
Celinko, Dzekus wiedzial na pewno, ze jest kochany. Psy to wiedza... dalas mu szczescie...
Nie placz juz, Celinko. On jest szczesliwy... Spelnilas jego marzenia- zeby miec dom, pania, miske, poslanko...
Nie wiem, co Ci powiedziec, Celinko...
Przykro mi...
Trzymaj sie, kochana... trzymaj sie. A kiedys... moze znajdziesz w swoim sercu jakies M1 dla innego pieska. Mi to pomoglo...